Reklama

Zapłacił odsetki, resztę zabrał

Nabici w procenty
     Zapłacił odsetki, resztę zabrał
     Mieszkańcy podżnińskiej wsi wpłacili swoje pieniądze w byłej agencji Getin Banku, należącej do Grzegorza P. Miała to być korzystna lokata, która okazała się przy podpisywaniu umowy pożyczką udzielaną przez mieszkańców właścicielom agencji. Mieszkańcy cieszyli się odsetkami, które były wypłacane po miesiącu, ale teraz nie mogą odzyskać kwoty głównej tej lokaty-pożyczki. Drzwi agencji Getin Banku w Żninie są zamknięte. Jak się okazało, w tej placówce sprzedawano produkty finansowe, których Getin Bank nigdy nie miał w swojej ofercie.

Agencja „Getin Banku” w Żninie jest nieczynna
       fot. Arkadiusz Majszak

     Są tak zawstydzeni swoją naiwnością, tym, że dali się wykiwać, że proszą, by nie ujawniać ich nazwisk oraz nazwy wsi, w której mieszkają.
     CUDOWNA ZWYKŁA LOKATA
     Historia zaczyna się w październiku 2009 roku, kiedy to jeden z mieszkańców wsi wybrał się do agencji Getin Banku przy ulicy Śniadeckich w Żninie. Właścicielem agencji był Grzegorz P., szef firmy Duoexpress z Bydgoszczy zarządzającej siecią franczyzową Getin Noble Bank S.A. Grzegorz P. z Bydgoszczy rozwinął sieć agencji działających na zasadzie franczyzy, poza Żninem również w Nakle, Sępólnie i Więcborku.
     Mieszkaniec podżnińskiej wsi założył w agencji zwykłą lokatę bankową na niewysoką kwotę. Po trzech miesiącach otrzymał propozycję, by lepiej ulokować pieniądze. Był w tej sprawie niemal nękany telefonicznie. Nie ukrywa, że swoje zrobiła też reklama banku ze znanym polskim aktorem. Pojechał do Żnina. Pracownice agencji zaproponowały mu wpłatę oszczędności z bardzo korzystnym oprocentowaniem w wysokości 12,4% w skali roku. Warunkiem była wpłata minimum 3.000 zł. Nasz rozmówca, skuszony intratną ofertą, podpisał umowę. Lokata tak naprawdę okazała się umową o pożyczkę, w której mieszkaniec wsi spod Żnina został określony mianem inwestora, a pożyczkobiorcą był Duoexpress, zarządzający siecią franczyzową Getin Noble Bank z siedzibą w Bydgoszczy, ulica Dworcowa 110.

     Duoexpress występował w umowie jako udziałowiec większościowy BDF S.A. Holding oraz BDF Finance Management GMBH z Hamburga, którego reprezentowali wspomniany już Grzegorz P. i Elisabeth G. Wedle umowy inwestor - czyli mieszkaniec podżnińskiej wsi - zobowiązał się udzielić pożyczkobiorcy pożyczki. Kwotę należało wpłacić na rachunek pożyczkobiorcy znajdujący się w PKO BP. Potwierdzenie przelewu stanowiło dowód udzielenia pożyczki.    

Reklama

     Pierwszym dniem odsetkowym był następny dzień po zaksięgowaniu przez pożyczkobiorcę kwoty pożyczki.

     Oprocentowanie wynosiło 12,4% w skali roku. Miejscem rozliczeniowym i administratorem była placówka pożyczkobiorcy w Żninie przy Śniadeckich. Umowa została opatrzona klauzulą, że spłata pożyczki jest zabezpieczona i ubezpieczona. Ponadto pożyczkobiorca zobowiązał się do powiadomienia inwestora o wszelkich zmianach związanych z jego nazwą, siedzibą i statusem prawnym. Gotową umową z podpisami i pieczątkami Grzegorza P. i Elisabeth G. dysponowała agencja przy Śniadeckich. Swój podpis musiał złożyć tylko pożyczkodawca i pracownica sieci, która dodatkowo przystawiała pieczątkę.
     - Pytałem pracownicę agencji, czy można na tym stracić. Ona tłumaczyła, że absolutnie nie, że jest to gwarantowane przez „Getin Bank” - wyjaśnia nasz rozmówca.
     ODSETKI NA WAKACJE
     Umowa była zawierana na czas określony, zazwyczaj na rok. Kiedy termin umowy się kończył, telefonicznie odzywała się pracownica żnińskiej agencji i pytała, czy pożyczkodawca przedłuży umowę, czy ją zakończy. Czy z oprocentowania można było korzystać?
     - Jak najbardziej. W ubiegłym roku, kiedy remontowaliśmy łazienkę, z wypłatą pieniędzy nie było problemów. To oprocentowanie, czyli dla pożyczkobiorcy odsetki, wpływały na bezpłatne top konto i można było z nich korzystać - mówi pożyczkodawca.
     Mężczyzna zadowolony z takiego obrotu sprawy o lokacie z bardzo korzystnym oprocentowaniem powiedział znajomym i najbliższym. Mieszkańcy zaczęli powierzać swoje oszczędności agencji Grzegorza P. Umowy podpisywano w żnińskiej agencji banku lub przysyłane były pocztą. Co niektórzy z samego oprocentowania mogli sobie pozwolić nawet na wakacje. W zależności od tego, jakiej kwoty pożyczki się udzieliło.
     - Ponad 30.000 zł tam wpłaciliśmy. Siostra ulokowała 7.000 zł, szwagier 37.000 zł, a kolega z pracy jeszcze 25.000 zł - mówią mieszkańcy wsi. Jedna ze starszych mieszkanek od lat odkładała na protezę. Uzbierała prawie całą kwotę, blisko 20.000 zł. Rodzina przekonała ją, by pieniądze ulokować na bezpiecznej i korzystnej - jak im się wówczas wydawało - lokacie, i ta się zgodziła.
     Mieszkanka wsi opowiada, że od znajomych dowiedziała się o korzystnej lokacie. Zwabiło ją oprocentowanie i w styczniu tego roku również postanowiła wpłacić pieniądze.
     - Oni mówili, że z wypłatą pieniędzy nie było żadnego problemu. W styczniu wpłaciłam 5.200 zł, a w lutym wpłaciłam kolejne 3.000 zł. Po miesiącu od zawarcia umowy to oprocentowanie było już na koncie i można było z niego korzystać - opowiada nasza rozmówczyni.
     Jeśli ktoś wpłacił 10.000 zł, to po miesiącu - biorąc pod uwagę oprocentowanie w wysokości 12,4% rocznie - mógł skorzystać już z 1.200 zł odsetek. To 1.200 zł przypadało na cały rok. Kwoty głównej oczywiście nie można było wypłacić do czasu określonego w umowie, ale z odsetek można było korzystać od razu. Gdyby klient chciał założyć sobie lokatę terminową w jakimkolwiek banku, to mógłby liczyć na roczne oprocentowanie w skali roku w przedziale od 3 do 5%.
     O TAKIEJ FIRMIE NIKT NIE SŁYSZAŁ
     Sprawa wydała się podejrzana, kiedy jeden z pożyczkodawców chciał wpłacić kolejną kwotę w agencji. Od pracownicy usłyszał, że żnińska agencja nie będzie już współpracować z Getin Bankiem. Będą za to nadal działać bez żadnego logo, by móc współpracować z każdym bankiem.
     - Trochę wydawało mi się to dziwne, ale wypłaciłem z top konta odsetki w wysokości 800 zł i niczego jeszcze nie podejrzewałem - tłumaczy mężczyzna.
     Jedna z mieszkanek miała zawartą umowę na udzielenie pożyczki w kwocie 7.000 zł. Umowa wygasła 6 marca. Była zaskoczona, że nikt nie dzwoni z propozycją przedłużenia umowy. Drzwi agencji z szyldem Getin Banku były zamknięte, a na drzwiach przez dwa tygodnie wisiała kartka z informacją, że placówka jest zamknięta z powodu choroby pracowników. Potem pojawiła się informacja, która widnieje do dziś: Wszystkie sprawy związane z zawartymi umowami pożyczki załatwiane będą korespondencyjnie, zgodnie z zawartymi umowami. Nie ma żadnego adresu i telefonu. Wtedy mieszkańcy wsi zorientowali się, że zostali wpuszczeni w maliny. Telefony do żnińskiej agencji milczały. Pojechali zatem do Bydgoszczy, na ulicę Dworcową 110, pod adres firmy Duoexpress wykazywany na umowach. Nikt o takiej firmie nie słyszał i nigdy tam ona nie działała. Udali się zatem o zwrot wpłaconych pieniędzy do siedziby Getin Banku przy ulicy Gdańskiej w Bydgoszczy. Tam tylko utwierdzili się w przekonaniu, że zostali oszukani. Dowiedzieli się, że w sprawie Grzegorza P. jest prowadzone postępowanie, a Getin Bank z pożyczkami, których udzielali, nie ma nic wspólnego. Pracownicy Getin Banku w Bydgoszczy skserowali jednakże umowy i dowody osobiste ofiar oszusta.
     PIENIĄDZE NA TOP KONCIE SĄ
     - Oni twierdzą, że on te pieniądze wziął. Przepadł, jak kamień w wodę. Pewnie sobie siedzi w którymś z krajów Ameryki Południowej, z którymi Polska nie ma zawartych umów ekstradycyjnych. A nam zostawił tylko te odsetki, bo jak się okazuje, z tego top konta można skorzystać i kto tego jeszcze nie wypłacił, to te pieniądze tam są - mówią mieszkańcy.
     Mężczyzna, który spośród mieszkańców wsi jako pierwszy ulokował swoje pieniądze, ma jeszcze dwie obowiązujące umowy. Termin jednej na kwotę 4.400 zł upływa 14 czerwca, a drugiej na 8.500 zł 28 czerwca.
Ile osób zostało oszukanych?
     - Żona ma numer umowy 156/Ż. Z tego wniosek, że z mieszkańcami samej gminy Żnin zawarto minimum 156 umów. Żona zawierała tę umowę w lutym tego roku, a nie wiadomo, ile jeszcze takich umów z Bogu ducha winnymi osobami zawarto potem - wyjaśnia jeden z naszych rozmówców.
     Nasi rozmówcy cieszyli się wypłacanymi od razu odsetkami, ale teraz zostali bez wpłaconej kwoty głównej.
     ODSETKI POD LUPĄ
     Ofiary oszustwa złożyły zawiadomienie w żnińskiej prokuraturze. Sprawę przekazano żnińskiej policji. Jak wyjaśnia nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie, postępowanie w tej sprawie prowadzą już bydgoscy funkcjonariusze powiadomieni przez Getin Bank.
     Wojciech Sury, rzecznik prasowy Getin Banku wyjaśnia, że w oparciu o przekazywane przez klientów informacje dotyczące działalności byłego już franczyzobiorcy Getin Banku firmy Duoexpress, bank wszczął postępowanie mające na celu dogłębne wyjaśnienie sprawy.
     - Bank działał zgodnie z prawem zawierając umowę franczyzową z partnerem. Określała ona zasady współpracy pomiędzy prawnie i finansowo odrębnymi i niezależnymi przedsiębiorstwami, bankiem - franczyzodawcą i firmą „Duoexpress” - franczyzobiorcą. W ramach tej umowy i na okres jej trwania bank w zakresie nadanych uprawnień upoważnił partnera między innymi do korzystania z nazwy handlowej i znaku firmowego „Getin Banku”, jednocześnie zobowiązując go do sprzedaży wyłącznie usług i produktów finansowych, które oferujemy pod tą marką - dodaje Wojciech Sury.
     Według rzecznika, firma Duoexpress złamała obowiązującą ją umowę sprzedając klientom w placówce franczyzowej produkty finansowe obcej firmy, których Getin Bank nigdy nie miał w swojej ofercie. Po ujawnieniu faktu prowadzenia działalności niezgodnie z obowiązującą umową, bank niezwłocznie ją rozwiązał.
     Getin Bank rozważa udzielenie pomocy prawnej w zakresie dochodzenia roszczeń przez klientów od byłego franczyzobiorcy.
     - Do kompetencji odpowiednich organów będzie należało rozstrzygnięcie faktu, czy działalność firmy „Duoexpress” nosiła znamiona przestępstwa polegającego na doprowadzeniu innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym za pomocą wprowadzenia jej w błąd - tłumaczy Wojciech Sury.
     Rzecznik zaznacza, że bankowi zależy na jak najszybszym i dokładnym wyjaśnieniu sprawy. Bank również znalazł się w kręgu pokrzywdzonych, ponieważ poprzez swoją działalność franczyzobiorca naruszył jego dobra osobiste - wizerunek i reputację banku w odbiorze klientów.
     - Pragnę jednocześnie zapewnić, że jest to pierwszy i odosobniony przypadek w naszej bogatej i szerokiej współpracy z partnerami, kiedy nadużyto tak bardzo zaufania zarówno naszych klientów, jak i banku - podkreśla Wojciech Sury.
     KOMENDA WOJEWÓDZKA PROWADZI ŚLEDZTWO
     Kamila Ogonowska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy powiedziała nam, że prowadzone są czynności mające ustalić, czy doszło do popełnienia przestępstwa. Ile osób mogło zostać oszukanych w skali województwa oraz co dzieje się z Grzegorzem P. nie udało nam się ustalić. - Dla dobra sprawy nic więcej nie mogę na razie powiedzieć - wyjaśnia Kamila Ogonowska.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1004 (19/2011)

 

 

Więcej na ten temat:

Podejrzany chciał uchodzić za poszkodowanego

Podejrzany o wyłudzenia aresztowany

Mieszkaniec Pałuk jedną z ofiar pary oszustów

200 osób oszukanych na 9 milionów złotych

Skarżą szyld, nie osobę

Sąd uznał winę banku

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości