Zażalenie na umorzenie dochodzenia w sprawie sfałszowania podpisu
Wiadomo, kto podpisał, ale nie wiadomo, kto wypełniał druk
Radosław P. podpisał potwierdzenie odbioru listu, ale - jak twierdzi - gdy składał podpis, druk nie był wypełniony. Okazało się później, że jego podpis widnieje na zwrotnym potwierdzeniu odbioru decyzji o warunkach zabudowy schroniska w Biskupinie, kierowanym do Henryki Sz. Żadne pismo, w czasie kiedy miałaby prawo zareagować w tej sprawie, nie dotarło do Henryki Sz. Schronisko prawie już stoi, a kto wypełnił tę zwrotkę - nie wiadomo.
Henryka Sz. ma wątpliwości, czy sprawa została wnikliwie rozpoznana Przypomnijmy: 16 sierpnia mieszkanka Wenecji Henryka Sz., mająca w Biskupinie działkę sąsiadującą z terenem, na którym budowane jest schronisko Katarzyny Sobolewskiej, zwróciła się z pismem do komendanta powiatowego policji w Żninie Piotra Stachowiaka o zabezpieczenie dokumentu dotyczącego zwrotnego potwierdzenia odbioru decyzji o warunkach zabudowy. Mieszkanka Wenecji, jako strona postępowania, w styczniu br. nie otrzymała decyzji o warunkach zabudowy, a na zwrotce pisma do niej kierowanego podpisał się Radosław P., kierownik Przystani Biskupińskiej, pracownik Jacka Sobolewskiego. Taki dokument znajduje się w Urzędzie Gminy w Gąsawie, co Henryka Sz. przed powiadomieniem komendanta widziała.
Budowa schroniska idzie w najlepsze, a Henryce Sz. wcale się to nie podoba, tym bardziej, że nie wiedziała o zamiarach Sobolewskich, a wiedzieć powinna. Informację o zamiarze prowadzenia takiej budowy Henryka Sz. powinna uzyskać z Urzędu Gminy w Gąsawie. I to urząd był za to odpowiedzialny.
UMORZENIE
Policja zakończyła już postępowanie, mające wyjaśnić, w jaki sposób podpis Radosława P. znalazł się na zwrotce decyzji kierowanej do Henryki Sz.
Policjanci ustalili, że rzeczywiście podpis na zwrotnym potwierdzeniu odbioru adresowanym do Henryki Sz. złożył Radosław P., ale - jak stwierdził w postępowaniu - podpisywał w lutym niewypełnione potwierdzenie odbioru (miał pełnomocnictwo Katarzyny Sobolewskiej do odebrania kierowanego do niej pisma z Urzędu Gminy). Po okazaniu zwrotki przez policję Radosław P. oświadczył, że podpis odbiorcy należy do niego. Reszta pisma nie jest jego. Przyznał, że jej nie wypisywał.
Władysław L. w trakcie policyjnego dochodzenia zeznał, że decyzję o warunkach zabudowy dla Katarzyny Sobolewskiej odebrał osobiście jej mąż w styczniu. Władysław L. wyjaśnił, że nie wie, jak do tego doszło, że na zwrotce adresowanej do Henryki Sz. podpisał się Radosław P. Nie przypomina sobie sytuacji, w jakiej doszło do przekazania dokumentów Radosławowi P. Urzędnik stwierdził, że trudno mu się wytłumaczyć w tej sprawie.
Policjanci nie dopatrzyli się podrobienia podpisu Henryki Sz.i postępowanie zostało umorzone.
W dochodzeniu nie wyjaśniono, kto wypełnił zwrotkę jako dowód odebrania przez Radosława P. pisma dla Henryki Sz. Władysław L. zapytany przez nas, kto wypisał zwrotkę adresowaną do Henryki Sz., odpowiedział, że nie pamięta. Dodał, że zwrotka była wypisana damskim charakterem pisma. - Sprawy nie ma. Ona jest umorzona - ucina rozmowę Władysław L.
Podczas dochodzenia nie przesłuchano Katarzyny i Jacka Sobolewskich oraz Lucyny Miszczak.
Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie wyjaśnił, że postępowanie było prowadzone pod nadzorem prokuratury. Dodał, iż prokurator uznał zebrany przez policję materiał za wystarczający, skoro podjął decyzję o umorzeniu postępowania.
Wojciech Jabłoński, szef żnińskiej prokuratury wyjaśnił, że prokurator prowadzący sprawę uznał, że zebrany materiał jest wystarczający do umorzenia dochodzenia. Dodał, iż w wyniku złożonego zażalenia na decyzję prokuratury sąd uzna jej zasadność lub nie, albo skieruje sprawę do ponownego rozpatrzenia.
NAMNOŻENIE SIĘ ZWROTEK
Radosław P. mówił w sprawie, że po artykule w naszym tygodniku zadzwonił do Władysława L., by wyjaśnić, jakim cudem jego podpis znalazł się na zwrotce pisma, które zostało zaadresowane do Henryki Sz. Urzędnik - jak mówił policji P. - nie potrafił się wytłumaczyć i powiedział, że sytuacja jest skomplikowana oraz, że namnożyły się zwrotki. Okazało się bowiem, że decyzja o warunkach zabudowy została odebrana wcześniej przez Jacka Sobolewskiego, a drugą odebrał Radosław P. Władysław L. zapewniał, że sprawa się wyjaśni i zachęcał Radosława P., by spokojnie poczekał na dalszy rozwój wydarzeń. Radosław P. zapowiedział urzędnikowi, że nie życzy sobie, by wiązano go z tą sprawą.
PODMIANA
Na decyzję o umorzeniu dochodzenia Henryka Sz. złożyła zażalenie do Sądu Rejonowego w Żninie. W jej opinii w trakcie dochodzenia nie zabezpieczono istotnych dla sprawy dokumentów, takich jak wszystkie zwrotki, a także upoważnienia Katarzyny Sobolewskiej dla Radosława P. Nie przesłuchano osoby odpowiedzialnej w gminie za wysyłanie dokumentów ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru.
Według Henryki Sz., w uzasadnieniu umorzenia dochodzenia bezkrytycznie zapisano wersję wydarzeń podaną przez Władysława L. i Radosława P. Wersja ta - zdaniem mieszkanki Wenecji - jest kompletnie niewiarygodna.
- W grudniu 2009 roku decyzję odebrał w imieniu pani Katarzyny Sobolewskiej jej mąż Jacek Sobolewski. W jakim celu pani Katarzyna Sobolewska wysłała swojego pracownika pana Radosława P. w lutym po odbiór dokumentu, jeśli decyzja nr 135/09 uprawomocniła się 11 stycznia 2010 roku? Jak wiadomo, decyzja o warunkach zabudowy uprawomocnia się po dwóch tygodniach od odebrania jej przez ostatnią ze stron - uzasadnia Henryka Sz. Poza tym, według naszej rozmówczyni, w czasie dochodzenia nie zweryfikowano nawet teoretycznego założenia, że decyzja przeznaczona dla niej została odebrana, a na zwrotce podrobiono jej podpis. Henryka Sz. sugeruje, że po nagłośnieniu przez nas sprawy, zwrotka mogła być wymieniona na tę, którą podpisał Radosław P. Nie chcąc rzucać na nikogo podejrzeń uważa, że sprawa ta powinna być rzetelnie wyjaśniona. Henryka Sz., która zapoznała się z aktami śledztwa, uważa, że wynika z nich, iż w lutym br. Katarzyna Sobolewska weszła w posiadanie przeznaczonego dla niej dokumentu. Twierdzi, że fakt ten ukryła, co skutkowało wydaniem korzystnej dla niej decyzji o pozwoleniu na budowę. Zwraca uwagę, że ukrywanie dokumentu, którym nie ma prawa się rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat.
WOJEWODA JESZCZE NIE ROZPATRZYŁ
Sprawa budowy w Biskupinie schroniska wywołująca wśród mieszkańców wsi wiele emocji nie została jeszcze do końca rozpatrzona przez wojewodę kujawsko-pomorskiego Rafała Bruskiego. Przypomnijmy, że Wiesław Zajączkowski i Zbigniew Gaczkowski, który również będąc stroną nie otrzymał decyzji o warunkach zabudowy wydanej przez wójta w styczniu, wystąpili do wojewody o stwierdzenie nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę schroniska, gdyż - ich zdaniem - zachodzi prawdopodobieństwo, że została ona wydana z rażącym naruszeniem prawa. Wojewoda powiadomił strony, że przedłuża się termin załatwienia wniosku o stwierdzenie nieważności decyzji starosty z 17 czerwca, zatwierdzającej projekt budowlany i udzielającej pozwolenia na budowę Katarzynie Sobolewskiej, z powodu złożoności sprawy oraz dużej liczby spraw wpływających do Urzędu Wojewódzkiego i rozpatrywanie ich według kolejności wpływów. Termin załatwienia sprawy przez wojewodę przedłuży się do końca stycznia przyszłego roku.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 975 (42/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze