Plac zabaw w takim stanie, w jakim jest teraz, pozostawia wiele do życzenia. Jest tam sporo niebezpiecznych elementów, jak choćby częściowo zakopany i zasypany betonowy kosz na śmieci.
fot. Magdalena Kruszka
Łabiszyn, plac zabaw, stan, dzieci
Uśmiechy dzieci w hałdach żółtego piachu i wyścigi emerytów na ławeczkę
Mamy i babcie dzieci z okolicy ul. Spółdzielczej w Łabiszynie z zazdrością patrzą na inne place zabaw. Ten, który pozostaje do ich dyspozycji, woła o pomstę do nieba nie tylko ze względu na ubogość sprzętów, ale też na wątpliwe bezpieczeństwo. Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Szubinie obiecuje, że wkrótce stan placu zabaw przy ul. Spółdzielczej ulegnie poprawie.
Na placu zabaw przy ul. Spółdzielczej, pomiędzy blokiem zarządzanym przez Spółdzielnię Mieszkaniową w Szubinie a blokiem wspólnoty znajduje się plac zabaw: zamiast piaskownicy, hałda piasku, z której wystaje kogucik na sprężynce, oprócz tego dwie huśtawki i drewniana wieża, a przy placu zabaw jedna ławeczka. Druga znajduje się w oddali. W samym środku częściowo zasypany piaskiem betonowy kosz na śmieci. Elementów do zabawy jest niewiele, za to dzieciaków, zwłaszcza popołudniami i wieczorami, co niemiara. Wokół gromadzą się mamy i babcie, bo dzieciaki przeważnie mają niewiele lat i wymagają opieki, zwłaszcza że zagrożeń na placu jest sporo.
Mamy i babcie mają wiele uwag i zastrzeżeń w związku z placem zabaw. Podkreślają, że funkcjonował on w tym miejscu od wielu lat, a w ostatnim czasie została rozebrana piaskownica i huśtawki. Za piaskownicę służy teraz hałda żółtego piasku wysypana na środku. Można w niej znaleźć niedopałki papierosów, kapsle. Dostęp do tego piasku mają także zwierzęta. Dzieciakom to jednak nie przeszkadza. Chętnie budują zamki i korzystają z tego, co jest. Kiedy zaczęły wykopywać czarną ziemię, dowieziono więcej żółtego piasku i dzieci znów mają raj, bo wszędzie jest go mnóstwo. Rajem tego miejsca nie określają jednak mamy tych dzieci.
- W innych miejscach są takie piękne place zabaw, widać, że na wsiach one kwitną, na Nowym Rynku w Łabiszynie powstał plac zabaw, a u nas jest taka ruina - mówi jedna z mam. - Kiedyś między blokami wszędzie były place zabaw, a teraz wszystko się likwiduje. Nie chcielibyśmy, żeby zlikwidowano także nasz, ale widzimy jak popada on w ruinę. W środku stoi betonowe coś, co właściwie: nie wiadomo, co czego służy, bo funkcji kosza na śmieci nie spełnia. Spod ławki wystaje betonowy element. Można sobie krzywdę zrobić.
Plac zabaw nie jest ogrodzony, a nasze rozmówczynie podkreślają, że nie chodzi o wysokie płoty, a choćby o niziutkie ogrodzenie, które wytyczyłoby obszar zabawowy. Wszystkim jednak zależy nie na tym, żeby rozbierać elementy niebezpieczne i likwidować plac zabaw, ale żeby zadbać o niego, bo lokalizacja jest idealna, a chętnych do korzystania z niego jest naprawdę wielu.
- Na Nowy Rynek z dziećmi nie pójdę, bo jedno musiałabym wziąć za jedną rękę, drugie za drugą, a trzecie chyba na plecy - mówi jedna z mieszkanek. - Tam to byłaby wyprawa. Trzeba by zaraz plecak zabierać z jakimś jedzeniem, piciem, a tu jestem w stanie sobie na godzinkę z dziećmi wyskoczyć. Mamy tu cień, spokój. Pięknie jest. Zresztą na tym placu zabaw sami się bawiliśmy. Mamy tu takie duże osiedle, a jest tak niewiele atrakcji dla dzieci. Parę lat wstecz pod każdym blokiem były minipiaskownice, huśtawki i było dobrze. U nas została jeszcze tylko ta resztka. Przeważnie wszystko się rozbiera i likwiduje, bo nic nie spełnia wymogów. Nikt nie chce brać za to odpowiedzialności i zlikwidować jest najłatwiej, a to przecież nie o to chodzi.
Mamy napotkane na placu zabaw podkreślają, że brakuje szczególnie atrakcji dla maluchów, bo nastoletnie dzieci mogą same pójść na Nowy Rynek albo nawet na wyspę, a młodsze wymagają specjalnych sprzętów. O tym, że brakuje dzieciakom rozrywek najlepiej może świadczyć to, że sięgają po kostkę z rozebranego chodnika, którą potem można znaleźć w różnych miejscach.
Na stan placu zabaw skarżą się także osoby starsze. Jedna z emerytek zauważa, że kiedyś ławeczki w tym miejscu rządkiem stały, a teraz jak z wnukami przychodzi, to nie ma gdzie usiąść, bo do dyspozycji jest tylko jedna ławka, i rzadko jest na niej wolne miejsce. - Usiądą cztery panie, a reszta stoi - mówi jedna z naszych rozmówczyń. - Ja wyglądam przez okno mojego mieszkania i patrzę, czy ławka jest zajęta. Widzę czterech emerytów, więc podglądam co jakiś czas, czy może miejsce się już zwolniło. My, emeryci musimy robić podchody i wyścigi, żeby usiąść na ławce przed blokiem.
Remigiusz Kasprzak, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Szubinie uspokaja wszystkie panie tłumacząc, że widzi potrzebę zadbania o ten plac zabaw i obiecuje, że tak właśnie się stanie. Zapewnia, że w przyszłym tygodniu zostanie zbita piaskownica, a od wiosny przyszłego roku zaczną pojawiać się nowe sprzęty, a cały plac zostanie zmodernizowany. - Na pewno się z tego wywiążemy - deklaruje Remigiusz Kasprzak. - Przyjmujemy wnioski do realizacji i mamy to na uwadze, ale musimy takie rzeczy planować w budżecie, dlatego sprzętów przybędzie dopiero w przyszłym roku.
Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Szubinie informuje również, że we wrześniu będzie rozmawiał z burmistrzem Łabiszyna o tym, żeby gmina partycypowała w kosztach modernizacji, gdyż z placu zabaw korzystają nie tylko dzieci lokatorów Spółdzielni Mieszkaniowej w Szubinie. - Może wspólnymi siłami uda się coś zrobić i wzbogacimy ten plac - powiedział Remigiusz Kasprzak.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1227 (33/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze