23 września 2026 r. w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Żninie otwarto wystawę gadżetów lotniczych Janka i Stasia – uczniów Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Sarbinowie Drugim pt. Pamięci podpułkownika Macieja „Slaba” Krakowiana.
Przypomnijmy, że 28 listopada 2023 r. na wystawie w żnińskiej bibliotece Staś w ramach cyklu „Wielkie pasje małych hobbystów” pokazał swoje kolekcjonerskie zbiory związane z lotnictwem. Obecnie swoją pasję dzieli ze starszym bratem Jankiem, a ich zbiory znacznie się powiększyły. Mieli więc okazję zaprezentować je swoim rówieśnikom z Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Sarbinowie Drugim oraz ze Szkoły Podstawowej nr 1 im. Powstańców Wielkopolskich w Żninie. Byłą to niezwykła lekcja historii, podczas której młodzi pasjonaci zabrali swoich kolegów i koleżanki w fascynującą podróż po świecie lotnictwa.
Jak powiedziała dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk otwierając wystawę: - Zaprosiliśmy was dzisiaj w związku z tym, że 28 sierpnia minęła pierwsza rocznica śmierci podpułkownika Macieja „Slaba” Krakowiana - znakomitego pilota, którego mieliśmy zaszczyt gościć w naszym mieście Żninie. Jego miłość do latania i niezwykłe umiejętności na zawsze pozostaną częścią historii polskiego lotnictwa. Z tej okazji dwaj młodzi uczniowie z Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Sarbinowie Drugim, Janek i Staś, zafascynowani światem lotnictwa wojskowego, postanowili podzielić się z Wami swoją pasją i zaprezentować wyjątkowe pamiątki kolekcjonerskie oraz gadżety, które będziecie mieli okazję dzisiaj zobaczyć - usłyszano.
Janek powiedział, że wystawę przygotował ze swoim bratem Stasiem, by uczcić rocznicę śmierci człowieka, który dla nich wiele znaczył i ich zainspirował lotnictwem. – Dla nas „Slab” to nie był tylko pilot F-16. Dla nas to był człowiek, który nas zainspirował lataniem i pokazał, że marzenia można spełniać. I chcieliśmy, żeby ta nasza wystawa pozostawiała jakiś taki mały ślad po nim – powiedział Janek i poprosił, by minutą ciszy uczcić wszystkich pilotów, których już nie ma wśród nas. Następnie ten młody hobbysta zaprosił wszystkich do oglądania wystawy, a sam w tym czasie opowiadał o tym, co znalazło się w gablotach wystawowych. Można było zobaczyć m. in. modele samolotów, odznaczenia, breloki, kubki, czapki, naszywki, książki o historii samolotów i śmigłowców, pluszaki tygrysy oraz inne niezwykłe przedmioty związane z lotnictwem. Każdy z tych przedmiotów opowiada swoją małą historię i pokazuje jak wielką pasję może rozbudzić fascynacja lataniem. Młodzi chłopcy opowiadając o zgromadzonych eksponatach, przybliżyli historię awiacji, dzieląc się nie tylko imponującą wiedzą, ale także ogromnym entuzjazmem i miłością do podniebnych maszyn.
W wernisażu uczestniczył także tata Janka i Stasia - Grzegorz Kruszwicki, który jest żołnierzem i technikiem samolotu F-16 w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego im. kpt. pil. Franciszka Jacha w Poznaniu-Krzesiny, który opowiedział o kombinezonach grupy F-16 Tiger Demo Team zaprezentowanych na wystawie w żnińskiej bibliotece, używanych podczas pokazów lotniczych oraz kombinezonach technika lotniczego sił powietrznych, a więc eskadry technicznej obsługi. - I w tych kombinezonach na pokazach lotniczych zawsze można nas spotkać – powiedział Grzegorz Kruszwicki, zaznaczając przy tym, że w tym roku pokazów Air Show w Radomiu nie było w związku ze śmiercią „Slaba”. Uczestnicy wystawy dowiedzieli się też, że kombinezony, w których pracują technicy przy samolotach są ognioodporne, ale też odporne na różnego rodzaju substancje, takie jak paliwo, oleje, płyny itp. Młodzi uczniowie zostali też poinformowani przez pana Grzegorza jaką szkołę trzeba skończyć, by zostać pilotem. - Trzeba skończyć szkołę w Dęblinie, Lotniczą Akademię Wojskową, albo po szkole podstawowej można iść do liceum lotniczego w Dęblinie i po tym liceum do szkoły lotniczej. Jak się chce zostać na przykład inżynierem, to po liceum idzie się wtedy na Wojskową Akademię Techniczną w Warszawie. Ona tam edukuje inżynierów, którzy następnie trafiają do służby inżynierii lotniczej i zajmują się samolotami. A jak chce się zostać technikiem samolotów, to trzeba iść do szkoły podoficerskiej, również w Dęblinie, bo tam się szkoli cały personel służby inżynierii lotniczej w Polsce - powiedział Grzegorz Kruszwicki, który wyczerpująco odpowiadał na pytania zadawane przez uczniów.
W wernisażu Janka i Stasia uczestniczył również człowiek związany ze środowiskiem lotniczym, przedstawiający się jako Pilot „Miś”, a swoją uwagę skoncentrował na realizowanym projekcie „Pilot Miś”. Jest to inicjatywa charytatywna mająca pomóc chorej dziewczynce Wiktorii Pęsek, w ramach której pluszowy Pilot Miś podróżuje samolotami i śmigłowcami wojskowymi oraz cywilnymi. Jego przygoda rozpoczęła się od lotu śmigłowcem Mi-24W. Obecnie pluszowy Pilot Miś jest w Anglii. - Brał udział w pokazach z okazji bitwy o Wielką Brytanię. I z tego co wiem, bo mam kontakt z osobą, która się teraz opiekuje tym misiem, wczoraj latał na „Hawk”. Ten miś ma misję i kiedy osiągnie wszystkie swoje cele, to będzie wystawiony na licytację, a pieniążki będą przekazane dla chorej dziewczyny. Jest to więc akcja charytatywna – powiedział Pilot „Miś”, dodając przy tym, że wszystkie historie i przygody pluszowego Pilota Misia można śledzić na Facebooku. – Pilot Miś ma ponad 800 godzin już wylatanych, a latał już praktycznie na wszystkich najważniejszych samolotach, na F-16 w 31 bazie i latał na F-16 w 32 bazie, na Migu 29, na bombowcach, na samolotach transportowych – powiedział Pilot „Miś”.
Pilot „Miś” na zakończenie spotkania poprosił Grzegorza Kruszwickiego, by powiedział jakim człowiekiem na co dzień był Maciej „Slab” Krakowian, z którym się pan Grzegorz przyjaźnił i którego też znali Janek i Staś. Wzruszenie dało w tym momencie o sobie znać, a łezka w oku pana Grzegorza się zakręciła. – Maciej nie był tylko pilotem, on był przyjacielem. Był wspaniałym człowiekiem, który otwierał wiele drzwi. I w momencie jego śmierci te drzwi się zamknęły. A spotkaliśmy się tutaj też po to, żeby uczcić tę pamięć o nim. Potrafił wesprzeć człowieka, nigdy nikomu nie odmawiał, wszystkim zawsze pomagał. Jak byliśmy na pokazach, za każdym razem się zatrzymał, zrobił sobie z każdym zdjęcie, przybił „piątkę”. Jeździł po szkołach, był nawet u was w Żninie w szkole, a ja z nim wtedy również byłem. I on zawsze mówił, że jak się go pytano, czy mu się opłaca jeździć po takich szkołach, do tych dzieci, to on zawsze powtarzał, że chociażby jedno dziecko z takich wizyt zostało w przyszłości pilotem, to jest dla niego wielki sukces. On jeździł po całej Polsce. swoim prywatnym samochodem, w swoim prywatnym czasie i nie chciał za to żadnych pieniędzy. Jak szkoły go zapraszały, to zawsze z uśmiechem starał się znaleźć czas dla wszystkich. Był człowiekiem bardzo pogodnym, miał dwójkę wspaniałych synów, których osierocił. I miał też wspaniałą żonę. To był wspaniały przyjaciel i wspaniały wujek dla naszych synów, niesamowity człowiek, odważny pełen pasji do latania. Ale oprócz samolotu miał jeszcze jedną pasję, którą były samochody i militaria. Szkoda, że go z nami nie ma teraz. Mógłby dużo wnieść do wojska, do lotnictwa i do swoich najbliższych przyjaciół. I do was dzieciaki, bo uwielbiał młodzież – usłyszano.
Było to niezwykłe spotkanie, które pokazało, że historia lotnictwa opowiedziana z pasją potrafi zaciekawić, a wspólne zainteresowania łączą rodzeństwo, a przy tym rozwijają ciekawość świata i inspirują innych do odkrywania własnych talentów.
O Janku i Stasiu zapewne nie raz jeszcze usłyszymy, a być może w przyszłości sami zostaną pilotami na miarę „Slaba”.
Wystawę można oglądać w godzinach pracy biblioteki do 20 października.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze