Szubin
Będzie remont w stołówce św. Faustyny
Jadłodajnię św. Faustyny wizytowała komisja komunalna. Radnych uderzył widok nagromadzonych w kuchni niepotrzebnych urządzeń gastronomicznych. Jak w takich warunkach można przygotowywać posiłki? - pytali.
Ten niepotrzebny sprzęt ma zniknąć z kuchni stołówki św. Faustyny Stołówka codziennie karmi 150 najbardziej potrzebujących osób, kierowanych tu przez pomoc społeczną. Obiady przygotowuje Akcja Katolicka, która otrzymuje na ten cel m.in. dotacje z gminy czy żywność z banku żywności.
Na początku lipca oddano do użytku wyremontowane skrzydło w budynku przy ul. Kcyńskiej 34 w Szubinie. W skrzydle tym dzięki środkom z Unii Europejskiej zorganizowano nowe pomieszczenia dla Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. W jednym z pomieszczeń, które teraz zostały zaadaptowane na salę konferencyjną, mieściła się jadłodajnia stołówki św. Faustyny prowadzona przez szubińską Akcję Katolicką.
Kuchnia jadłodajni nadal mieści się w tym budynku, ale w przyziemiu. Miejsca do spożywania posiłków nie ma, ale i tak większość osób zabiera przygotowane obiady do domów. Nie o tym jednak mówili radni burmistrzowi, lecz o tym, jak kuchnia wygląda: - Byłam zaskoczona tym, co tam zobaczyłam. Bardzo wiele rzeczy, które zostały tam przywiezione, jest niepotrzebnych. Jak tam można przygotowywać posiłki? - pytała radna Beata Woźniak, przewodnicząca komisji komunalnej.
Radna Elżbieta Dittrich zastanawiała się, jak można było wyremontować górę budynku, a dół zostawić bez remontu. - Jak można wystroić salony, a piwnicy nie mieć zrobionej - zagrzybiona z odpadającymi tynkami - mówiła. - Mnie jest wstyd przed ludźmi, którym wydajemy posiłki. Również podczas posiedzenia Rady Miejskiej przewodnicząca komisji komunalnej powtórzyła, że nieciekawe są warunki panujące w jadłodajni św. Faustyny. - Nie wiem, jak można robić inwestycję bez remontu piwnicy - powiedziała Beata Woźniak.
Radni mieli też uwagi do tego, że w kuchni są niepotrzebne urządzenia, patelnia i szafki z centrum onkologii. Nikt ich nie używa, a pomieszczenie kuchenne jest zagracone. Stan przyziemia, w którym jest kuchnia, do dobrych nie należy. Pozostaje również kwestia spożywania posiłków. A także kwestia toalety dla dwóch pań tam pracujących.
- W tym tygodniu ta sprawa będzie załatwiona - deklaruje zastępca burmistrza Szubina Mariusz Piotrkowski. - Cały czas rozmawiamy z panią Siewkowską i udało nam się dojść do porozumienia. Dostaliśmy zapewnienie, że te niepotrzebne rzeczy znikną.
Mariusz Piotrkowski dodał, że prace remontowe już są wykonywane. Zostały wprawione nowe okna oraz drzwi. - Ile będziemy mieć środków, tyle będziemy się starali w tę stołówkę wkładać - zadeklarował. Jednak rozwiał nadzieje związane z tym, że remont zakończy się w tym roku. Na pewno zakończy się w przyszłym, a zakres prac będzie dość poważny. Ściany i podłoga zostaną wyłożone kafelkami, będzie wykonana wentylacja, będzie też doprowadzona ciepła woda, która na razie podgrzewana jest w bojlerze. Wydzielona wreszcie zostanie część jadalna, aby można było spożywać posiłki na miejscu.
Szefowa szubińskiej Akcji Katolickiej Danuta Siewkowska powiedziała, że w związku z tym, iż jadalni nie ma, to sprzęt jest niepotrzebny i zostanie sprzedany na złom. Ale na to będzie czas po Dniach Kultury Chrześcijańskiej. Jak mówiła Danuta Siewkowska, remont - po wywiezieniu zbędnych szafek, obieraczki do ziemniaków i patelni - ma być wykonany nie tylko z pieniędzy gminnych, ale również ze środków Akcji Katolickiej. Nasza rozmówczyni przyznała, że remont jest konieczny, ale też zaznaczyła, że zamknąć stołówki nie można, ponieważ 150 ludzi korzystających z obiadów przygotowywanych w tym miejscu nie miałoby jedynego ciepłego posiłku w ciągu dnia.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1021 (36/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze