Postępowanie umorzone na próbę
Barbara B. akceptowała podmienianie umów
Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Żninie przyznała się do tego, że niszczyła umowy swoich pracowników zawarte na czas określony. - Jestem odpowiedzialna za całokształt funkcjonowania urzędu i jest mi przykro, że tak się stało - mówiła przed sądem. Starosta powiedział, że pani dyrektor dostała już naganę i innych konsekwencji wobec niej nie zamierza podjąć.
W ubiegłą środę odbyła się rozprawa Barbary B., dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy. Tego dnia nastąpił nieoczekiwany zwrot w sprawie, ponieważ obrońca wniósł o warunkowe umorzenie sprawy. W planie sąd miał przesłuchanie trzech świadków: Barbary D., Krystyny M. i Barbary G. Nie doszło do tego.
Przypomnijmy, że Barbara B. była oskarżona o to, że od czerwca 2003 roku do lutego 2008 roku niszczyła umowy zawarte na czas określony między pracownikami a PUP w Żninie, by uniknąć zawierania trzeciej umowy - która powinna być już podpisana na czas nieokreślony. W listopadzie sąd uznał dyrektor winną i zasądził karę w wysokości 2 tys. zł. Oskarżona odwołała się od wyroku. Sąd Okręgowy dopatrzył się niedociągnięć w zakresie sposobu przesłuchiwania świadków i sprawa ponownie wróciła do Szubina.
W ubiegłą środę sędzia Grzegorz Zieliński zapytał oskarżoną, czy przyznaje się do winy i czy chce złożyć jakieś wyjaśnienia. Wtedy dyrektor PUP w Żninie odpowiedziała: - Przyznaję się, że fakt, iż proceder z podmienianiem umów o pracę pracowników zatrudnionych na czas określony miał miejsce w urzędzie. Miało to miejsce w części okresu, w którym pełniłam funkcję dyrektora. Ja zaakceptowałam taki proceder, ponieważ środki budżetowe na finansowanie etatów pracowniczych były planowane tylko na jeden rok budżetowy. Ja nie wiedziałam jak będzie wyglądało finansowanie etatów w kolejnym roku. W urzędzie było około 26 lub 27 pracowników zatrudnionych na czas nieokreślony. Rotacja pracownicza dotyczyła osób zatrudnionych na czas określony - zeznawała Barbara B. - Funkcję dyrektora PUP pełnię od 2003 roku do chwili obecnej. Ja miałam ogólną wiedzę o prawie pracy, jednak akceptując ten proceder miałam w uwadze dobro pracowników. Ja miałam trochę wątpliwości prawnych co do tego procederu, jednak kierowałam się głównie dobrem pracowników. Jako dyrektor uznaję swą winę w tym zakresie. Jestem odpowiedzialna za całokształt funkcjonowania urzędu i jest mi przykro, że tak się stało. To wszystko co mogę dzisiaj wyjaśnić.
Po wyjaśnieniu obrońca Barbary B. Grzegorz Hawryłkiewicz wniósł o wydanie wyroku umarzającego postępowanie karne, wyznaczając jednocześnie okres próby jednego roku i świadczenie pieniężne w wysokości 2 tys. zł. Prokurator Dariusz Mańkowski nie sprzeciwił się wnioskowi obrońcy. Sąd udał się na naradę i po przerwie zamknął przewód sądowy.
W sprawie Barbary B. zapadł wyrok, w którym sąd warunkowo umorzył postępowanie na okres próby jednego roku. Jeśli w tym czasie skazana dopuściłaby się ponownie podobnego przestępstwa, to trafi przed oblicze sądu i zostanie prze niego ukarana. Sąd wyznaczył ponadto wypłatę przez oskarżoną świadczenia w wysokości 3 tys. zł na rzecz fundacji Wiatrak w Bydgoszczy. Oskarżona została również obciążona kosztami sądowymi.
Starosta Zbigniew Jaszczuk powiedział, że czeka na dokumenty z szubińskiego sądu. Kiedy już dokumenty dotrą do starostwa, wtedy sytuacja dyrektor PUP będzie przedmiotem analizy radcy prawnego Bogusława Szymczaka.
- Ja mogę tylko powiedzieć, że decyzja sądu pokrywa się z moją oceną sytuacji. Naruszenie przepisów było, za co dyrektor otrzymała ode mnie naganę, ale ze względu na znikomą szkodliwość czynu sędzia warunkowo umorzył postępowanie - skomentował Zbigniew Jaszczuk.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 969 (36/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze