Reklama

Areszt - ale dlaczego taki?

- To, jak tam wygląda powinny zobaczyć władze powiatu
     Areszt - ale dlaczego taki?
     Czytelnik z Rogowa: pasów nie miałem, dokumentów nie miałem, łapówki nie dawałem. Rozumie, że został zatrzymany, ale nie rozumie, dlaczego areszt jest obskurny, dlaczego naciskano na niego, by się przyznał, choć jego punkt widzenia był inny, dlaczego prokuratura nie szanuje jego czasu. Policja: czystość celi jest bez zastrzeżeń, skargę każdy może wnieść.

     Dwa tygodnie temu, 25 sierpnia przed południem policjanci zatrzymali do kontroli kierowcę opla corsy, bo nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. W trakcie kontroli okazało się, że nie posiadał dowodu rejestracyjnego. Z relacji oficera prasowego Komendanta Powiatowego Policji wynika, że kierowcę funkcjonariusze powiadomili o popełnionych przez niego wykroczeniach, a ten, w zamian za odstąpienie od prowadzenia dalszych czynności, miał wręczyć im łapówkę. - Wręczył kontrolującym policjantom banknot o nominale 50 zł. Policjanci zareagowali natychmiast. Mężczyzna został zatrzymany i doprowadzony do komendy policji w Żninie - informuje nadkom. Krzysztof Jaźwiński, rzecznik prasowy żnińskiej policji.
     Tym mężczyzną był 56-letni mieszkaniec gminy Rogowo, który jeszcze przed nadejściem oficjalnego komunikatu policji zgłosił się do naszej redakcji, aby opowiedzieć swoją historię związaną z wręczeniem domniemanej łapówki i o swoim pobycie w areszcie.
     Potwierdził, że dwóch młodych policjantów zatrzymało go, ponieważ nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. Według jego relacji zaproponowali mandat w wysokości 100 zł. Gdy oddawał im dokumenty - opowiada mieszkaniec Rogowa - wśród papierów znalazło się przypadkowo 50 zł. Policjanci znaleźli banknot i uznali, że kierowca chciał im dać łapówkę. Kazali mu usiąść z powrotem w samochodzie.
     - Myślałem, że po spisaniu puszczą mnie - powiedział. Tymczasem przyjechał drugi samochód: - Chapnęli mnie do tego drugiego samochodu i zawieźli na komendę. Powiedzieli, że jeśli się nie przyznam, że im dałem łapówkę, grozi mi areszt. Powiedziałem, że źle się poczułem. Mam nadciśnienie i chorą tarczycę. Zawieźli mnie do szpitala na badania. Potem przywieźli. Rozebrali mnie z ubrania. Zabrali sznurówki i pasek. Wszystko. W gumowych rękawiczkach w majtkach jeździł jeden z policjantów i sprawdzał, co mam - relacjonuje zatrzymany mężczyzna. - Mówiłem, że mam pracę w gospodarstwie. Nie interesowało ich to. Około dwudziestej rodzina dowiedziała się o moim zatrzymaniu, a zatrzymali mnie około 12:00. O 19:00 dostałem dwie złożone skibki chleba w folii. Były trzy takie zestawy. Ja byłem pierwszy, któremu to dano, więc mogłem wybierać.
     Mieszkaniec gminy Rogowo powiedział, że nie tyle chodzi mu o samo zatrzymanie, ale o to, w jakich warunkach się ono odbywało. Dodał, że przyszedł powiedzieć nam o całym zdarzeniu głównie po to, aby mieszkańcy dowiedzieli się, jak taki areszt wygląda. - Powiem panu tak. Po wyczyszczeniu mojego szamba jest czyściej, niż w tej celi. To, jak tam wygląda, powinny zobaczyć władze powiatu. Tam jest smród, potężny fetor. Zbite z desek jakieś prycze. Jest guzik, który trzeba nacisnąć, jak chce się wyjść za potrzebą. A jak robisz, to pilnują cię tak długo, aż się nie załatwisz. A rano śniadanie. Znowu w tej folii przyniesione, ale tym razem było picie. Odmówiłem picia, bo bałem się. Nie wiedziałem, co może być w tym piciu. Chleb zjadłem, bo byłem głodny.
     Został doprowadzony na przesłuchanie. Z założonymi kajdankami, bo takie są przepisy. - Cały czas molestowanie o to, żebym się przyznał. Po wszystkim myślałem, że pójdę do domu, ale jeszcze zostałem odprowadzony do celi. Musiały pewnie minąć pełne 24 godziny od zatrzymania i po tym czasie zostałem wypuszczony. Z zawiadomieniem, że mam się zgłosić do prokuratora. Byłem dzisiaj (29 sierpnia) i czekałem godzinę. Nie zjawił się szef prokuratury, tylko pani prokurator. Poprosiła mnie na inną godzinę, ponieważ nie znała mojej sprawy. Miałem przyjść o 12:00. Mimo czekających na mnie obowiązków w gospodarstwie, przyszedłem znowu. Przesłuchano mnie i wręczono postanowienie o zastosowaniu poręczenia majątkowego w wysokości 300 zł. Wyjaśniono mi, że będzie dalsze postępowanie w tej sprawie.
     Zamiast do domu, mieszkaniec gminy Rogowo przyszedł do redakcji, bo jego przeżycia przypomniały mu losy jego ojca, który 6 tygodni bez wyroku przebywał na robotach przymusowych w Piechcinie. Miało to miejsce 55 lat temu, a pracował w kopalni wapna, bo nie zgodził się przyłączyć gospodarstwa do spółdzielni. - Teraz jest podobnie. I teraz też siedziałem 24 godziny. Dlatego przyszedłem, bo chcę powiedzieć, że każdego podobny los może spotkać. Nie wstydzę się tego, bo każdego może nieszczęście tego typu dotknąć, że nie zapnie pasów i nie weźmie ze sobą papierów. Słyszałem, jak policjanci między sobą mówili, że teraz dostaną kasę. Dodatkową.
     Oficer prasowy nadkom. Krzysztof Jaźwiński powiedział, iż w areszcie panują takie warunki, jakie powinny być i jakie są wymagane przez przepisy. Zatrzymywani są w aresztach ludzie do wytrzeźwienia lub w celu wyjaśnienia sprawy. W areszcie w Żninie są 3 dwuosobowe cele i nie każdy, szczególnie zatrzymany do wytrzeźwienia, jest w idealnym stanie.
     Oficer prasowy dodał, że każda z cel jest sprzątana i wymieniana jest w nich pościel. Jeśli cela wymaga odkażenia, to także ta czynność jest wykonywana. Nadkomisarz wyjaśnił też, że posiłki przygotowywane są przez jedną z placówek gastronomicznych w Żninie, z którą Komenda Powiatowa Policji ma podpisaną umowę. Rzecznik nie zdradził, jaka placówka gastronomiczna przygotowuje posiłki. Powiedział, że do trzech posiłków ma prawo osoba przebywająca w areszcie. Nasz rozmówca powiedział też, że osoba taka ma również prawo do powiadomienia bliskiej osoby o tym, że jest w areszcie, ale nie robi tego bezpośrednio, tylko telefon wykonuje policjant. Jeśli ma zastrzeżenia co do warunków panujących w areszcie, to mężczyzna ma prawo złożyć skargę do komendanta powiatowego lub wojewódzkiego. Krzysztof Jaźwiński dodał, że warunki są okresowo przedmiotem kontroli ze strony komendy wojewódzkiej i zastrzeżeń dotąd nie było. Odnosząc się do zasłyszanej rozmowy o premii za zatrzymanie osoby wręczającej tzw. łapówkę, rzecznik wyjaśnił, że nagradzanie lub ukaranie policjanta leży w gestii komendanta powiatowego, który każdą sprawę rozpatruje indywidualnie.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1021 (36/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości