Usługi pogrzebowe ruszą dopiero za dwa lata. - Poprzeczka w gminie i okolicy zawieszona jest wysoko. Trzeba zatrudnić pięć lub sześć osób, co sporo kosztuje chociażby ze względu na wynagrodzenie, czy ubiór. Potrzebny jest miedzy innymi samochód, sprzęt nagłaśniający, winda, namiot – mówi nowy prezes Maciej Kędzierski.
Rada nadzorcza Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Kcyni ogłosiła 12 sierpnia minionego roku konkurs na stanowisko prezesa tej w całości miejskiej spółki. We wrześniu okazało się, że kandydatów jest dziewięciu w tym ówczesny, dopiero co wybrany na drugą kadencję, wójt wapieńskiej gminy Maciej Kędzierski. To on wygrał konkurs i od pierwszego stycznia bieżącego roku objął rządy w zakładzie.
Zapytaliśmy wtedy burmistrza Kcyni Macieja Stachowiaka, czego oczekuje od nowego prezesa. Oto co powiedział Pałukom: - Jestem zwolennikiem zmian po pewnym czasie na stanowiskach. Związane jest to z innym sposobem myślenia. Mam zaufanie do ludzi młodych, kreatywnych, energicznych, a jednocześnie doświadczonych. Mówię z pełną odpowiedzialnością, że w naszej spółce potrzebne są zmiany. Włodarz ma zatem nadzieję na konstruktywne zmiany. Takie, które pozwolą uniknąć dokapitalizowywania spółki.
NA POCZĄTEK 158.000 ZŁ
Podobny tok myślenia prezentuje prezes Kędzierski. Przejął firmę, która jak sam mówi nie miała bieżących problemów. Na pytanie o inne kłopoty odpowiada: - Od początku pojawiły się problemy np. z niesprawną śmieciarką i technicznymi usterkami dotyczącymi sprzętu. Śmieciarka nie nadawała się do jazdy. Rozwiązaniem jest pozyskanie nowej i tak uczyniliśmy. Nowej nie w sensie prosto od producenta, która kosztuje milion. Podpisaliśmy umowę i mamy sprzęt z powiatu nakielskiego za mniej więcej 158.000 zł. Obecnie takie są finansowe możliwości zakładu, a sprzęt z 2013 roku spełnia potrzeby i co wydaje się dziwne jest jednym z najnowszych w naszej flocie. Na szczęście innych kłopotów sprzętowych w tej chwili nie mamy. Zakład jest przygotowany do akcji zima, ponieważ ten okres jeszcze trwa.
Kolejnym tegorocznym nabytkiem kcyńskiej spółki, zdaniem prezesa, będzie używany wóz asenizacyjny potocznie zwany WUKO, który może kosztować około 200.000 zł. Powinien trafić do zakładu pod koniec roku. Przeznaczony jest do opróżniania szamb oraz transportu nieczystości i zdolny do oczyszczenia zapchanego fragmentu sieci kanalizacyjnej. Opłaty za zewnętrzne usługi związane np. z przepychaniem sieci są kosztochłonne i należy je eliminować. Z takimi usługami można wyjść poza teren gminy i zarabiać pieniądze, co jest nadrzędnym celem.
OSZCZĘDZANIE
Dotychczas zakład komunalny obsługiwał przede wszystkim system wywozu odpadów i usługi związane z wodą oraz ściekami. – Jesteśmy spółką handlową, która zarabia kiedy wykonuje usługi i potrafi redukować koszty własne bieżącej działalności. Na tej redukcji pragniemy się skupić, gdyż jest tam pole do popisu. Zaoszczędzone pieniądze będziemy przeznaczać na inwestycje związane z usprawnieniem sieci. Mam na myśli podstawy typu wymiana wodomierzy, remont przepompowni, wymiana pompy na hydroforni. Będzie, a właściwie już się rozpoczęła restrukturyzacja zatrudnienia. Dotychczas z różnych przyczyn było niekorzystna, gdyż niedostosowane do wielkości zakładu. Powód? Zbyt duża liczba pracowników przecież jedna osoba może wykonać więcej niż do tej pory zadań – tłumaczy Kędzierski.
Więcej w papierowym wydaniu tygodnika Pałuki.
Cezary Kucharski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze