Mieszkanie dla matki samotnie wychowującej czworo dzieci
Zamieniła mieszkanie na obietnicę
6 osób na 30 metrach komunalnego mieszkania. Obiecane większe mieszkanie komunalne. Wytrzymać nie można. By przeczekać - wynajęcie dużego mieszkania na prywatnym rynku. Burmistrz: Myślałem, że sprawa się rozwiązała. Ale teraz musimy przeliczyć.
Katarzyna Nowak (na zdjęciu z synami Jarosławem i Jakubem) często musi mieszkanie ogrzewać grzejnikami elektrycznymi. Duża powierzchnia mieszkania sprawia, że jest dość zimno, a wtedy małe dzieci są narażone na przeziębienie. Katarzyna Nowak ze Żnina stara się od 2002 roku o mieszkanie. Niemal za każdym razem otrzymywała odpowiedź, że z powodu braku wolnych mieszkań gmina nie może sprostać jej prośbom. W czasach, gdy burmistrzem był Jarosław Jaworski, została ujęta na liście osób, które w pierwszej kolejności powinny otrzymać mieszkanie. Kiedy cztery lata temu burmistrzem został Leszek Jakubowski, dowiedziała się, że żadnej takiej oficjalnie sporządzonej listy w Urzędzie nie było.
34 METRY KWADRATOWE
W marcu 2009 roku z powodu ciągłych odmów na wniosek o przydział mieszkania napisała pismo do wojewody Rafała Bruskiego. Wojewoda odesłał pismo do burmistrza, by się do niego odniósł. Burmistrz poinformował wojewodę, że sytuacja mieszkaniowa rodziny Katarzyny Nowak jest mu dobrze znana. Dlatego mając na względzie trudne warunki mieszkaniowe, które sama zainteresowana opisuje w swoim wystąpieniu skierowanym do wojewody kujawsko-pomorskiego, od dłuższego czasu czynię starania w kierunku przydziału odpowiedniego dla jej rodziny lokalu mieszkalnego. (...) Biorąc pod uwagę trudną sytuację mieszkaniową pani Katarzyny, jak i ograniczone z oczywistych względów moje możliwości czynił będę nadal starania zmierzające do poprawy warunków lokalowych zainteresowanej - poinformował wojewodę burmistrz.
W tym czasie Katarzyna Nowak mieszkała na ulicy Pocztowej. 1 grudnia 2009 roku dostała wypowiedzenie najmu zajmowanego mieszkania. Miesiąc wcześniej jej mama otrzymała przydział mieszkania na ulicy Lewandowskiego. Chociaż mieszkanie liczyło zaledwie 34 m2, pani Katarzyna wprowadziła się do matki wraz z czworgiem dzieci.
Od stycznia ubiegłego roku zaczęła rozmowy z burmistrzem na temat mieszkania, które zajmuje obecnie Robert Orzechowski. Ustalono, że otrzyma to mieszkanie, mężczyzna natomiast przeniesie się do przydzielonego przez burmistrza lokalu na ulicy Szpitalnej. - My nie potrzebujemy tak dużego mieszkania, bo mieszkam tam tylko z bratem - wyjaśnia Robert Orzechowski. Jego mieszkanie ma 70 m2.
OSIEMDZIESIĄT METRÓW KWADRATOWYCH
Mijały miesiące, Katarzyna Nowak wraz z dziećmi i matką gnieździły się w malutkim mieszkaniu. Mając w perspektywie szybkie otrzymanie dużego, komunalnego mieszkania dla całej rodziny, w październiku zeszłego roku mama pani Katarzyny zdała klucze od mieszkania na Lewandowskiego, ponieważ znalazła duże, o powierzchni 81 m2, mieszkanie prywatne na 700-lecia. Wprowadziła się do niego z córką i wnuczętami.
- Tam (na ulicy Lewandowskiego - am) nie było warunków, ponieważ dzieci chorują na alergię i astmę. Umowa jest zawarta do końca października tego roku. Nie wiem, co wtedy zrobię. W październiku chyba na ulicę pójdę. Tutaj nawet nie mam stałego meldunku z dziećmi. W grudniu zeszłego roku, przed drugą turą wyborów ostatni raz rozmawiałam z burmistrzem. Miałam w 100% obiecane mieszkanie. I do dziś nic - żali się pani Katarzyna.
Nie stać jej na to mieszkanie prywatne, które obecnie zajmuje wraz z matką i dziećmi. Płaci za nie 600 zł czynszu, do tego dochodzą koszty prądu, wody i innych mediów, które naszą rozmówczynię kosztują łącznie od 1.000 do 1.100 zł miesięcznie. Teraz koszty prądu są wysokie, ponieważ rodzina musi dogrzewać łazienkę i pokoje elektrycznymi grzejnikami, bo piece są zepsute. A dzieci nie dość, że chorują na choroby przewlekłe, to jeszcze z powodu wyziębionych pomieszczeń rozchorowały się na zapalenie oskrzeli. Na leki dla dzieci nasza rozmówczyni też wydaje niemało. Utrzymuje się z alimentów, świadczeń rodzinnych, opiekuńczych i dodatku mieszkaniowego. Jak wylicza, jej miesięczny dochód wynosi 2.700 zł.
Czuje się zwodzona przez burmistrza. Jak mówi, burmistrz najpierw zapewniał ją, że mieszkanie otrzyma do końca sierpnia ubiegłego roku, następnie do końca października, potem obiecał, że święta spędzi już w nowym mieszkaniu. A tu powoli zbliżają się kolejne święta i mieszkania jak nie ma, tak nie ma. Przyznaje, że mieszkanie, które zajmuje Robert Orzechowski, bardzo jej odpowiada. Ma 70 m2, dwa pokoje z kuchnią. Jest tam również - co dla niej istotne - centralne ogrzewanie. I znajduje się blisko szkoły, w której uczą się dzieci.
- 0d 9 lat się staram o mieszkanie. Dla mnie i rodziny nie ma. W żaden sposób matka samotnie wychowująca dzieci z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności nie ma udzielonej pomocy. Gdybym była alkoholiczką lub narkomanką, to taką pomoc bym pewnie otrzymała. W Żninie liczy się tylko patologia. Widocznie muszę zacząć pić i dzieci bić - gorzko mówi Katarzyna Nowak.
Robert Orzechowski zaznacza, że bardzo chętnie odstąpiłby swoje mieszkanie za mniejsze w budynku po przychodni na Szpitalnej, ale nie ma żadnej decyzji, że to mieszkanie otrzyma: - Miałem czekać na mniejsze mieszkanie po remoncie pomieszczeń na ulicy Szpitalnej. Miało to być na początku w lipcu, sierpniu, potem w grudniu, a teraz termin zakończenia prac jest zapowiadany na kwiecień - mówi Robert Orzechowski.
A remont przedłuża się, gdyż wczesne przyjście zimy uniemożliwiło kontynuowanie prac i źle oszacowano wielkość kosztów, jakie gmina musi ponieść.
POLICZĄ KOSZTY
Burmistrz wyjaśnia, iż Katarzyna Nowak nie wspominała, że umowa na mieszkanie, które poszukała wraz z matką we własnym zakresie, została zawarta na czas określony. - Mówiła tylko, że się same przenoszą - dodaje burmistrz. - Matka pani Katarzyny dostała lokal na ulicy Wodnej, ale poszły na 700-lecia. Pomogliśmy im, żeby tam się urządziły. Same poszukały to mieszkanie i przyszły z prośbą o pomoc, bo chcą się przenieść. Ja się cieszyłem, że same sobie znalazły mieszkanie i problem się rozwiązał - tłumaczy burmistrz. Pomoc miasta stanowiły meble oraz dofinansowanie do zakupu farb i urządzeń gospodarstwa domowego. Burmistrz zapewnia, że nie ma jeszcze podjętych żadnych decyzji w sprawie mieszkań, ponieważ remont przy ulicy Szpitalnej nie zakończył się. Do wniosków musi się odnieść komisja mieszkaniowa. Dodaje, że przed podjęciem decyzji trzeba też przeliczyć, ile obecnie Katarzyna Nowak i jej matka płacą za mieszkanie prywatne, a ile płaciłyby za mieszkanie komunalne, które zajmuje Robert Orzechowski.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 988 (3/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze