Za ciasno i za mało
Walka o darmowe miejsce
Właściciele sklepów w obrębie żnińskiej starówki mają problem z parkowaniem samochodów. Darmowych miejsc brakuje, a koszty codziennego postoju samochodu nie są małe.
Justyna Marynowska dziwi się, że parking na ulicy Lewandowskiego jest płatny, bo nie ma żadnego oznakowania informującego o strefie płatnego parkowania Codziennie od poniedziałku do piątku trwa w Żninie wyścig o zajęcie darmowego miejsca na parkingu. Właściciele sklepów znajdujących się na starym mieście godzinę przed otwarciem sklepu objeżdżają Żnin w celu znalezienia miejsca na parkingu. Polega to na zasadzie: kto pierwszy, ten lepszy. Rzadko się udaje jednak wolne miejsce znaleźć i zazwyczaj trzeba zostawić samochód w strefie płatnego parkowania.
- My się bijemy o darmowe miejsca. Płacić codziennie od poniedziałku do piątku po 8 zł to w skali miesiąca jest niemało. W Żninie jest za mało darmowych miejsc parkingowych w obrębie rynku - mówi Justyna Marynowska, właścicielka sklepu przy ulicy 700-lecia. Nasza rozmówczyni podkreśla, że nie wszystkie płatne parkingi są w Żninie oznakowane. Na ulicy Lewandowskiego, gdzie Justyna Marynowska często zostawia samochód, nie ma informacji, że obowiązuje strefa płatnego parkowania. Dziwi się, dlaczego pojawia się tam inkasentka i domaga się pieniędzy za korzystanie z parkingu. Tłumaczy ponadto, że gdy przyjeżdża rano do pracy między 8:10 a 8:15, często zdarza się, że nie ma inkasentki na ulicy Lewandowskiego. Kiedy zakończy pracę w sklepie, inkasentka domaga się, by zapłaciła za cały dzień.
- Czy inkasentka jest mi w stanie udowodnić, ile ja tam stałam? - dziwi się Justyna Marynowska. I dodaje: - W Żninie nie tylko występuje problem z oznakowaniem płatnej strefy parkowania, ale również dotyczy to pań inkasentek. Jeśli wysiadam z samochodu i nikogo nie ma, to nie będę chodzić jej szukać. Jednego dnia stoją w wyznaczonym miejscu, w innym dniu już nie. Jeśli brakuje inkasentek, to niech gmina zwiększy liczbę darmowych parkingów.
Wśród sklepikarzy zdarzają się tacy, którzy przyjeżdżają przed 8:00 i wyjeżdżają po 17:00. W tych godzinach nie spotkają inkasentki, ponieważ strefa płatnego parkowania obowiązuje od 8:00 do 16:00.
- Inkasentki mogą wezwać straż miejską, jeśli ktoś uchyla się od płacenia. Nikt tylko nie bierze pod uwagę tego, że ja nie chcę codziennie płacić za 8 godzin parkowania, bo to bankructwo. Z drugiej strony nie będę szukać parkingu po całym mieście - odpowiada Justyna Marynowska.
Dla naszej rozmówczyni wolne miejsce na parkingu jest jak loteria. Kto pierwszy przyjedzie, ten je zajmuje. Podkreśla, że problem pogłębił remont ulicy Śniadeckich. Wcześniej na tej ulicy, przy Zespole Szkół Ekonomiczno-Handlowych oraz kościele mariackim, było kilkanaście wolnych miejsc. Kierowcy parkowali samochody również na ulicy Wodnej.
Justyna Marynowska wyjaśnia, że nie zawsze płaci za zaparkowanie samochodu. - Wczoraj (7 października - am) powiedziałam, że nie zapłacę, bo nie jest oznakowane, że jest strefa płatnego parkowania, a skoro przyjechałam o 8:30 i nie było inkasentki, to uznałam, że jest darmowe. Jednego dnia inkasentki stoją, to wtedy płacę, innego nie, więc wtedy co mam zrobić? - zastanawia się właścicielka sklepu.
Właściciele sklepów twierdzą, że mogliby płacić abonament za miejsca parkingowe w obrębie rynku, gdyby mieli zagwarantowane miejsce, na którym codziennie będą mogli zostawić samochód. Ich zdaniem, kilkakrotne objeżdżanie Żnina w poszukiwaniu wolnego miejsca na parkingu, licząc aż ktoś wyjedzie z zajmowanego miejsca, jest nieuzasadnione.
- Na rynku jest już tak ciasno i wąsko, że przy wyjeżdżaniu z miejsca parkingowego kierowcy przycierają inne samochody. Uważam, że władze mogłyby dać trochę ludziom odetchnąć i w obrębie rynku stworzyć trochę darmowych miejsc lub znieść strefy. Centrum jest najeżone inkasentkami, a w innych miejscach ich w ogóle nie ma. Niech zrobią strefę np. przy „Tesco”. Na 700-lecia jest teraz darmowe parkowanie, bo przed gminą nie będą sobie kasować. Wiem, że jest duży darmowy parking przy Sienkiewicza, ale niech burmistrz zostawi tam samochód i idzie stamtąd do gminy i jeździ po dzieci, albo niech nosi stamtąd towar. Najłatwiej tak powiedzieć, skoro przy gminie ma się parking - mówi Justyna Marynowska.
Inna właścicielka sklepu (prosząca o anonimowość) znajdującego się na rynku, równocześnie właścicielka kamienicy, w której mieści się sklep, podkreśla, że miejsca parkingowe są tak wąskie, że trudno otworzyć drzwi od samochodu. Dziwi ją to, że jako mieszkanka Żnina, która nie ma garażu, nie może wykupić abonamentu na zajęcie jednego miejsca parkingowego przy sklepie.
- Ja muszę za to płacić, że tu parkuję, ale korzystniejszym rozwiązaniem byłoby wykupienie comiesięcznego abonamentu niż codzienne płacenie inkasentce. Powinna być koperta, numer rejestracyjny auta i byłoby po problemie. A tak na marginesie, to dlaczego jako mieszkanka tego miasta mam za to płacić, skoro płacę podatki? Jako mieszkanka Żnina, która nie posiada garażu, chcę, żeby parking był bezpłatny - wyjaśnia nasza rozmówczyni. I dodaje, że inkasentki nie mają litości nawet wobec dostawców towaru, którzy znajdą wolne miejsce na rynku, i żądają zapłaty. Twierdzi, że powinien być wyznaczony punkt, w którym dostawcy mogliby spokojnie parkować i nie tłumaczyć się inkasentkom, że przywieźli towar do sklepu. Nawet jeśli dostawca towaru ma tabliczkę z napisem zaopatrzenie, musi się tłumaczyć, że przywiózł towar do sklepu. Wtedy wywiązuje się dyskusja, czy powinien zapłacić, czy nie.
- We Wrześni są wyznaczone miejsca, na których dostawcy mogą rozładowywać towar. I jest porządek. A u nas? - zaznacza właścicielka sklepu odzieżowego.
Codzienny postój samochodu właściciela sklepu znajdującego się na starym mieście kosztuje 8 zł, tygodniowo daje to 40 zł, a miesięcznie jest to 160 zł.
Jeden z klientów, który codziennie robi zakupy w centrum, widzi sprawę inaczej: - Pracownicy i właściciele sklepów, którzy stawiają samochód na osiem godzin, popełniają błąd parkując w centrum i zajmując miejsce samochodom swoich klientów, którzy chcą stanąć tam na chwilę. Większość handlujących z centrum powinna dla własnego dobra parkować naprzeciw „Orlenu”, a miejsca przy sklepach zostawić klientom.
Burmistrz Leszek Jakubowski odpowiada, że nie ma możliwości wykupienia abonamentu za parkowanie, bo jeśli gmina pójdzie na ustępstwo jednemu właścicielowi kamienicy, wówczas zgłoszą się inni właściciele kamienic i wolnych miejsc na placu Wolności nie będzie w ogóle. - To jest decyzja Rady Miejskiej. Nad każdym sklepem mieszkają ludzie. Jakbyśmy im wszystkim zezwolili na wykupienie abonamentu, to nie byłoby miejsc parkingowych. Niektórzy właściciele posprzedawali wszystko co się da z podwórzami włącznie i później nie ma się co dziwić, że nie mają gdzie zaparkować. Problem z parkingami będzie zawsze, bo jest dużo samochodów, a obowiązkiem gminy jest ustalić reguły zmniejszające ten problem - mówi burmistrz i zapowiada, że będzie chciał się spotkać z właścicielami sklepów, by zastanowić się nad koncepcjami rozwiązania kłopotów związanych z parkowaniem.
Burmistrz przypomina, że parking na ulicy Lewandowskiego jest płatny od czasu wprowadzenia strefy płatnego parkowania. Niedługo, gdy pracownicy zakończą roboty na ulicy Śniadeckich i wejdą na ulicę Kościuszki, na ulicy Lewandowskiego będzie obowiązywał tymczasowo ruch dwukierunkowy, co będzie wiązać się z brakiem możliwości parkowania na tejże ulicy. Burmistrz zwraca uwagę, że samochody można za darmo parkować na parkingu naprzeciw Orlenu. Wyjaśnia również, że dostawca towaru powinien zapłacić jak każda inna osoba parkująca w strefie parkowania. Jeśli nie chce płacić, wówczas może zostawić samochód w miejscu bezpłatnym.
Przyznaje, że po zakończeniu prac przy rewitalizacji starówki liczba miejsc parkingowych w centrum się zmniejszy, ale rekompensatą ma być budowa parkingu na plantach, pomiędzy ulicą Zamkniętą i Towarową. Gmina przymierza się do realizacji tego zadania w przyszłym roku.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 974 (41/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze