Dziewięciomiesięczny Dominik nadal w Domu Dziecka w Toruniu
Babcia czeka na decyzję sądu
- Dziecko czuje się bardzo dobrze. Jest pogodne, wesołe w kontakcie z opiekunami - zapewnia dyrektor Domu Dziecka nr 2 w Toruniu Grażyna Brzezińska. Jednocześnie pani dyrektor uważa za niewskazane, aby to któraś z babć stworzyła Dominikowi rodzinę zastępczą.
Przed dwoma i trzema tygodniami pisaliśmy o perypetiach ośmiomiesięcznego wówczas Dominika. Przypominamy, że 8 sierpnia policjanci zatrzymali Joannę Sz, i Sebastiana Sz., którzy są podejrzani o znęcanie się nad Dominikiem. Z ustaleń śledztwa oraz orzeczeń lekarskich wynika, że młodzi rodzice bili dziecko po całym ciele. Rodzice zostali tymczasowo aresztowani, a dziecko do 14 sierpnia przebywa w toruńskim Domu Dziecka.
O status rodziny zastępczej starają się obie babcie dziecka: mama Sebastiana oraz mama Joanny.
- Dziecko jest bardzo często odwiedzane przez obydwie babcie, ciocie, a nawet prababcię - wyjaśnia dyrektor Domu Dziecka nr 2 w Toruniu Grażyna Brzezińska.
Dyrektor dodaje, iż Dominik czuje się bardzo dobrze. Jest pogodny i wesoły podczas kontaktów z opiekunami. Przez cały czas jest pod opieką neurologa i kardiologa.
- Dochodzi do zdrowia fizycznego i psychicznego - ocenia stan dziecka Grażyna Brzezińska.
Dominik jest jeszcze zbyt mały, by mógł okazać w sposób zdecydowany swoje zadowolenie lub rezerwę wobec pewnych osób. Dlatego też - zdaniem dyrektor - pogodnie reaguje na jedną i drugą babcię. Tak samo reaguje ponadto na pracowników Domu Dziecka.
- Trudno powiedzieć czy wyróżnia którąś z babć - wyjaśnia Grażyna Brzezińska.
Dyrektor poproszona o ocenę szans na przyznanie przez sąd statusu rodziny zastępczej którejś ze stron powiedziała, iż zawsze rodzina biologiczna jest w pierwszej kolejności brana pod uwagę przez sąd.
- Nie wiem jak sąd podejdzie do tej sytuacji, bo to było znęcanie się nad tym dzieckiem. Nawet jeżeli rodzice zostaną pozbawieni praw rodzicielskich, to po przyznaniu opieki nad dzieckiem ich rodzinie będą mieli z nim kontakt. Według mnie nie jest to wskazane, skoro nie wykazali się tym, by zająć się tym dzieckiem - dodaje dyrektor.
Tymczasem mama Sebastiana jest już - jak sama mówi na skraju wyczerpania. Wycieńczenie spowodowane jest całą otoczką wokół aresztu syna i jego dziewczyny oraz oczekiwaniem na decyzję sądu w kwestii opieki nad Dominikiem. Babcia dziecka cały czas mocno wierzy w to, że to jej sąd powierzy opiekę nad Dominikiem. Pokoik, w którym rozmawiamy jest pusty i - jak mówi babcia - czeka na małego. Urządzony jest gustownie: łóżeczko, fotele, dywan, szafki, stolik, tapeta na ścianie, a także wiszące na niej święte obrazki, gustowne zegary i kwiaty. Harmonijkowe drzwi oddzielają pokoik od kuchni. Z fotela wynurzają się zabawki, którymi być może niedługo Dominik będzie się bawił.
Babcię Dominika odwiedziła już kurator, która przeprowadziła wywiad oraz zwróciła uwagę na warunki lokalowe.
- Mały cały czas czuje się dobrze, śmieje się, apetyt też mu dopisuje. Jeżdżę do niego na cały dzień, wracam dopiero wieczorem. Teraz cały czas z niecierpliwością czekam na decyzję sądu - opowiada mama Sebastiana.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 550 (36/2002)
Inne teksty na ten temat:
Tragedia dziecka
(Ad)Opcja rodziny zastępczej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze