Reklama

W odszkodowania zaangażować Skarb Państwa

Zbigniew Frąckowiak z koła „Czapla“ zapewniał, że dalszej takiej polityki koła nie są w stanie wytrzymać, nie będą wydolne finansowo

         fot. Sylwia Wysocka

Żnin, Starostwo Powiatowe, szkody, uprawa, spotkanie, koło łowieckie, nadleśnictwo, rolnik, władza
     W odszkodowania zaangażować Skarb Państwa
    Starostwo Powiatowe zamierza skierować stanowisko przedstawicieli kół łowieckich, nadleśnictw, rolników i władz samorządowych do władz centralnych.

     W Starostwie Powiatowym w Żninie odbyło się spotkanie przedstawicieli kół łowieckich, nadleśnictw, rolników, władz samorządowych i sejmiku województwa celem omówienia i wypracowania stanowiska w kwestii szkód w uprawach, jakie powoduje dzika zwierzyna i ptactwo.
     - Po licznych uwagach, tematach podnoszonych na sesji wspólnie z radnymi, przewodniczącą Rady Powiatu postanowiliśmy zorganizować spotkanie i mam nadzieję, że uda się nam wypracować wspólne stanowisko, które zostanie przyjęte w formie uchwały Rady i skierowane o władz centralnych, by miało to odzwierciedlenie. Skoro zwierzyna dziko żyjąca jest własnością państwa, to państwo powinno się w problem szkód za angażować i łożyć na odszkodowania. Uważam, że jest to nieporozumienie natury prawnej, które powinno zostać centralnie rozwiązane - mówił starosta Zbigniew Jaszczuk.
     Starosta wyjaśniał, że kiedy dojdzie do szkody, komisja szacuje straty, a koła łowieckie nie są w stanie pokrywać w całości powstałych strat.
     Ryszard Kierzek nawiązał do procedowanej w Sejmie ustawy, która idzie w złym kierunku, bo w założeniu na odszkodowania składać się miały koła łowieckie i lasy państwowe oraz w 10% rolnicy (jako udział własny). Jednak w podkomisji poseł Doroty Niedzieli, gdzie jest 6 myśliwych na 7 członków, przewrócono projekt zupełnie.
     Szef wojewódzkiej Izby Rolniczej dodał, że 8 urzędów skarbowych, w tym też kujawsko-pomorski, wydało interpretacje, że od odszkodowań rolniczych rolnik powinien zapłacić podatek. Inne 8 urzędów skarbowych uważa, że podatek od odszkodowań jest niewłaściwy.
     - Trzeba zrobić wszystko, by populację zwierząt na tym terenie zmniejszyć, bo jest to poważne zagrożenie.
     Stanowisko powiatu musi zabiegać o zmianę ustawy łowieckiej w szerokim zakresie, bo rozwiązaniem jest tu udział w odszkodowaniu trzech podmiotów - myśliwych, leśników i rolników oraz prowadzenie racjonalnej gospodarki łowieckiej - mówił Ryszard Kierzek.
     Rolnik Jan Kubicki zapewnił, że od kilku lat rolnicy odnotowują duże szkody w związku ze zwiększonym pogłowiem dzików. - Rolnik powinien pracować, jest płatnikiem różnych podatków i powinien w zamian coś otrzymywać od tego państwa. My i tak już ponosimy bardzo duże straty i dodatkowe 10% się od nas wymaga. My grodzimy pola, obchodzimy pola i dzień w dzień chodzimy po odchodach dzików. Wracamy o 600 z pola i musimy się kąpać, bo niesie to ogromne zagrożenie dla naszych hodowli - zauważył Jan Kubicki.
     Apelował o radykalne działanie zmierzające do zmniejszenia pogłowia dzika, bo ostoją dzika jest las, kiedy będzie go mniej, zostanie w lesie. - Potrzebne jest dobre prawo, nie takie, żeby niszczyło leśników, myśliwych czy rolników. Skarb Państwa będąc właścicielem zwierzyny musi za nią odpowiadać, obecne prawo łamie konstytucję, łamie prawo do mojej własności i odpowiedzialność za zwierzynę powinno ponosić państwo, a nie zrzucać to na barki kół łowieckich i rolników. Koła łowieckie przy cenie zwierzyny nie mają z czego płacić - tłumaczył Jan Kubicki.
     Zbigniew Frąckowiak z Wojskowego Koła Łowieckiego Czapla w Bydgoszczy wyjaśniał: - My jako koło łowieckie działamy na podstawie statutu PZŁ, również prowadzimy działalność gospodarczą, płacimy podatki, dzierżawy, a w ubiegłym roku na szkody wydaliśmy 176.000 zł. Są pewne granice i jeśli nie zmieni się prawo, to koła tego nie wytrzymają. Jesteśmy otwarci na przyjęcie nowych myśliwych, ale nie ma chętnych.
     Zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Gołąbki Walenty Szymczak przedstawił szczegółowe statystyki planów i odstrzałów dzików i jeleni w minionych latach, które z roku na rok drastycznie rosną i się podwajają. Zapewnił, że Nadleśnictwo i starosta zwiększają plany odstrzału, jeśli są takie wnioski. Zapewnił, że okresy ochronne przy rosnących populacjach ograniczają możliwości kół łowieckich.
     Starosta apelował, by przygotować trzy konkretne wnioski z tego spotkania, zwrócić się do władz centralnych w kwestii zmiany prawa, by uwzględnili udział budżetu państwa w odszkodowaniach. Szacowanie strat - zdaniem starosty - powinny prowadzić zewnętrzni, niezależni rzeczoznawcy, a nie zainteresowane podmioty. Trzecią istotną sprawą jest zmniejszenie populacji dzików, jeleni i innych zwierząt czyniących straty.
     Przewodnicząca Rada Powiatu Józefa Błajet podkreśliła: - Prawo ma rolnikom dać szansę pracy, a kołom możliwość prowadzenia działalności. Skoro państwo jest właścicielem tej zwierzyny, to musi ponosić za nią odpowiedzialność. Jeśli moje zwierzęta wejdą w szkodę, to ja za nią płacę - mówiła Józefa Blajet.
     Radny Rady Powiatu Piotr Sadowski poparł dążenia do zmiany prawa. - Diagnoza wobec mnie jest tu prosta. Koła łowieckie chcą spełniać swoje zadania, a w tej chwili nie są w stanie tego czynić ze względu na obwarowania finansowe, koszty utrzymania kół łowieckich i małą liczbę chętnych. Warto zastanowić się, by nowi adepci, którzy są rolnikami, byli zwolnieni z kosztów wstąpienia do koła po zdaniu egzaminów. Rolnik wstępując do koła na preferencyjnych warunkach brałby sprawy w swoje ręce i o to chodzi - mówił Piotr Sadowski.
     Walenty Szymczak odpowiadając na pytanie przewodniczącej Rady Powiatu poinformował, że monitoring zwierzyny prowadzony jest raz do roku, ale systematycznie prowadzona jest całoroczna obserwacja. Podkreślił, że pod uwagę trzeba wziąć migrację zwierzyny pomiędzy obwodami kół.
     Prezes Koła Łowieckiego Bielik z Szubina Jerzy Grobelski zapewnił, że w omawianych kwestiach będzie apelował na zjeździe delegatów PZŁ. - Uważam, że powinna się zmienić struktura pól wielkoobszarowych, bo jak myśliwy ma wejść w 100 ha pola kukurydzy i polować; powinny być jakieś przecinki, które pozwalają rolnikowi na polowanie - mówił Jerzy Grobelski. Wyraził on też swoje stanowisko w sprawie pozwolenia na strzelanie do loch prowadzących. - Nigdy tego nie robiłem i robić nie będę, jest to nieetyczne, niemoralne, nie strzelamy nawet do lisów w tym okresie. Strzelę lochę i będę patrzył, jak zdychają młode z głodu, to jest barbarzyństwo - zauważył prezes Bielika.
     Ireneusz Klingier podkreślił, że jak nie będzie strzelał, to będzie musiał za to płacić. - Kupuję hektar ziemi za 60.000 zł, na co biorę kredyt, wchodzi maciora z młodymi i mam zasiewy zniszczone i z czego mam zapłacić ten kredyt? - pytał rolnik.
     Mirosław Ogrodowski poparł stanowisko prezesa Bielika w kwestii strzelania do loch z małymi podkreślając, że mają cały rok na odstrzał. Wyraził swój sprzeciw w sprawie zakazu używania lunety noktowizyjnej, żeby w nocy strzelać poza pełnią. - Kiedyś buraki i ziemniaki dawały szansę na widoczność zwierzyny przy pełni, teraz w kukurydzy nawet podczas pełni dzika nie widać. Jest twarda zasada, że nie strzela się do nierozpoznanego celu. Jeżeli mamy mniejsze możliwości odstrzału na polach (kukurydza) to miejmy lepsze możliwości techniczne - mówił Mirosław Ogrodowski. Podkreślał on też, że dla kół łowieckich szacowanie szkód to udręka.
     Piotr Sadowski wyciągając wnioski z dyskusji zauważył, że cenną uwagą jest wskazówka o przecinkach w polach kukurydzy na dużych plantacjach. Plany struktury zasiewów kukurydzy powinny być przekazywane kołom, żeby uwzględniać plany odstrzałów. - Jeśli chodzi o etykę odstrzału loch prowadzących czy prośnych uważam, że rolnicy nie powinni wywierać wpływu na myśliwych, by akurat w tym okresie prowadzili odstrzał - stwierdził Piotr Sadowski.
     Jerzy Przybylski, leśniczy do spraw łowiectwa w Nadleśnictwie Szubin przyznał, że w Nadleśnictwach Szubin i Gołąbki należy ograniczyć populację dzików, bez ograniczeń dając kołom pozwolenia na odstrzał dzików.
     Józefa Błajet zapewniła, że na podstawie podnoszonych argumentów przygotowane zostanie stanowisko powiatu. Zapewniła też, że wierzy, iż silny głos może sprowokować zmiany, a kiedy popłynie z całego kraju, będzie skuteczny. Stanowisko zostanie wysłane do różnych gremiów.
     Prezes koła Rogacz w Janowcu Joanna Zacharko zaznaczyła, że myśliwi nie są przeciwni rolnikowi i tak samo powinno być w odwrotną stronę.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1216 (22/2015)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości