Reklama

Woda z wymywanym z byłej owczarni obornikiem

Brudzyń
     Woda z wymywanym z byłej owczarni obornikiem
     Ludzie mieszkający w Brudzyniu, w części zwanej Dziekczynem, około 250 m od asfaltu do Wybranowa, od kilku lat są bez wody pitnej. Woda ze studni stojącej w polu, przy zawalonym budynku dawnej owczarni, nie nadaje się do picia. Jest szaro-brunatna i ma często zapach ścieków.

Zbigniew Różnowski w jednej szklance ma wodę z kranu w Brudzyniu, a w drugiej - ze studni. Jan Statkiewicz wylewa brunatną wodę, nabraną ze studni.
             fot. Sylwia Wysocka

     W domu odciętym od wody mieszkają 76-letnia Krystyna Wegner - w jednej części i 82-letnia Domicela Juszczak wraz z córką Jadwigą i zięciem Janem Statkiewiczem w drugiej części.
     - Ta woda nie nadaje się nawet do prania, ba, nawet zwierzęta nie chcą jej pić. Mówiliśmy strażnikom miejskim o tym, jednak nie było żadnej reakcji z ich strony  - mówi Jan Statkiewicz.
Mieszkańcy tłumaczą, że kiedy była tu owczarnia Państwowego Gospodarstwa Rolnego, woda w stojącej obok studni była jak kryształ. Kiedy z owczarni zniknęły owce i po pewnym czasie budynek się zawalił, pojawił się problem z wodą.
     Mieszkańcy Dziekczyna mówią, że w zawalonym budynku owczarni pozostał obornik: - Było go na 3 metry, bo od owiec wywozili raz w roku. Teraz z deszczami wszystko przesiąka do studni - powiedział Jan Statkiewicz. Jeszcze, kiedy żył jego teść, straż pożarna kilkakrotnie wypompowywała wodę ze studni, jednak nachodziła tak samo brudna.
     Mieszkańcy Dziekczyna chodzą 250 m z wiadrami do studni przy posesji państwa Tucholskich albo dowożą wodę z Janowca.
     Krystynie Wegner wodę z Janowca przywozi po pracy syn. Jej zapasy wody kontroluje też sąsiadka Teresa Tucholska, która - jak mówi - mimo swoich chorób i wieku niesie pomoc sąsiadce.
     - Syn Karol zajmuje się matką, specjalnie przyjeżdża, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, by ta kobieta musiała do popołudnia czekać bez wody na syna, dlatego służę jej pomocą - mówi Teresa Tucholska. Sama Krystyna Wegner ze łzami w oczach prosiła, by zająć się sprawą, by mogli godnie żyć, a nie oszczędzać na każdym kroku wodę.  Mieszkańcy boją się zimy, tego, że zasypie drogi, a ich polna droga położona jest niżej niż pola i będzie kłopot z wyprawami po wodę.
     Sytuacją mieszkańców Dziekczyna zdziwiony był nowo wybrany radny. - Trafiłem tu z programem wyborczym, poprosić o głos w wyborach, a dowiedziałem się, jak tu żyją mieszkańcy - mówi Zbigniew Różnowski. Dodaje, że przekonany był, że jest tu bieżąca woda z wodociągu, a jak się okazało, nawet ta ze studni nie daje się do spożycia. - Jako młody chłopak podczas rowerowych wypraw piłem z tej studni wodę prosto z wiadra, obok stała duża owczarnia i dwie stodoły - wspomina radny. Zbigniew Różnowski zapowiedział, że będzie w ratuszu wnioskował w tej sprawie, by przed zimą zapewnić tym mieszkańcom dostęp do bieżącej wody, chociażby doraźnie dowodzić im wodę pitną.
     O sytuacji w Dziekczynie nie wiedział burmistrz Maciej Sobczak. Jak mówi, nie miał żadnych sygnałów w tej sprawie. Zapewnił jednak, że zleci zbadanie sprawy Rafałowi Kwasowi, pracownikowi działu gospodarki komunalnej.
     - Trudno będzie poprowadzić blisko 1,5 km wodociągu do jednego gospodarstwa. Na miejsce wysłałem też specjalistów z wodociągów. Koszt budowy wodociągu do tej posesji to około 35.000 zł - informuje burmistrz. Przyznał, że na wniosek mieszkańców Zakład Usług Miejskich w Janowcu może odpłatnie dowozić wodę beczkowozem, jednak wystąpią tu znaczne koszty za wodę i transport.
     Renata Brzoza ze Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żninie powiedziała, że o zbadanie wody w studni winien wystąpić właściciel studni. Sanepid zapowiada rozmowy z właścicielem studni i właścicielami budynku. - Właściciele budynku muszą do nas zgłosić wniosek o interwencję w sprawie jakości wody i na podstawie tego przeprowadzimy wizytację i kontrolę tego urządzenia wodnego, jak również terenu otaczającego i podejmiemy stosowne działania - zapowiedziała Renata Brzoza.
Teren, na którym była owczarnia i stoi studnia, należy teraz do Jana Pawlaka, który odmówił nam komentarza w sprawie owczarni i jakości wody w studni.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 981 (48/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości