O przebudowie drogi wojewódzkiej nr 254 na odcinkach z Brzozy Bydgoskiej do Łabiszyna oraz z Łabiszyna do Barcina pisaliśmy wielokrotnie. Najpierw przez dziesięciolecia mieszkający wzdłuż tej drogi oraz korzystający z niej kierowcy czekali z utęsknieniem na tę przebudowę. Podczas realizacji inwestycji zaczęły napływać jednak - także do naszej redakcji - sygnały o wdrażaniu rozwiązań niezgodnych z projektem, a także uciążliwych dla mieszkańców i dla samego ruchu. Chodzi o dużo większe nachylenie terenu przy zjazdach do posesji, o nagromadzenie znaków ograniczających przepustowość drogi i w konsekwencji wydłużające podróż. Chodzi również o niewykonanie ciągów pieszo-rowerowych na całej długości drogi (te są tylko od Barcina do części Augustowa) i wprowadzenie świateł na mostach w Nowym Dąbiu i Antoniewie, co również spowalnia ruch. Zdaniem wielu osób można było zachować dobrą przepustowość drogi, nie zaniedbując przy tym bezpieczeństwa, a stało się teraz tak, że podróż między Barcinem i Łabiszynem a Brzozą, choć po nowej nawierzchni, trwa dłużej, niż kilka lat temu, gdy odbywała się w koleinach.
Wprowadzone rozwiązania podczas przebudowy DW 254 między Brzozą a Barcinem budzą skrajne opinie wśród kierowców. Owszem, droga jest teraz z piękną nawierzchnią, ale jeździ się dużo wolniej, niż przed remontem, bo wprowadzono dużą ilość różnego rodzaju ograniczeń, które nie mają w opinii krytyków większego uzasadnienia i wcale się nie przekładają na bezpieczeństwo pieszych. To byłoby większe, gdyby po prostu inwestorzy zrealizowali budowę ciągów pieszo - rowerowych, nie zaś wydawali pieniądze na kolejne znaki drogowe.
Jedną z osób czynnie walczących o usunięcie rozwiązań utrudniających życie mieszkańcom jest Jan Ludwiczak z Łabiszyna. Najpierw próbował tego dokonać przechodząc ze swoimi wnioskami i pytaniami przez instytucje samorządowe i państwowe w Polsce. Ponieważ nie udało mu się odnieść sukcesu w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu, postanowił złożyć petycję w sprawie podejrzewanych nieprawidłowości podczas budowy drogi wojewódzkiej DW254 w województwie kujawsko-pomorskim do Parlamentu Europejskiego. Inwestycja wszak była realizowana ze wsparciem środkami europejskimi. Wśród warunków jest taki, aby nowa droga nie stanowiła bariery architektonicznej dla osób niepełnosprawnych oraz starszych. Tymczasem w wielu miejscach została ta droga tak wyniesiona, że teraz zjazdy do posesji mają nawet po kilkanaście procent nachylenia. Jan Ludwiczak podnosi, że zjazdy indywidualne (z drogi na posesję) w pobliżu pasa drogowego powinny mieć pochylenie podłużne dostosowane do ukształtowania drogi. Tradycyjnie i według dobrych praktyk inżynierskich na odcinku pierwszych 5 metrów od krawędzi jezdni nachylenie to nie powinno przekraczać 5%

15 lipca Jan Ludwiczak przedstawił swoją petycję w Parlamencie Europejskim w Brukseli fot. z archiwum Jana Ludwiczaka
Składający petycję twierdzi, że realizacja wojewódzkiej inwestycji drogowej DW254 przez Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego, współfinansowanej ze środków UE w ramach projektów RPKP.05.01.00-04-0001/19 i FEKP.04.03-IZ.00-038/23, odbyła się z licznymi naruszeniami prawa Unii Europejskiej i praw obywateli. Inwestycja została przyjęta bez zastrzeżeń przez władze krajowe, pomimo – jak twierdzi składający petycję – powtarzających się skarg mieszkańców dotyczących naruszeń własności oraz zagrożeń dla osób starszych i osób z niepełnosprawnościami. Według składającego petycję realizacja inwestycji drogowej narusza Kartę praw podstawowych UE, Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych oraz standardy dostępności dla polityki spójności na lata 2021–2027. Audyt w Urzędzie Marszałkowskim, przeprowadzony w sierpniu 2025 r., nie wykazał żadnych uchybień, ale niezależna kontrola FADO, zlecony przez Departament Wdrażania Funduszy Europejskich dla Kujaw i Pomorza, potwierdziła istotne nieprawidłowości techniczne i funkcjonalne. Zdaniem składającego petycję inwestycja została zrealizowana niezgodnie z uchwałą sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego, m.in. bez zapewnienia chodników, kładek i infrastruktury rowerowej. Składający petycję wskazuje również na bezprawne tymczasowe zajęcie gruntów prywatnych, zniszczenie mienia bez odszkodowania oraz znaczne podniesienie poziomu drogi powyżej ustalonych parametrów, co miało doprowadzić do szkód materialnych i faktycznej dyskryminacji mieszkańców. Wobec braku skutecznej reakcji ze strony władz krajowych i organizacji społecznych składający petycję zwraca się o interwencję Parlamentu Europejskiego, zbadanie zgodności inwestycji z prawem UE, rozważenie wszczęcia postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego oraz zobowiązanie władz do podjęcia działań naprawczych i zapewnienia ochrony praw obywateli.
- Będę chciał wyjaśnienia interpretacji wytycznych dotyczących realizacji zasad równościowych w ramach funduszy unijnych na lata 2021–2027, a dokładnie załącznika nr 2 – „Standardy dostępności dla polityki spójności 2021–2027”. Według Departamentu Funduszy Europejskich i Rozwoju dla Kujaw i Pomorza dojście do bramy mieszkańców w pasie drogowym może mieć nachylenie nawet do 15%. W czasie spotkania Pan Poseł Kosma Złotowski, siedząc na wózku inwalidzkim, miał problem z pokonaniem nachylenia około 10%. W mojej ocenie, ale także zgodnie z raportem FADO, maksymalne nachylenie to 6% -tłumaczy Jan Ludwiczak.
Petycja do Parlamentu Europejskiego została przyjęta do procedowania i Jan Ludwiczak był kilka tygodni temu w Brukseli, gdzie przedstawił problem na stosownej komisji. Działacz ten wciąż jednak ma rękę na pulsie i wierzy, że uda mu się doprowadzić do usunięcia niedogodności dla mieszkańców. Dobrą okazją w jego mniemaniu byłoby wpisanie najpierw do realizacji tego, czego nie wykonano podczas pierwotnej realizacji, a co winno być w opinii Jana Ludwiczaka i nie tylko, zrobione już wtedy. Chodzi mianowicie o ciągi pieszo - rowerowe. Podczas budowy takiego ciągu można choćby obniżyć i wyprofilować zjazdy do posesji. Tak, jak choćby w Łabiszynie Wsi, do pana Eugeniusza Byczyńskiego. To tutaj udali się uczestnicy spotkania z europosłem Kosmą Złotowskim i radną Sejmiku Kujawsko-Pomorskiego Anną Maćkowską, które zorganizował Jan Ludwiczak we wtorek 11 sierpnia. Przedstawiciel do parlamentu Europejskiego oraz radna województwa osobiście przekonali się, jakie problemy ma Eugeniusz Byczyński. Poseł nie zdołał o własnych siłach podjechać wózkiem dla niepełnosprawnych po podjeździe o nachyleniu około 10 %. Zjazd na posesję jest źle wyprofilowany a nachylenie terenu o kilkadziesiąt centymetrów większe, niż przed przebudową. Jest bardzo trudno wyjechać samochodem z posesji, tym bardziej, że po chodniku przejeżdżają rowery oraz młodzi ludzie na hulajnogach. Jeżdżą szybko i może dojść do kolizji, albo wypadku. Tym bardziej, że manewrowanie samochodem na krótkim odcinku z dużym pochyleniem i brakiem dostatecznej widoczności zza linii posesji, bardzo to utrudnia. Zimą, gdy przychodzi śnieg i mróz bywają dni, gdy Eugeniusz Byczyński jest wręcz uwięziony na swojej posesji, bo nie może wyjechać. Także dostawcy ekogroszku, czy odbiorcy nieczystości z szamba mają ogromne problemy z wjazdem i wyjazdem z posesji pana Eugeniusza. Podkreśla on, że próbował interweniować w związku z podniesieniem drogi i zwiększeniem nachylenia swego dojazdu na posesję podczas budowy drogi. Wykonawcy go wówczas zbyli, że wykonują tak, jak jest w planie.
Jednak zdaniem Jana Ludwiczaka tak nie było. Plany wyglądały inaczej i nie zakładały takich spadków na zjazdach. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy jako zamawiający inwestycję pozwolił jednak wykonawcy zadania na zmiany, które określono jako nieistotne i usankcjonowano podczas odbiorów. Przypomnijmy tutaj artykuł w Pałukach z listopada 2023 r., gdy już podczas budowy DW 254 takie problemy zgłaszała nam mieszkanka ul. Barcińskiej w Łabiszynie, a wtedy rzecznik ZDW tłumaczył, że pewne korekty rozwiązań są wprowadzane ze względu na uwzględnienie prawidłowego odwodnienia drogi. ZDW jednak miał mieć na uwadze, aby wdrażano rozwiązania ułatwiające skomunikowanie posesji z DW 254.
Niestety, stało się inaczej, stąd działania, które podjął kilka lat temu i kontynuuje do dzisiaj Jan Ludwiczak. Zauważa on, że sposób nadzoru nad inwestycją daje podstawy do poddania w wątpliwość, czy pieniądze ze środków europejskich były wydatkowane rzetelnie, to znaczy na inwestycję, która została wykonana zgodnie ze sztuką. Zdaniem Jana Ludwiczaka kompetencje urzędników w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu oraz w ZDW w Bydgoszczy rodzą obawy, czy powinni oni być odpowiedzialni za nadzór nad kolejnymi wydatkami drogowymi ze wsparciem europejskim. Stąd jego petycja do Brukseli.
Nie zamierza on zaprzestać swoich poczynań w sprawie DW 254 aż do zrealizowania przez inwestora postulowanych korekt. Dlatego jeśli ktoś z mieszkańców obecnie odczuwa jakieś problemy, czy uciążliwości infrastrukturalne związane z modernizacją tej drogi, może przekazać swe bolączki Janowi Ludwiczakowi.
- Proszę także mieszkańców, którzy czują się dyskryminowani zbyt stromym podejściem do drogi lub nie akceptują odpadów zrzuconych na ich prywatne posesje o kontakt do stowarzyszenia NASZE PRAWO, telefon 697 679 544 lub mailowo na adres [email protected] w celu rozważenia pozwu zbiorowego - mówi Jan Ludwiczak.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze