Szubin, czajnik, reklamacja, woda
Z czajnika wyciekła woda
Mieszkanka Szubina czeka na reklamację czajnika elektrycznego 42 dni, a twierdzi, że powinna 21 dni. Firma deklaruje zrealizowanie reklamacji.
Barbara Korecka z Szubina wraz z mężem obchodziła czterdziestą rocznicę ślubu. W prezencie od rodziny otrzymała m.in. elektryczny czajnik. Radość z prezentu nie trwała długo.
- Jak się woda zagotowała, to wokół czajnika zrobiło się mokro. Początkowo myślałam, że przelałam wodę, ale po chwili okazało się, że to z czajnika wycieka. Jak nalałam, to nie. Dopiero po wyłączeniu leciało od spodu czajnika - wyjaśnia mieszkanka Szubina.
Czajnik został kupiony w sklepie Avans przy ul. Aliantów w Żninie 13 października. 31 października został oddany do reklamacji. - Czajnik kupiła moja synowa, ale przy reklamacji podała moje dane. Kazali czekać i czekałam - dodaje Barbara Korecka. - Dziś jest połowa grudnia, a reklamacja nie została rozpatrzona.
Z karty gwarancyjnej wyczytała, iż naprawa winna zostać wykonana 21 dni od daty zgłoszenia wady towaru. Kiedy termin minął, nie mogła dodzwonić się do sklepu, więc pojechała osobiście. Była już końcówka listopada. Dowiedziała się, że czajnik został wysłany do serwisu w Koninie. W tym czasie próbowała się kontaktować z producentem. Też nic nie wskórała.
10 grudnia znów zadzwoniła do sklepu w Żninie.
- Usłyszałam, że pracownicy mają mnóstwo innych spraw na głowie i poza tym, że odesłali czajnik do serwisu w Koninie, nic ich w tej sprawie tak naprawdę nie obchodzi - mówi klientka, która po tej rozmowie postanowiła skontaktować się z Pałukami. - Nie chodzi o to, żeby robić na kogoś nagonkę, ale żeby traktowali klienta po ludzku. Gdybym to ja kupowała, to zrobiłabym to w Szubinie, a nie w Żninie. Teraz nie mam czajnika i na głowie dodatkowe zmartwienie. Nie powinno tak być.
Nasza rozmówczyni twierdzi, że dobrym rozwiązaniem było, kiedy naprawy gwarancyjne dokonywane były w zakładach usługowych zlokalizowanych na miejscu. Można było pójść z wadliwym towarem, kartą gwarancyjną i oddać sprzęt do naprawy. Teraz zanosi się towar do sklepu i jest się skazywanym na jego łaskę.
- Myślę, że rolą ekspedienta przyjmującego sprzęt do naprawy gwarancyjnej powinno być również monitorowanie wykonania w przewidzianym czasie przez serwis usługi - twierdzi mieszkanka Szubina.
O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy Agnieszkę Pawelską, rzecznik prasową sieci Avans. Poinformowała nas, że 17 grudnia czajnik został dostarczony do magazynu przez serwis Zelmera, a 18 grudnia wysłano go do sklepu.
- Jak tylko dojedzie do Żnina, klientka zostanie poinformowana o możliwości odbioru - mówi Agnieszka Pawelska.
Rzecznik dodaje, że w przypadku reklamacji gwarancyjnej za przebieg i czas rozpatrywania zgłoszenia odpowiada serwis producenta. W tym przypadku sieć Avans jest jedynie pośrednikiem. - Niemniej jednak w tym przypadku zadecydowaliśmy, że z uwagi na zaistniałe nie z naszej winy opóźnienia, przekażemy klientce zupełnie nowy egzemplarz czajnika tego modelu - zadeklarowała nasza rozmówczyni.
Powiatowy rzecznik konsumentów w Żninie Izabela Gronet powiedziała, że nie jest to pierwsza skarga na działalność sklepu przy ul. Aliantów. W ciągu dwóch miesięcy były trzy zgłoszenia, a to - zdaniem pani rzecznik - nie jest mało. Jednak rzecznik w Żninie nie może zająć się sprawą mieszkanki Szubina. Przepis stanowi, że konsument winien dochodzić swoich praw u rzecznika, który odpowiada za dany teren. W związku z tym, że Szubin jest w powiecie nakielskim, Barbara Korecka powinna zgłosić swój problem do powiatowego rzecznika konsumentów w Nakle.
- Robimy wszystko, by obsługa naszych elektromarketów nie budziła najmniejszych zastrzeżeń. Staramy się utrzymywać najwyższe standardy oraz na bieżąco reagować na wszystkie niepokojące sygnały - informuje Agnieszka Pawelska.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1141 (52/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze