Ostatnie pożegnanie Śp. Wiesława Zajączkowskiego rozpocznie się w piątek 14 sierpnia o 14.00 w kościele pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Wenecji. Oto, jak Wiesława Zajączkowskiego, o którym mówiono, że "zastał Biskupin drewnianym, zostawił murowanym", zapamiętają niektórzy z jego przyjaciół i współpracowników.
We wtorek 11 sierpnia zmarł w wieku 78 lat Wiesław Zajączkowski, wieloletni dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie, zasłużony dla Powiatu Żnińskiego. Tak zapamiętali go jego współpracownicy i przyjaciele.
- Pierwszy kontakt z Wiesiem miałem jako początkujący student archeologii na Uniwersytecie Warszawskim, gdy on wówczas już kończył studia na tym kierunku. Na przełomie lat 70/80 zacząłem bywać ze względów naukowych regularnie w Biskupinie, nasza znajomość zamieniła się powoli w przyjaźń. Do Biskupina jeździłem już nie tylko z przyczyn naukowych, ale też właśnie w związku z wizytą u przyjaciela i jego rodziny. Były to zresztą odwiedziny typowo rodzinne, bo z kolei i my, czyli ja z żoną i dziećmi przyjeżdżaliśmy do Wiesia. Zawsze też jednak były to równocześnie spotkania kolegów-archeologów. W latach 90-tych zaraz po wyjazdach naukowych za granicę przyjechałem pewnego razu do Biskupina i opowiedziałem Wiesiowi, że tam są dość popularne różne wydarzenia, coś w rodzaju dni otwartych archeologii, które mają na celu popularyzowanie tej dyscypliny wśród mieszkańców i że warto byłoby coś takiego zrobić w Żninie. I tak zaczęły się Festyny Archeologiczne w Biskupinie. Wiesław zawsze mi bardzo imponował jako naukowiec, który potrafił przekuwać naukę w praktykę. Kochał to muzeum i kochał jego pracowników. Był fantastycznym organizatorem, a te zdolności chyba odziedziczył po rodzicach, którzy pochodzili z Wileńszczyzny. Muzeum traktował bardzo po gospodarsku. Sprawnie przeprowadził go do wielkiego rozwoju od dość siermiężnych czasów PRL-u, przez trudne czasy po zmianie ustrojowej, aż po okres zaraz po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Trzeba powiedzieć, że potrafił to wykorzystać dla rozwoju Biskupina, sprawnie poruszając się od decydentów z gminy, aż po tych, którzy odpowiadali za rozprowadzanie funduszy europejskich w Polsce. Jednocześnie stał się jako dyrektor Biskupina guru archeologii doświadczalnej w całym kraju i za granicą. Stworzył doskonały zespół pracowników i wspólnie z nimi uczył i pokazywał gospodarzy wielu innych muzeów w Polsce i Europie, jak taką archeologię robić. Był pod tym względem pionierem. Tak samo pod jego okiem pierwszą, dobrą szkołę praktyki przeszło wielu studentów. Otrzymał tak on, jak i muzeum, co w moim pojęciu zawsze stanowiło jedność, wiele wyróżnień. Najważniejsze, o którym trzeba pamiętać to Medal Europa Nostra, czyli swoistą Nagrodę Nobla w dziedzinie dziedzictwa kulturowego Europy, który Wiesław odebrał dla Biskupina w Sztokholmie w 2006 r. Medal ten jest do dzisiaj eksponowany przy wejściu do muzeum i stanowi symboliczne świadectwo sukcesu tej placówki. W najlepszych latach miała ona rocznie powyżej 200 tys. zwiedzających, w tym około 90 tys. podczas samych festynów, co oznaczało, że Biskupin był jednym z najczęściej odwiedzanych muzeów w Polsce - opowiedział nam prof. dr hab. Aleksander Bursche, przyjaciel Wiesława Zajączkowskiego od czasów studenckich, związany zawodowo z Instytutem Archeologii na Uniwersytecie Warszawskim i współpomysłodawca oraz współorganizator Festynów Archeologicznych w Biskupinie.
- To było jeszcze za życia Walentego Szwajcera, odkrywcy Biskupina. Jako fryzjer jeździłem wtedy regularnie do Walentego, aby go strzyc. Także regularnie widywałem wówczas odwiedzającego go Wiesława Zajączkowskiego. Tam po raz pierwszy bliżej zacząłem poznawać Wiesława. We trójkę zawsze sporo rozmawialiśmy o życiu i bieżących sprawach, a nasz wspólnie spędzany czas zawsze okraszał zabawnymi anegdotami Walenty. Tak się z Wiesławem zaprzyjaźniliśmy. Później ja przez wiele lat działałem w samorządzie Gąsawy, jako radny, w tym przewodniczący Rady Gminy. W czasie mojego przewodniczenia Wiesław też sprawował mandat radnego. Współpraca z nim była zawsze bardzo dobra, oparta na merytoryce. To był mądry człowiek. Myślę, że wiele udało się nam wszystkim w tym samorządzie zdziałać dobrego. Oczywiście jego oczkiem w głowie był Biskupin. To była przyjemność oglądać, jak się to muzeum za jego kierownictwa rozwijało. Ja przez 44 lata działałem też w naszym LKS w Gąsawie. Z Wiesławem przed laty postanowiliśmy stworzyć zaplecze dla tego klubu, inicjując przy szkole podstawowej Uczniowski Klub Sportowy Tarpany, szkolący młodych hokeistów. Wiesław był prezesem tego UKS. Jego dokonania na różnych polach działalności świadczą po prostu o tym, że był świetnym organizatorem i menadżerem, a ja zapamiętam go również jako świetnego człowieka. Szkoda, że już odszedł - powiedział Marek Maciejewski, były przewodniczący Rady Gminy w Gąsawie.
- Był moim pierwszym i jedynym szefem. Był dobrym człowiekiem, wymagającym ale też bardzo tolerancyjnym pracodawcą. Wiedział wszystko co dzieje się w firmie, a często "przymykał oko". Muzeum było jego domem, któremu poświęcał się każdego dnia. Bardzo szybko chwytał kontakt z młodymi współpracownikami. Dużo się przy nim nauczyłem. Od początku pracy dał mi szansę rozwoju, zjeździłem z nim tysiące kilometrów po Polsce i Europie. Był wizjonerem, miał dobre wyczucie sytuacji i przewidywał wiele spraw. Mimo, że nie był stąd, miał wszędzie drzwi otwarte, każdego znał, potrafił załatwić prawie każdą sprawę. Był radnym naszej gminy w latach 90-tych oraz miałem zaszczyt zasiadać w tej Radzie także z nim w kadencji 2010-2014, kiedy wokół Biskupina działy się kontrowersyjne sytuacje dotyczące ochrony strefy historycznej. Bardzo to przeżywał. Niestety przeniosła się ta sytuacja na całą kadencję. Bronił interesu pomnika historii bez względu na cenę koleżeństwa. Miał wyrazistą osobowość. Legenda Biskupina! - podzielił się z nami Mariusz Kazik, radny Rady Miejskiej w Gąsawie (dawniej Rada Gminy), były pracownik Muzeum Archeologicznego w Biskupinie.
- Wiesława Zajączkowskiego poznałem w 1999 r., gdy zacząłem ubiegać się o zatrudnienie w Muzeum Archeologicznym w Biskupinie. W następnym roku zostałem już pracownikiem tegoż muzeum, a on był moim dyrektorem. Dyrektor Wiesław Zajączkowski był postacią nietuzinkową. Mam też wrażenie, że godnie kultywował spuściznę po odkrywcy Biskupina, Walentym Szwajcerze. Z opowieści o tymże odkrywcy wyłania mi się w wyobraźni jego obraz zbliżony do stylu bycia mojego długoletniego szefa Wiesława Zajączkowskiego. Podobnie, jak pan Walenty, także Wiesław Zajączkowski był osobą otwartą, nie tworzącą dystansu, czuć w nim było staropolskiego ducha w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Miało to dla mnie jako początkującego archeologa duże znaczenie, tym bardziej, że przez pierwsze 10 lat pracy tutaj mieszkałem w mieszkaniu, które kiedyś zajmował Walenty Szwajcer. W połączeniu z retrospekcjami, których źródłem był Wiesław Zajączkowski, wywoływało to we mnie poczucie spirytualnego obcowania ze światem Biskupina z lat 70-tych, czy 80-tych. Nasz szef zawsze cieszył się ogromnym autorytetem, ale też wiedzieliśmy, że tak muzeum, jak i jego pracownicy, zawsze możemy na niego liczyć. Wraz z jego odejściem kończy się pewna epoka - wspomina z kolei Szymon Nowaczyk, archeolog pracujący w Biskupinie.
- Wiesława poznałem 40 lat temu na spotkaniu z odkrywcą Biskupina Walentym Szwajcerem w dawnej szkole w Biskupinie. Był wspaniałym człowiekiem prywatnie, ale też dobrym zarządcą mieniem publicznym. Dbał o Muzeum Archeologiczne, najpierw jako Kierownik Oddziału PMA w Warszawie, a następnie jako Dyrektor Muzeum. Z sympatią wspominam wyjazdy udziałem Andrzeja Rosiaka na targi turystyczne do Poznania, Katowic i Krakowa. To On był głównym organizatorem Festynów Archeologicznych – imprez o randze europejskiej. Doskonale współpracował z ekipą filmową Jerzego Hoffmana przy realizacji filmów Ogniem i mieczem oraz Starej baśni. Wiesław to historia Biskupina, Żnina i Gąsawy. Będzie nam go brakowało - podzielił się wspomnieniem starosta żniński Zbigniew Jaszczuk.
- Ja Wiesława poznałem w 1982 r. i zawsze będę go pamiętał jako dobrego kolegę, a przede wszystkim jako menadżera, szefa muzeum, naukowca, który tworzył klimat Biskupina. Nie tylko przez sztandarową imprezę, jaką stały się festyny archeologiczne, ale na co dzień. Potrafił skutecznie dla Biskupina współpracować z każdym, nie tylko z samorządami województwa, gminy, czy powiatu, ale z każdą osobą, czy podmiotem, z którym taką współpracę trzeba było nawiązać. Dla mnie Wiesław Zajączkowski jest drugim odkrywcą Biskupina, bo jego działalność przez wiele lat dyrektorowania tej instytucji doprowadziła do ogromnej jej promocji tak w Polsce, jak i za granicą - powiedział z kolei Jacek Mielcarzewicz, kolega zmarłego Wiesława i reporter, który dokumentował i relacjonował przez kilka dziesięcioleci wydarzenia, sukcesy i rozwój Biskupina.
wysłuchał
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze