Przewodniczący rady nadzorczej spółki Zakład Oczyszczania Miasta w Świdnicy Rafał Majtczak (z lewej)
i prezes zarządu Rafał Żurakowski
fot. Karol Gapiński
Żnin, śmieci, stawka, opłata, sesja, Rada Miejska, odpady
8 i 16 zł za śmieci, na razie bez ulg
Za każdy miesiąc stawki za wywóz i zagospodarowanie odpadów komunalnych płacone przez mieszkańców gminy Żnin będą wynosić 8 zł od osoby, która deklaruje segregowanie swych śmieci i 16 zł od osoby, która chce oddawać śmieci zmieszane. Burmistrz zapowiada, że będzie chciał wprowadzić ulgi dla gospodarstw domowych, w których mieszka więcej niż 4 osoby.
Na piątkowej, dokończonej sesji Rady Miejskiej Żnina radni uchwalili stawki za wywóz i zagospodarowanie odpadów komunalnych. Od 1 marca stawki płacone przez mieszkańców gminy Żnin będą wynosić 8 zł od osoby, która zadeklaruje segregowanie swych śmieci i 16 zł od osoby, która chce oddawać śmieci zmieszane. 18 radnych poparło ten projekt, a Maria Błońska, Piotr Horka i Zenon Owczarzak wstrzymali się od głosu.
ZOM I USKOM NA POSIEDZENIU KOMISJI
Dwa dni wcześniej radni Żnina wzięli udział w posiedzeniu komisji zwołanym przez Leszka Kowalskiego, przewodniczącego komisji ochrony środowiska. O przedstawienie sytuacji w związku z gospodarką śmieciową zostali poproszeni na tej komisji przewodniczący rady nadzorczej spółki Zakład Oczyszczania Miasta w Świdnicy Rafał Majtczak i prezes zarządu Rafał Żurakowski. Nie zabrakło również prezesa zarządu spółki Uskom Żnin Zbigniewa Pałki. Pierwsza z wymienionych spółek realizuje na zamówienie gminy Żnin wywóz i zagospodarowanie odpadów komunalnych. Druga zaś, której zresztą gmina Żnin jest dwudziestoprocentowym udziałowcem, owe odpady przyjmuje w swoim zakładzie w Wawrzynkach.
Radni chcieli wiedzieć, jak ZOM kalkulował swoje koszty w związku z tym, że w drugim przetargu ich oferta, choć najtańsza, to i tak okazała się zdecydowania droższa niż w pierwszej umowie z gminą Żnin.
Koszty utrzymywania całego systemu wynosiły najpierw 143.000 zł miesięcznie. Tyle Żnin płacił ZOM Świdnica co miesiąc od 1 lipca 2013 roku do końca ub.r. w myśl umowy zawartej po pierwszym przetargu. Jednak po przetargu w sierpniu 2014 r. koszty okazują się wyższe - 227.000 zł. Taką kwotę gmina musi płacić co miesiąc ZOM Świdnica od 1 stycznia 2015 r.
NA WIELKIE ZYSKI NIE LICZĄ, NA STRATY ICH NIE STAĆ
Rafał Żurakowski zapewniał, że propozycja ZOM w drugim przetargu nie była zawyżona. Pierwsze półtora roku obowiązywania nowej ustawy śmieciowej było przez firmę ZOM Świdnica traktowane rozpoznawczo, jeśli chodzi o koszty realizowania usługi. Ustawa zaostrzyła kryteria dla firm i trzeba im sprostać. Dodał, że porównania stawek za wywóz odpadów w różnych, nawet pobliskich gminach, nie do końca są adekwatne. Gminy mają bowiem różne oczekiwania i ta sama firma tym oczekiwaniom chcąc sprostać wychodzi z różnymi ofertami w różnych przetargach. Te zmienne oczekiwania dotyczą nie tylko harmonogramu wywozu, ale także zaopatrywania domostw w pojemniki na odpady.
- Nasza strategia nie polegała na nastawianiu się na wielkie zyski, ale na to, żeby spełnić wymagania. To prawda, że cena w pierwszym przetargu w Żninie była dużo niższa, niż w drugim. Nie było to spowodowane jednak tym, że najpierw chcieliśmy się umocnić na rynku i wyeliminować konkurencję. Przyczyna leżała w tym, że początkowo, nie mając doświadczeń praktycznych, nie byliśmy w stanie prawidłowo ocenić własnych kosztów. W kalkulację zaproponowanej stawki w przetargu, jeśli chodzi o najważniejsze czynniki, to wzięliśmy pod uwagę koszt za tonę odpadów zmieszanych wwożonych do zakładu w Wawrzynkach. Ten się nie zmienił, wynosi 215 zł brutto za tonę. Dalej wliczaliśmy koszty administracji, transportu, koszty pojemników, worków na odpady, amortyzację sprzętu. W 2014 r. musieliśmy znacznie zainwestować. Wcześniej od Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w Żninie odkupiliśmy pojemniki, 5 samochodów. Przejęliśmy też pracowników PUK do obsługi zadania śmieciowego w gminie Żnin. Zaproponowana przez nas cena w drugim przetargu jest skalkulowana na podstawie wykonania za wcześniejszy okres. W tę kalkulację wliczamy wyłącznie koszty w gminie Żnin. Nie jest tak, że obliczamy naszą cenę składając ofertę na podstawie kosztów ogólnych, ze wszystkich gmin, w których usługę realizujemy. Nie jeździmy Bóg wie jakim sprzętem, staramy się sprostać kryteriom, ale też być konkurencyjni cenowo. Zaproponowana w drugim przetargu cena będzie pozwalała nam pokryć wszystkie koszty i wygenerować pewien zysk. Pamiętajmy, że jest to działalność gospodarcza i w jako takiej pracuje się po to, aby osiągnąć zysk. A my go założyliśmy sobie w kalkulacji zaproponowanej ceny naprawdę jako minimalny. Przyjęliśmy, że to będzie 2 do 3% zysku dla naszej firmy. Na lokalnym rynku działają jeszcze firmy konkurencyjne. Przyznam, że dla nas gmina Żnin jest strategicznym podmiotem. Tutaj mamy siedzibę naszego oddziału w kujawsko-pomorskim - tłumaczył prezes zarządu ZOM Świdnica.
Rafał Żurakowski dodał również, że w efekcie pierwszej, poniżej kosztów skalkulowanej ceny, za którą firma realizowała usługę śmieciową dla Żnina, ZOM poniósł duże straty. - Nie jest też jednak tak, że teraz specjalnie zawyżyliśmy naszą propozycję w drugim przetargu, żeby sobie te straty powetować. To co było odkreślamy grubą kreską i w nowej cenie nie ma elementu odbicia sobie strat z poprzednich lat - zapewnił radnych, włodarza miasta i urzędników Żnina Rafał Żurakowski na posiedzeniu komisji w zeszłą środę.
CENA W RIPOK TO NIE WSZYSTKO
Radny Adam Kowalewski zapytywał, czy jest możliwość zamawiania przez gminę usługi od wykonawców na podstawie dwóch umów: jednej na odbiór i wywóz odpadów, a drugiej na ich utylizację. Małgorzata Drzewiecka, inspektor do spraw ochrony środowiska, która w żnińskim ratuszu zajmuje się od początku wdrażaniem nowych przepisów śmieciowych, odrzekła, iż w świetle znowelizowanej ustawy jest to możliwe. Przypomnijmy bowiem, że ustawa w sprawie utrzymania porządku i czystości została w kontekście odbioru śmieci znowelizowana 1 lutego br. W tej dyskusji głos zabrał prezes ZOM Świdnica. Oznajmił, że to i tak by nic nie dało. Odpady muszą trafiać na RIPOK, czyli Regionalną Instalację Przetwarzania Odpadów Komunalnych. Owszem, jest pewien wybór i nie musi to być RIPOK w Wawrzynkach, a np. inna instalacja tego typu w Bydgoszczy. - Dajmy na to, że RIPOK w Bydgoszczy brałby 10 zł za tonę, choć tak nie jest. Jednak transport śmieci ze Żnina byłby w takim układzie droższy i koniec końców wcale nie wyszłoby taniej, niż wywóz do Wawrzynek - tłumaczył Rafał Żurakowski. Dodał, iż na Dolnym Śląsku, gdzie działa centrala jego firmy, tona śmieci zmieszanych na składowiskach kosztuje 280-390 zł, czyli dużo więcej niż w Wawrzynkach. - Poza tym należy pamiętać, że jakkolwiek by nie układać częstotliwości wywozu odpadów, to ich ogólna masa, za którą płacimy odstawiając w Wawrzynkach, nie zmieni się - powiedział Rafał Żurakowski.
Na komisji padały też pytania o możliwość zerwania umowy z ZOM Świdnica. Radca prawny gminy Żnin Bogusław Szymczak powiedział, że co do zasady umów terminowych się nie wypowiada. Chyba, że obie strony dojdą w tej materii do porozumienia. Wyjaśnijmy w tym miejscu, że umowa Żnina z ZOM Świdnica jest właśnie terminowa. Zawarta została do końca 2016 r.
Prezes spółki Uskom Żnin Zbigniew Pałka został zaproszony na komisję, bo radni chcieli wiedzieć, jakie korzyści ma gmina z udziału w tej spółce. Jednym z argumentów bowiem, które zdecydowały kilka lat wcześniej o wejściu gminy w tę spółkę, miały być korzyści wynikające i z tych udziałów i z bliskości instalacji RIPOK, ukierunkowanej na przetworzenie i wywóz odpadów jako paliw alternatywnych do położonej niedaleko Barcina cementowni. Dodajmy, że Uskom zarabia w związku z tym na śmieciach zmieszanych podwójnie - najpierw przyjmując je w Wawrzynkach, a następnie sprzedając już jako przetworzone i wzbogacone kalorycznie paliwo alternatywne dla cementowni.
GMINA MA KORZYŚCI
Zbigniew Pałka wyjaśniał, że w Wawrzynkach cena pobierana przez spółkę za tonę odpadów zmieszanych nie zmieniła się od 3 lat.
- Najbliżej nas położone składowisko w Giebni pod Pakością, które jednak nie dysponuje instalacją RIPOK, ma cenę 215 zł brutto za tonę odpadów, czyli dokładnie tyle, co i my. Z kolei w Bydgoszczy jest to cena 250 zł brutto. Jeśli chodzi o odbiór odpadów, to zaznaczyć trzeba, że jest rejonizacja i gmina Żnin leży w obszarze, w którym odpady mogą być wywożone do Wawrzynek, Bydgoszczy, Giebni, względnie w okolice Aleksandrowa Kujawskiego. Zatem tutaj możliwości są ograniczone. A jakie są korzyści dla 20% udziałowca naszej spółki, jakim jest gmina Żnin? Jest ich sporo. Są to wcześniej przekazane nam kwatery składowiska, które w myśl przepisów wprowadzonych w 2013 r. musiałyby być zamknięte 1 lipca tamtego roku. Oczywiście, gdyby nie istniał w Wawrzynkach RIPOK. Zamknięcie i zrekultywowanie tych kwater kosztowałoby gminę licząc w przybliżeniu jakieś 1.500.000 zł, bo przez 30 lat trzeba to monitorować, a miesięcznie kosztuje 40.000 zł.
Gdyby nie udział w spółce, gmina musiałaby płacić za to sama. Poza tym musiałaby też zwolnić 3 pracowników, którzy wcześniej zatrudnieni byli na jej składowisku. Z kolei nasza spółka zatrudnia 50 osób obecnie, z czego 41 to mieszkańcy gminy Żnin. To dla waszej gminy realna korzyść, nie tylko ze względów społecznych, bo również poprzez udział w podatku dochodowym od tych pracowników. Ponadto korzyścią dla Żnina jest 380.000 zł podatku, który spółka płaci od nieruchomości i 60.000 zł dywidendy za 2013 r. z tytułu udziału w zyskach. Wreszcie jako spółka bierzemy udział jako podmiot wspierający różne działania na polu kultury, które wdraża gmina. Dla Żnina działalność naszej spółki i udział w niej gminy oznacza jakieś 1.500.000 zł czystych wpływów do budżetu - powiedział Zbigniew Pałka.
Ustosunkował się również do pytań odnośnie zmiany większościowego udziałowca w spółce, którą reprezentuje. Przyznał, że właściciel 80% udziałów w Uskom Żnin, czyli Zakładu Komunalnego Spółka Uskom Mława zmienił się. Teraz jest nim amerykański fundusz emerytalny z Nowego Jorku.
TO NIE KONIEC ŚMIECIOWEJ REFORMY
Kilka dni później, gdy stawki za śmieci były już uchwalone, burmistrz Robert Luchowski przyznał, iż są one efektem kompromisu. Początkowo burmistrz chciał, ażeby te stawki wynosiły 9 i 18 zł. Kalkulacje przeprowadzane na posiedzeniu wspomnianej komisji pokazywały, że faktyczne zbilansowanie wpływów za śmieci od mieszkańców i wydatków dla ZOM za realizację usługi byłoby możliwe dopiero przy stawkach nawet 10 lub 12 zł za odpady segregowane. - Uchwalone w piątek stawki nie wypełnią całej dziury budżetowej w tym obszarze, ale na pewno znacznie ją zmniejszą. Dodam, że to nie koniec naszych działań związanych z tym tematem. Otóż na 19 lutego przewodniczący komisji budżetu i komisji ochrony środowiska w Radzie Miejskiej planują połączone spotkanie. Chodzi o kwestię gradacji stawek za odpady. Ja jestem zwolennikiem wprowadzenia opcji zwolnienia z opłat kolejnych osób w gospodarstwach domowych. Chodzi o to, że jeśli rodzina jest wielodzietna, to za śmieci płacą 4 osoby, a kolejne już nie. Poza tym chcemy zmierzać do tego, ażeby w ogólnym bilansie wzrastała liczba składających deklaracje i płacących za śmieci zbierane selektywnie - powiedział burmistrz.
Większy udział śmieci segregowanych w ogólnym bilansie może też wymusić zapis w piątkowej uchwale, który zwiększa płatność za pojemniki na posesjach niezamieszkanych, jeśli odpady nie są zbierane selektywnie. Stawki tych opłat podajemy w ramce.
Przed piątkowym głosowaniem Marek Gałązka, doradca finansowy burmistrza, również tłumaczył, że stawki zostały skalkulowane przy założeniu, że więcej ludzi przejdzie do selektywnego zbierania odpadów na swoich posesjach. Stawki te mają do tego zachęcać, ale według Marka Gałazki, jak zareagują w rzeczywistości podatnicy, dopiero przyszłość pokaże. Doradca burmistrza w odpowiedzi na pytanie Marii Błońskiej poinformował również, że w przyjętej kalkulacji są uwzględnione zakładane wpływy także od firm, sklepów, szkół itp. Radna sugerowała, że wpływów za pojemniki z posesji niezamieszkanych w obliczeniu stawek nie ujęto, i w związku z tym są one zbyt wysokie. Marek Gałązka zaprzeczył i zapewnił, że ujęto w kalkulacji wpływ z tego tytułu 50.000 zł na miesiąc.
Dodajmy, że w tej chwili nie ma żadnych ulg czy zwolnień dla płatników podatku śmieciowego w gminie Żnin. Znowelizowana ustawa, która weszła w życie 1 lutego, pozwala gminie stosować 50% stawki podstawowej opłaty dla spełniających kryteria dochodowe osób objętych pomocą opieki społecznej. Jednak żeby ten przepis mógł obowiązywać, najpierw radni Żnina musieliby przyjąć uchwałę ze stosownym zapisem w tej sprawie. W uchwale przyjętej przez radnych w ostatni piątek takiego zapisu nie było.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1200 (6/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze