Agnieszka Niewolak z Gdańska została członkinią rady sołeckiej w sołectwie Kania. Wygrała wybory uzupełniające po tym, jak rezygnację złożył Dariusz Sałek. Po wyborach rozgorzała dyskusja między innymi o chodniku wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 254, organizacji dożynek, specyfice sprawowania władzy w gminie Barcin i wynagrodzeniu burmistrza.
Dariusz Sałek zrezygnował z członkostwa w radzie sołeckiej sołectwa Kania 1 czerwca. Przez ponad dwa lata dał się poznać jako zaangażowany społecznik, aktywny uczestnik życia kulturalno-integracyjnego wsi i skory do wszelkiej pomocy mieszkaniec sołectwa. Wdrażał nowe pomysły i realizował swoje cele. Zasłynął także ze swojej walki o utworzenie brakującego chodnika przy drodze wojewódzkiej nr 254, wiodącego od przystanku autobusowego w Augustowie do ostatniej posesji w tej wsi. Miał to być chodnik o długości około 600 metrów. Dodajmy, że mimo petycji, pod którą podpisało się ponad 200 mieszkańców sołectwa, jego apele pozostały bez odzewu.
– Rezygnację składam z uwagi na brak możliwości kontynuowania sformalizowanej, efektywnej współpracy w ramach samorządu lokalnego gminy Barcin – podał w uzasadnieniu swojej rezygnacji. Dziękował mieszkańcom sołectwa i sympatykom i podkreślał, że demokracja i potrzeba rozmowy jest bezwzględnym warunkiem dobrej współpracy lokalnej społeczności, której owocem jest poprawa warunków życia i pomyślność wszystkich mieszkańców gminy.
Rezygnacja Dariusza Sałka miała konsekwencje w postaci wyborów uzupełniających do rady sołeckiej. Swoje kandydatury zgłosiły trzy kobiety: Natalia Golusińska, Karolina Grądziel i Agnieszka Niewolak. Wybory odbyły się 30 kwietnia w świetlicy wiejskiej. Kandydatki miały okazję się zaprezentować.
W wyborach wzięło udział 27 mieszkańców sołectwa. Na Natalię Golusińską w głosowaniu tajnym zagłosowały dwie osoby, na Karolinę Grądziel 11 osób, a na Agnieszkę Niewolak 14 osób. Tym samym Agnieszka Niewolak zasiliła w trakcie kadencji radę sołecką. Agnieszka Niewolak pochodzi z Gdańska, a od kilku miesięcy mieszka wraz z mężem i trojgiem dzieci w Kani.
Obecny na zebraniu wiceburmistrz Barcina Hubert Łukomski poinformował, że podczas najbliższych wyborów, wiedząc, że jest więcej osób chętnych do wspomagania sołtysa w jego działalności, mieszkańcy mogą podjąć uchwałę o rozszerzeniu składu rady sołeckiej tak, aby dla wszystkich chętnych znalazło się miejsce.
Po wyborach głos postanowił zabrać ustępujący z funkcji członka rady sołeckiej Dariusz Sałek. Podziękował za 22 miesiące współpracy. Pogratulował Agnieszce Niewolak, życzył jej wielu pomysłów oraz tego, żeby każde pytanie, jakie zada, miało odpowiedź. Zapowiedział, że w miarę możliwości będzie wspierał swoje sołectwo. W jego wystąpieniu nie zabrakło jednak także gorzkich słów.
– Wstydzę się swojej naiwności, ale ona jest trochę usprawiedliwiona wiarą w drugiego człowieka – stwierdził mieszkaniec Augustowa i przypomniał spotkanie z burmistrzem Michałem Pęziakiem, podczas którego wspominał o patriotyzmie, Bogu i misji, ale – jak ocenił – nie przyniosło to efektów. Oznajmił, że zawiódł się w wielu sprawach ważnych dla mieszkańców, a mówiąc o tym, przywołał kwestię drogi wojewódzkiej nr 254. Mówił o tym, że był przez władze zbywany, przytaczał maile, wspominał kontakty z radną z tego okręgu Agnieszką Sulecką, która przyznała, że chodnik do osiedla domków w Augustowie jest potrzebny, ale stwierdziła, że jest w tej sprawie bezradna.
Sam Dariusz Sałek poinformował, że cztery osoby namawiały go, żeby kandydował do Rady Miejskiej z tego okręgu, ale nie czuł się wówczas na siłach. Dodajmy, że Agnieszka Sulecka została radną w tym okręgu bez kontrkandydata.
Dariusz Sałek czytał maila od Agnieszki Suleckiej z 2024 roku, w którym informowała, że inwestycja zostanie zrealizowana w przypadku połączenia ścieżki/chodnika i wykazania woli ze strony gminy Łabiszyn. Przypomnijmy, że gmina Łabiszyn zrezygnowała z partycypowania w kosztach budowy potencjalnych ścieżek wzdłuż DW 254, dlatego tych chodników nie ma.
– My płacimy podatki w gminie Barcin, a mamy się oglądać na Łabiszyn? – pytał Dariusz Sałek i dodał, że kilka dni temu poprosił o bieżącą informację. Na początku czerwca otrzymał maila od radnej Agnieszki Suleckiej, w którym poinformowano go, że obecnie możliwości finansowe nie pozwalają na rozpoczęcie tego przedsięwzięcia, gdyż w pierwszej kolejności realizowane są inwestycje o najwyższym stopniu pilności wynikającym m.in. z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom oraz utrzymania istniejącej infrastruktury. Zarzucił władzom, że w gazecie samorządowej publikowane są zdjęcia jak za czasów PRL.
– Weźmy gazetę z roku 1976 czy 1984 – są w tych wydaniach zdjęcia, jak to notable w garniturach, lakierkach, pochylają się z łopatami, uśmiechnięci pozują do zdjęć. Przecież to w tej chwili mamy tutaj w Barcinie. Takie zdjęcia dajecie w oficjalnym periodyku Urzędu Miasta. Moimi oczami wygląda to tak, że stworzyliście tutaj PRL w pigułce – powiedział Dariusz Sałek. Wspomniał, że podczas otwarcia drogi wojewódzkiej 257 nie było mieszkańców, a były transparenty, zaproszeni goście i telewizja. Natomiast nawet sołtyska nie wiedziała, że coś takiego będzie miało miejsce. Ponadto zarzucił, że sołtys oraz mieszkańcy nie biorą udziału w organizacji dożynek gminnych, które będą się odbywać w tym roku w Kani, gdyż wszystkie ustalenia są odgórne.
Wiceburmistrz Hubert Łukomski wyjaśniał, że za remont drogi wojewódzkiej 254 odpowiedzialny był Zarząd Dróg Wojewódzkich, więc to jego przedstawiciele, a nie burmistrz zapraszali na otwarcie tej inwestycji. Powiedział, że gmina dołożyła 3 mln zł do tego, żeby powstał chodnik do Kani, a mogłaby tego nie robić. Wspomniał także o rondzie w Barcinie, tłumacząc, że zakończenie inwestycji przesuwa się w czasie z powodu różnego rodzaju instalacji (elektrycznych, wodociągowych, światłowodowych), które są na terenie budowy i które trzeba uwzględnić. Przyznał, że mapy tych sieci nie są aktualne.
– My za rondo też obrywamy, gdzie nie mamy na to nawet żadnego wpływu – mówił wiceburmistrz Hubert Łukomski. – Ja proszę wykonawcę: „panie, obiecaliście, że zrobicie do marca”, jest kwiecień i nie ma. Obiecaliście, że zrobicie do 3 lipca i ja już wiem, że nie będzie skończone, a wykonawca rozkłada ręce. No ale mówię, że są mieszkańcy, że nam to utrudnia życie, a nie wam w Bydgoszczy czy w Toruniu.
Odnosząc się do zarzutu dotyczącego organizacji dożynek, oświadczył, że spotkanie dożynkowe dopiero się odbędzie, a weźmie w nim udział dyrektor Miejskiego Domu Kultury, przewodniczący komisji rolnictwa i sołtyska.
Dariusz Sałek na zebraniu poruszył także temat wynagrodzeń burmistrza, wiceburmistrza i skarbników.
– Gdzie wy macie honor? O kilka stówek podwyższacie sobie pensje. Jeśli przejrzymy wszystkie możliwe źródła, to wszędzie jest poniżej 15 000 mieszkańców w naszej gminie – powiedział mieszkaniec. Odniósł się tym samym do wyników kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w Bydgoszczy, która uznała, że burmistrzowi, jego zastępcy oraz skarbnikom gminy przez kilka lat wypłacano wynagrodzenia w wysokości przekraczającej dopuszczalne limity.
Kluczowe znaczenie miała liczba mieszkańców gminy. Zgodnie z rozporządzeniem regulującym wynagradzanie pracowników samorządowych, wysokość maksymalnego wynagrodzenia burmistrza zależy m.in. od liczby mieszkańców. RIO przyjęła, że właściwym źródłem danych są statystyki Głównego Urzędu Statystycznego, z których wynikało, że w latach 2021–2024 gmina Barcin liczyła mniej niż 15 tys. mieszkańców. Tymczasem w okresie, jaki obejmowała kontrola, wynagrodzenia zostały ustalone według limitów obowiązujących dla gmin powyżej tego progu. Według ustaleń kontrolerów burmistrz otrzymał w okresie od listopada 2021 roku do kwietnia 2024 roku wynagrodzenie wyższe od dopuszczalnego o 15 345 zł. RIO wskazała również na zawyżone wynagrodzenia zastępcy burmistrza i skarbników gminy.
Władze Barcina nie zgodziły się z tą oceną. Burmistrz argumentował wówczas, że przepisy nie wskazują jednoznacznie, z jakiego źródła należy korzystać przy ustalaniu liczby mieszkańców na potrzeby określenia wynagrodzenia. Podkreślał, że gmina prowadzi własny rejestr obejmujący również osoby faktycznie zamieszkujące na jej terenie, choć niezameldowane, i dlatego rzeczywista liczba mieszkańców przekraczała 15 tys. Mimo stwierdzonych nieprawidłowości Regionalna Izba Obrachunkowa nie wystąpiła o zwrot wypłaconych świadczeń.
Na zebraniu w Kani Hubert Łukomski tłumaczył, że w Wolicach na 10 mieszkańców aż 7 nie jest zameldowanych w gminie Barcin i według GUS nie są mieszkańcami gminy, choć tam mieszkają.
– Przychodzą do mnie matki i pytają: panie burmistrzu, dlaczego jesteśmy tak różnicowani i naznaczani w tej gminie? Przecież mieszkamy tu od piętnastu lat, a nie mam karty mieszkańca i muszę za basen płacić tyle samo co ktoś ze Żnina, Bydgoszczy czy Inowrocławia. Ja pytam: gdzie pani mieszka? – w Barcinie Wsi. Dzieci od piętnastu lat chodzą do szkoły u nas, korzystają ze wszystkiego, ale nie będą się meldować, bo mąż prowadzi firmę w Inowrocławiu i Kruszwicy, gdzie podatki są niższe. Mówią, że nie będą się meldować, bo boją się kontroli – podawał przykłady Hubert Łukomski i tłumaczył, że RIO zarzuciła błędną wypłatę wynagrodzeń, ale nie wskazała jednoznacznych przepisów, kto jest mieszkańcem gminy.
Dodajmy, że 19 maja Rada Miejska podjęła uchwałę o ustaleniu wynagrodzenia dla burmistrza. Rada dostosowała wynagrodzenie burmistrza do kategorii gmin do 15 tys. mieszkańców, czyli tej samej, której wcześniej domagała się RIO. Obecnie wynagrodzenie burmistrza Barcina obejmuje 11 100 zł wynagrodzenia zasadniczego, 3 400 zł dodatku funkcyjnego oraz 4 350 zł dodatku specjalnego. Łącznie daje to 18 850 zł brutto miesięcznie. Doliczając dodatek za wieloletnią pracę (20% wynagrodzenia zasadniczego), miesięczne wynagrodzenie burmistrza wynosi 21 700 zł brutto.
Wiceburmistrz Hubert Łukomski zapewnił zgromadzonych na zebraniu, że drzwi jego gabinetu są zawsze otwarte i w każdym momencie można przyjść i z nim porozmawiać. Zapowiedział również, że w najbliższych wyborach będzie się ubiegał o fotel burmistrza.
Całość spotkania pokazała, że w małych społecznościach granica między codzienną administracją a żywą polityką lokalną jest wyjątkowo cienka, a każda decyzja, nawet ta dotycząca składu rady sołeckiej, szybko może stać się częścią szerszej opowieści o zaufaniu, odpowiedzialności i oczekiwaniach wobec władzy.
Magdalena Kruszka
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze