Reklama

Na pogrzebie Czesława Niemena siedział dwa metry od urny, a potem... uderzył piorun

LUT06

Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Żninie godz: 17:00

6 lutego 2026 r. w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Żninie odbyła się prelekcja Stefana Czarneckiego – Prezesa Honorowego Żnińskiego Towarzystwa Kultury, poświecona artyście i muzykowi Czesławowi Niemenowi.

„Dziwny jest ten świat” - tak śpiewał Czesław Niemen wiele lat temu, lecz wciąż ta jego myśl jest aktualna, niczym lustro, w którym możemy zobaczyć własne lęki, nadzieje, a może nawet niedoskonałości. Czesław Niemen to dziś ikona polskiej muzyki, legenda, a jego twórczość wymaga skupienia, nastroju, chwili. Tę właśnie chwilę w ostatni piątek zapewnił Stefan Czarnecki – od lat zafascynowany twórczością Niemena, który wraz ze żnińską biblioteką przygotował wystawę poświęconą ikonie polskiej kultury muzycznej pt. „Czesław Niemen – artysta niepokorny”, a towarzyszyły jej niezwykłe opowieści pana Stefana, który jak mówi, w Niemenie jest od lat zakochany. Wisienką na torcie był występ Joanny Kalki, dyrektorki Szubińskiego Domu Kultury, która zaśpiewała kilka utworów Czesława Niemena, przy akompaniamencie Jarka Gajewskiego – kompozytora i pianisty z Bydgoszczy.

Dyrektorka żnińskiej Książnicy Beata Czaczyk witając gości powiedziała, że Czesław Niemen był artystą niepokornym z powodu swojej artystycznej niezależności oraz awangardowego stylu życia i twórczości, która wykraczała poza ramy, jakie wówczas wyznaczały władze PRL-u. - Jego hipisowski wizerunek, długie włosy, otwarte wyrażanie sprzeciwu wobec manipulacji oraz bezkompromisowość muzyczna sprawiły, że był równie często bojkotowany, a jednocześnie uwielbiany przez publiczność. Dlatego uznawano go za artysta niepokornego – powiedziała Beata Czaczyk.

Reklama

Stefan Czarnecki, sprawca całego zamieszania związanego z Czesławem Niemenem, był bardzo wzruszony podczas piątkowego wydarzenia. - Bardzo chcę podziękować Pani Dyrektor Beacie Czaczyk i całej jej wspaniałej załodze, że mogliśmy się tutaj spotkać i spędzić miły wieczór w związku z niezwykłym facetem, którym jest Czesław Niemen i w dodatku w tak doborowym i fantastycznym towarzystwie. Ze wszystkimi mam jakieś tam kontakty towarzyskie, wszyscy jesteście przyjaciółmi, bo tworzycie taki wielki filar żnińskiej i nie tylko żnińskiej kultury. Także Wam za to dziękuję – powiedział Stefan Czarnecki.

W klimatyczny nastrój wprowadziła uczestników spotkania Joanna Kalka, która zaśpiewała utwór „Mimozami  jesień się zaczyna”, a następnie kilka faktów z życia Niemena na przestrzeni lat 1967-2024  przedstawili pracownicy biblioteki Katarzyna Pańkowska-Potempa i Aleksander Paradowski.

Reklama

Wzruszony Stefan Czarnecki opowiedział o dzieciństwie i młodości swojego muzycznego idola oraz jego drodze ze Starych Wasiliszek, gdzie się urodził 16 lutego 1939 roku, do Polski w 1958 roku w ramach ostatniej fali masowych wysiedleń Polaków z Kresów Wschodnich. A potem przyszła wielka sława, nagrody i festiwale. - Ja w Sopocie spędziłem pół życia, bo mój przyjaciel ze szkoły średniej mieszkał w Sopocie. Jeździłem więc tam na całe wakacje i załatwiałem nam wszystkie bilety na festiwale – powiedział Stefan Czarnecki, dodając przy tym, że z Niemenem bardzo się zżył. – W sumie miłość dla Niemena to po prostu zaczęła się na łóżku u rejenta Dobaczewskiego, na którym z Gienkiem siedzieliśmy. A  tu Niemen  w radiu i Szczepanik. I ja wtedy zrozumiałem, że muszę być związany z Niemenem. I cały czas z tym Niemenem żyłem i współżyłem intelektualnie, po prostu mnie pochłonął. A jak zaczął śpiewać poezję Norwida, Herberta, Iwaszkiewicza, Kubiaka, no to wtedy już był ze mną. I całe życie jestem z nim związany, ja się z nim rozwijałem – stwierdził Stefan Czarnecki, który o Niemenie opowiada podczas wystaw poświęconych swojego idolowi. - Teraz uświadomiłem sobie, że ja mam wystawę przenośną, taką w podróży, bo to jest w sumie ósma taka wystawa. Pierwsza była w Muzeum Ziemi Pałuckiej, potem w Barcinie, OstromeckuPoznaniu, Sopocie, Łodzi i znów w Ostromecku.  I ja mógłbym przynieść tego więcej, a  przyniosłem tylko jedną piątą – powiedział pan Stefan i dodał, że w tym jego współżyciu z Niemenem ważnym momentem dla niego był pogrzeb artysty. - Oczywiście pojechałem na niego. Na tym pogrzebie byłem z moim niezwykłym przyjacielem Andrzejem Rosiakiem, ale w tym momencie, kiedy ten pogrzeb się rozpoczął, byliśmy osobno. Ja bardzo się spóźniłem, bo gdyby nie Andrzej, to bym już tam leżał dzień wcześniej pod tym kościołem na Starych Powązkach. Ale byłem godzinę przed tym i patrzę, że jest dużo ludzi. Chciałem wejść do zakrystii, ale ksiądz powiedział, że nie nie można – usłyszał w odpowiedzi Stefan Czarnecki, który i tak swój cel osiągnął, a do zakrystii wszedł wraz z Markiem Kaszyńskim, przyjacielem Niemena i kompozytorem Jackiem Cyganem. - Ja do nich podszedłem i w momencie przekraczania drzwi do tej zakrystii powiedziałem coś do Cygana i ten ksiądz wpuścił mnie razem z nimi – powiedział pan Stefan, który usiadł w kościele tuż za rodziną Niemena, dosłownie 2 metry od urny artysty, a swego miejsca tak bardzo pilnował, że nie ustąpił go nawet ówczesnemu Prezydentowi Warszawy Lechowi Kaczyńskiemu, który stanął obok niego. A potem uderzył piorun, który na wszystkich żałobnikach wywarł ogromne wrażenie. - Jest 20 lutego, lekki śnieżek [Czytelnik zwrócił nam uwagę na błąd pamięci - pogrzeb miał miejsce 30 stycznia 2004 - przyp. red.], temperatury ujemne. I nagle uderzył straszny piorun. To było takie wrażenie, że ja myślałem, że jest koniec świata. Ktoś powiedział wtedy, że Mistrz się żegna. A potem zaczęło świecić słońce. W tym czasie wszystkie stacje radiowe w Polsce puszczały piosenkę „Dziwny jest ten świat”. Ja nie ukrywam, że jestem związany bardzo uczuciowo z Niemenem. Z jego siłą, autorytetem. To trwa całe życie – powiedział Prezes Honorowy ŻTK, który miał okazję dwa razy osobiście z Czesławem Niemenem porozmawiać. - W rozmowie był bardzo cichy, bardzo wycofany. Jeśli kogoś poznał to otwierał się i był bardzo ciekawym rozmówcą – usłyszano.

Na zakończenie tej niezwykłej uczty duchowej w żnińskiej bibliotece wybrzmiały jeszcze piosenki Czesława Niemena w wykonaniu Joanny Kalki przy akompaniamencie Jarka Gajewskiego „Sen o Warszawie” oraz „Płonie stodoła”. Joanna Kalka powiedziała, że gdyby nie telefon od Stefana Czarneckiego, to chyba nigdy nie przyszłoby jej do głosy, żeby śpiewać utwory Czesława Niemena. – I to jest piękne u ludzi kultury, że że oni mogą się nawzajem inspirować. To jest właśnie coś pięknego, poznawać ludzi kultury i się nimi otaczać. I tak samo chciałabym podziękować z tego miejsca Jarkowi, dlatego, że Jarek jest jedną z tych osób, która spowodowała, że zaczęłam wykonywać utwory, o których nigdy w życiu nie pomyślałabym, że je wykonam. Ale to za sprawą tego wspaniałego akompaniatora, także ogromnie mu dziękuję – powiedziała Joanna Kalka

Reklama

 Stefan Czarnecki dodał, że Niemen powiedział kiedyś, że jeżeli ktoś chce poznać go bliżej, to wszystko zawarł w swojej muzyce. – On świetnie malował i powiedział kiedyś, że gdyby nie był piosenkarzem, byłby malarzem – stwierdził Stefan Czarnecki.

Czesław Niemen z koncertem wystąpił także w Barcinie, tam też spotkał się z nim Stefan Czarnecki. Wrażenia pozostały do dziś. - Ja się cieszę z tego spotkania z Niemenem, bo jak Niemena słyszę, to jestem naelektryzowany i nieprzytomny. Ale najważniejsze, że jesteście wy i że mogę się z tym podzielić – powiedział na zakończenie Stefan Czarnecki.

Reklama

Pamiątkowa tablica, którą Stefan Czarnecki zostawił na grobie swojego idola ponad 20 lat temu, jest tam do dziś, co potwierdził Jerzy Kozłowski, mąż Haliny Rosiak-Kozłowskiej. Kiedy pan Jerzy poznał Stefana i dowiedział się, że to właśnie on zostawił tę tablicę na grobie Niemena, to od tamtej pory, kiedy ktoś go odwiedzał w Warszawie to  zawoził go na Powązki i mówił, że ma przyjaciela, który właśnie coś takiego Niemenowi na grobie zostawił. -  Teraz, kiedy jeździmy do Warszawy z żoną, a jeździmy często, bo odwiedzam moich kolegów, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej na cmentarzu wojskowym, to po drodze zatrzymujemy się zawsze na Starych Powązkach, żeby zobaczyć, jak tam ta tablica. Okazuje się, że Stefan sprytnie tablicę powiesił już przy Niemenie u góry. Stefanie, od tej pory staliśmy się z żoną strażnikami twojej tablicy, a to jest dowód na to – powiedział Jerzy Kozłowski, który przekazał Stefanowi Czarneckiemu zdjęcie tablicy wykonane 22 listopada 2025 r.

Zwieńczeniem niezwykłego spotkania był tort ufundowany przez Stefana Czarneckiego z Cukierni „Sowa” i kuluarowe rozmowy przy kawie.

Reklama

Barbara Filipiak

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/02/2026 09:06
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości