Zdzisław Krych tłumaczył, że istnienie GS jest równoznaczne z zapewnieniem bytu kilkudziesięciu rodzinom, bo spółdzielnia zatrudnia 80 pracowników oraz 20 uczniów
fot. Sylwia Wysocka
Kcynia, przed Merkurym
Wyeliminowany sklep
Prezes GS Zdzisław Krych nie krył rozżalenia z uwagi na to, że mimo zapewnień i uzgodnień, wielu pism i spotkań, sklep GS Merkury pozbawiony został miejsc postojowych, a nawet miejsca do rozładunku towaru. Radni chcą wystosować w tej sprawie pismo do właściciela drogi - Zarządu Dróg Wojewódzkich.
Prezes Gminnej Spółdzielni w Kcyni Zdzisław Krych na ostatniej sesji Rady Miejskiej nie krył swojego rozczarowania w związku z efektem przebudowy parkingu przy ulicy Rynek przed sklepem Merkury, który należy do GS. W konsekwencji, mimo obietnic, przed sklepem nie zostało po modernizacji wytyczone ani jedno miejsce postojowe, nie ma też wydzielonego miejsca do rozładunku towaru.
W sprawie przebudowy parkingu, jaką przy drodze wojewódzkiej prowadzi Zarząd Dróg Wojewódzkich, Zdzisław Krych apelował już wiele razy. Spotkania miały miejsce w kcyńskim ratuszu, oprócz miejscowych władz i zainteresowanych handlowców uczestniczyli w nich przedstawiciele ZDW oraz biura projektowego. Były zapewnienia, kompromisy, uzgodnienia, w konsekwencji których zamiast szeregu miejsc parkingowych miały powstać dwa bądź też trzy miejsca postojowe dla klientów sklepu. Stało się inaczej. Łezka na wjeździe na parking ograniczyła możliwości manewrowe i tym samym uniemożliwiła powstanie miejsc postojowych przed sklepem.
- Czuję się oszukany, zirytowany, dwa lata spotkań, obietnic, a zostaliśmy bez możliwości rozładunku towaru. Zostaliśmy wyeliminowani, bo inaczej nie można tego nazwać - zauważył Zdzisław Krych. Jak mówił, ma żal do burmistrza, przewodniczącego rady, radnych, bo na sesji w lipcu prosił o podjęcie interwencji, a nic nie zrobiono. Dodał, że skoro władze gminy nie mają nic do powiedzenia, ktoś wchodzi i robi co chce, to widocznie władza i mieszkańcy są niepotrzebni. - Zatrudniamy osiemdziesiąt osób, dwudziestu uczniów, płacimy 246 tysięcy podatku rocznie, a nikt się z tym nie liczy - mówił Zdzisław Krych. Prezes pytał, kto będzie miał odwagę dać ludziom wypowiedzenia i posłać w kolejkę do opieki społecznej, bo w zaistniałej sytuacji spadną obroty i zwolnienia będą konieczne.
Burmistrz Tomasz Szczepaniak zapewniał, że starania i działania ze strony urzędu w celu utworzenia miejsc parkingowych były: - Pewne zmiany zapadają w gabinecie właściciela drogi, a urząd nie jest tu stroną. Obiecywałem i była sprawa uzgodniona, dlatego mówiłem, że to kwestia wniesienia poprawek. Burmistrz mówił, że po piśmie do wojewódzkiego inspektora budowlanego, które skierował prezes GS, wykonawca wycofał się z wcześniejszych ustępstw dotyczących wprowadzenia dodatkowych miejsc parkingowych przed Merkurym. Dodatkowe próby burmistrza okazały się już nieskuteczne, usłyszał jedynie, że małym ustępstwem będzie obniżenie krawężników na tzw. łezce (wyższym zakolu parkingowym) i krawężniku przy chodniku, by tam mogły samochody ewentualnie wjechać i można by rozładować towar. Projektant usytuowanie łezki, czyli zwężenia wjazdu, uważa za konieczne, by zabezpieczyć przejście dla pieszych i zbyt raptowny zjazd na parking. - Zostało to oparte o przepisy. Projektant nie chce podpisać się pod inną koncepcją. Proponowałem próg zwalniający, rezygnację z tych ograniczeń na wjazdach, ale usłyszałem stanowcze nie - tłumaczył Tomasz Szczepaniak. Burmistrz zapewniał, że też mu przykro, że nie udało się tej sprawy załatwić pomyślnie dla spółdzielni. Przypomniał też, że od strony podwórza GS jest rampa rozładunkowa. Na tłumaczenia prezesa, że nie ma tam możliwości rozładunkowych, burmistrz stwierdził, że może niewielkie przeróbki umożliwiłyby rozładunek na podwórzu, który wcześniej funkcjonował, co potwierdził obecny na sesji mieszkaniec.
Zdzisław Krych, by udowodnić, że musiał wystąpić do inspektora nadzoru budowlanego, pokazał pisma, które kierował w 2008 roku do burmistrza, Zarządu Dróg Wojewódzkich, radnych powiatowych i sejmiku wojewódzkiego, przewodniczącego kcyńskiej rady i do rady - Szukałem różnych rozwiązań. Pisałem, dzwoniłem, pukałem, bo wiedziałem, z czym to się wiąże, kiedy okazało się, że zostałem sam na placu boju. Był czas na to, żeby to zrobić, tylko potrzebne było twarde stanowisko gospodarza gminy - mówi Zdzisław Krych. Prezes dodał, że przewodniczący Rady Miejskiej Ryszard Hanioszyn na żadne z jego pism nie odpowiedział. Przewodniczący tłumaczył to tym, że uczestniczyli wspólnie w spotkaniach, gdzie były uzgodnienia i jeszcze przed tygodniem wszystko zapowiadało, że podtrzymane zostanie ugodowe stanowisko. - Była zrobiona podbudowa, ją wybrano i założono łezkę, czyli wariant pierwszy, ale stało się to dopiero teraz, nie wiem co się stało, że projektant odstąpił od uzgodnień, bo nic tego nie zapowiadało - tłumaczył Ryszard Hanioszyn.
Prezes pokazał pismo od projektanta parkingu z października, w którym informuje, że wycofuje się z poprzednich ustaleń. Takie samo pismo, jak się okazało, wpłynęło do kcyńskiego ratusza.
Na koniec prezes prosił radę o pomoc dla GS i pracujących tam mieszkańców, wystąpił o podjęcie stanowiska w tej sprawie i próbę negocjacji.
Ryszard Hanioszyn zapewnił, że zgodnie ze statutem rada może podjąć stanowisko, w którym wyrazi swoje niezadowolenie. Takie stanowisko zostanie przygotowane na najbliższą sesję 12 listopada.
W Zarządzie Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy otrzymaliśmy zapewnienie, że przebudowa chodnika wraz z parkingowym ciągiem komunikacyjnym została przeprowadzona zgodnie z zasadami w zakresie bezpieczeństwa i w zgodzie z obowiązującymi normami. Zmienił się tam projektant i zastosowano obecne rozwiązanie. Film z sesji na naszej internetowej.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 977 (44/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze