Pod urzędem w Żninie
W bok rywala
Dariusz Kaźmierczak, niedawny kandydat na burmistrza Żnina, uszkodził auto swojego rywala, burmistrza Leszka Jakubowskiego i odjechał. Twierdzi, że nie czuł uderzenia. Policja ukarała go mandatem w wysokości 50 zł.
Samochód burmistrza ma uszkodzone przednie drzwi z lewej strony 22 grudnia radny Rady Powiatu w Żninie Dariusz Kaźmierczak przyjechał do Urzędu Miejskiego w Żninie złożyć oświadczenie majątkowe swojej żony Katarzyny, radnej Rady Miejskiej w Żninie. Auto zaparkował na parkingu dla pracowników urzędu. Po załatwieniu wszystkich formalności w biurze rady miejskiej odjechał. W tym samym dniu, po wizycie Dariusza Kaźmierczaka w urzędzie, burmistrz Leszek Jakubowski miał zamiar wyjechać w sprawie służbowej. Podszedł do samochodu i - jak sam stwierdził - drzwi w samochodzie mu nie pasowały.
Okazało się, że przednie drzwi od strony kierowcy mają pokaźne wgniecenie. Burmistrz poszedł do biura Rady Miejskiej.
Od jednego z pracowników dowiedział się, że uszkodzenia auta dokonał Dariusz Kaźmierczak i było słychać uderzenie w samochód burmistrza. Leszek Jakubowski o sprawie powiadomił Straż Miejską. Strażnicy zawiadomili o zdarzeniu policję. Nie było jednak żadnych dowodów na to, że Dariusz Kaźmierczak był sprawcą uszkodzenia samochodu burmistrza. Odtworzono nagranie z kamery znajdującej się na budynku Urzędu. Widać na nim, jak Dariusz Kaźmierczak uderzył swoim samochodem w samochód Leszka Jakubowskiego. Policjanci zabezpieczyli nagranie, spisali protokół i pojechali do Dariusza Kaźmierczaka. Po całym zdarzeniu Dariusz Kaźmierczak przyjechał przeprosić burmistrza. Leszek Jakubowski przyznaje, że miał jedynie żal o to, że Dariusz Kaźmierczak odjechał z parkingu.
- Gdyby nie kamera, to by się mógł wymigać. Poza tym ja zawsze w tym samym miejscu parkuję - mówi Leszek Jakubowski, który nie martwi się o koszty naprawy samochodu, gdyż zostaną one pokryte z ubezpieczenia Dariusza Kaźmierczaka.
Radny powiatowy przyznaje, że do zdarzenia doszło przez jego nieuwagę. Nie był świadomy tego, co się stało i odjechał. Podkreśla, że zapłacił 50 zł mandatu i nie otrzymał żadnych punktów karnych. - Gdybym poczuł, że coś takiego się stało, to bym się zatrzymał i nie odjechał - mówi Dariusz Kaźmierczak.
Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie, wyjaśnia, że sprawca zdarzenia został ukarany mandatem. Kara obejmowała i samo uderzenie, i to, że Dariusz Kaźmierczak odjechał z miejsca zdarzenia. - Trudno było określić, że to było umyślne oddalenie się z miejsca zdarzenia. Wyciągnięto konsekwencje wobec sprawcy poprzez wystawienie mandatu - wyjaśnia Krzysztof Jaźwiński. Policjanci na podstawie monitoringu ustalili samochód i kierowcę. - To jest poza drogą publiczną i w tym przypadku punkty karne nie są przyznawane - powiedział Krzysztof Jaźwiński.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 985 (52/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze