MiPBP w Żninie
W Portugalii z Klubem Podróżnika
W poniedziałek, 6 grudnia w żnińskiej bibliotece odbyło się ostatnie w tym roku mikołajkowe spotkanie Klubu Podróżnika. Tym razem do Portugalii zabrał klubowiczów Michał Woźniak z rodziną.
Dyrektor biblioteki Jadwiga Jelinek witając gości powiedziała: - Prezentem dzisiaj jest oczywiście podróż, rodzinna podróż do Portugalii. A zabiorą nas w nią Malwina, Michał mały i Michał duży.
- Przeniesiemy się na najdalszy zachód Europy, do kraju, którego mieszkańcy chyba jako jedyni w Europie nie marzą o tym, by wyjechać na zachód Europy, tylko na wschód, jako że tam dalej na zachód ziemia się spotyka z morzem. Jest to kraj górzysty, drogi są bardzo kręte i pełno tam serpentyn górskich - powiedział Michał Woźniak. Dla niego nie był to pierwszy wyjazd do Portugalii. Poprzednio odwiedził to państwo 17 lat wcześniej z ówczesną narzeczoną - a obecnie żoną - Iwoną. Dlatego też teraz po latach była to dla nich podróż sentymentalna.
Od początku założenie tej podróży było takie, że Woźniakowie jadą z plecakami, z namiotem i korzystają z pól namiotowych. Na miejscu wynajęli auto. Zrobili w Portugalii ponad 2000 kilometrów.
Swą podróż rozpoczęli od Poznania, skąd samolotem udali się do Frankfurtu, a stamtąd do Lizbony. Tam na największym lizbońskim polu namiotowym zakotwiczyli się na trzy dni, przede wszystkim zwiedzając miasto i załatwiając sprawy związane z pobytem. Następnie wynajętym samochodem przemierzali terytorium Portugalii.
Podróżnicy zwiedzili Białą Wieżę na nabrzeżu rzeki Tag. - Jest to taki XVII-wieczny fort obronny, który strzegł miasta. Jako ciekawostkę można powiedzieć, że ta wieża ma również polski akcent, bo był tu więziony gen. Józef Bem, który próbował tworzyć oddziały mające wyzwolić Polskę - powiedział Michał Woźniak. Trzy kilometry od Białej Wieży podróżnicy obejrzeli Pomnik Odkrywców, odsłonięty w 500. rocznicę śmierci Henryka Żeglarza. - Przy tym pomniku jest olbrzymia marmurowa mapa, po której się chodzi, gdzie ukazane są wszystkie portugalskie podboje, łącznie z datami.
Klasztor Hieronimitów, jedna z najstarszych budowli zachowanych w Lizbonie, wywarł na żnińskich podróżnikach ogromne wrażenie. Budowla w 1983 roku wpisana została na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
W Lizbonie podróżnicy zwrócili uwagę na ulice, które wyłożone są kostkami białymi i czarnymi, często w najrozmaitszych wzorach. - Tu można też zauważyć kolejną portugalską tradycję, czyli zdobienie domów kafelkami. Jest to charakterystyczne dla Portugalii.
Kolejny symbol Lizbony to winda de Santa Justa stworzona przez ucznia Gustawa Eiffela, Raula Meisnera de Ronsarda, który zapragnął zbudować coś równie wielkiego, jak jego nauczyciel. - Winda, znajdująca się na ulicy Santa Justa, wiezie dwa poziomy wyżej, jako że miasto jest poukładane na wielu wzgórzach. Różnica poziomów pomiędzy ulicami sięga 20-30 metrów. I do pokonywania tych poziomów służy winda Santa Justa. Nie potrafiliśmy sobie odmówić tej przyjemności, tym bardziej, że winda jest naprawdę zabytkowa i bardzo sympatyczna. Można sobie usiąść na takich ławeczkach i jest windziarz, który tą windą steruje. Sam widok z góry jest niesamowity - mnóstwo wspaniałych ceglanych dachów, z glinianej dachówki, tworzy to naprawdę wspaniały klimat - powiedział Michał Woźniak.
Po wyjeździe z Lizbony zwiedzili Przylądek Skalisty - Cabo da Roca, który jest najdalej na zachód wysuniętym punktem lądu stałego Europy. - Dalej jest już tylko ocean - zaznaczył Michał Woźniak. Z Cabo da Roca udali się do Cascais, z czeluścią zwaną Usta Piekieł.
Kolejne miasto, które państwo Woźniakowie zwiedzili, to Sintra, miasto królewskie, a w nim pałac królewski i zamek Maurów z XI wieku. - Zamek Maurów to imponująca budowla. Jest to potężna forteca, pozostała już praktycznie sama forteca, bo te obiekty mieszkalne uległy już niestety degradacji, są jeszcze szczątki katedry, ale gdyby nie to, że było to dość dokładnie opisane, że tu stała katedra, to by się człowiek nie domyślił - powiedział Michał Woźniak.
Podróżnicy odwiedzili także Fatimę. - To co nas tam powaliło, to ceny dewocjonaliów - powiedział Michał Woźniak i dodał: - To co mnie tam najbardziej zaszokowało, czy też zafascynowało, to możliwość złożenia intencji, a więc gdy kogoś np. boli noga, to może tam kupić woskową nogę i w intencji bólu złożyć taką nogę i wrzucić do ognia i ona się tam pali.
W San Pedro de Moel żnińscy podróżnicy zatrzymali się na kilka dni. - Jest to jeden z najważniejszych kurortów w Portugalii. Stąd udali się do portugalskiej Wenecji - Aveiro oraz do Porto, gdzie degustowali wina. - Porto jest jednym z najważniejszych ośrodków winiarskich. Podobnie jak Lizbona położone jest na wielu poziomach. Także się spaceruje, raz góra, raz dół, małe wąskie uliczki, liczne restauracyjki plus największy specjał, z którego słynie Porto, czyli francesina przypominająca lazanię.
Następnie udali się na południe, do najbardziej wypoczynkowego wybrzeża Algarve, a tam: - Słynne skałki, turkusowa woda i gwarantowana pogoda, przypływy i odpływy morskie, które dały nam trochę do wiwatu. Mieszkaliśmy w malutkiej miejscowości Salema, niedaleko Lagos - powiedział Michał Woźniak.
Podróżnicy zobaczyli także Przylądek Świętego Wincentego, czyli przylądek południowo-zachodni Jest to najdalej w stronę Afryki wysunięta część Portugalii, położona w prowincji Algarve, 6 km od Sagres. W Lagos podróżnicy zachwycali się widokami i niewielkimi kameralnymi plażami.
O podróży do Portugalii członkowie żnińskiego Klubu Podróżnika słuchali przy piernikach, a dyrektor biblioteki Jadwiga Jelinek w ramach mikołajkowego prezentu wręczała podróżnikom i miłośnikom podróży książki o Mścisławie Wartenbergu i Klemensie Janickim.
Więcej zdjęć w naszej internetowej galerii.
Barbara Filipiak, 8 XII 2010
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze