Latarnie, umowy, Gmina Szubin, Enea
Bez umowy
Gminna Szubin nie podpisała jeszcze nowej umowy z Eneą. Dla urzędników to nic nowego, ale w praktyce może skutkować to tym, że popsute latarnie uliczne mogą nie być naprawiane przez dłuższy czas.
Mariusz Piotrkowski, zastępca burmistrza Szubina, wyjaśnił, że wszystko rozbija się o zaproponowane przez operatora sieci energetycznej stawki. Wyjaśnił, że operator co roku proponuje dwa rozwiązania. W jednym można zawrzeć umowę na kompleksowe usługi związane z konserwacją i naprawą latarń. Gmina płaci określoną stawkę ryczałtem i ma zapewnioną kompleksową usługę. Drugie rozwiązanie polega na tym, że gmina płaci ryczałtem koszty stałe, a koszty zmienne (tzw. robocizna) pokrywane są w zależności od ilości zleceń.
Gmina Szubin korzystała z tego drugiego rozwiązania. Ryczałt wynosił ok. 100 tys. zł, naprawy wyniosły ok. 130 tys. zł i gmina na 2013 zarezerwowała w budżecie 250 tys. zł na oświetlenie.
Okazało się jednak, że operator za sam tylko ryczał w 2013 roku żąda 230 tys. zł. Gdyby jednak gmina skusiła się na pierwsze rozwiązanie, to musiałaby wysupłać w budżecie 434 tys. zł, a więc o 200 tys. więcej niż w ubiegłym roku. - Nie podpisaliśmy nowej umowy. Zwróciliśmy się do operatora o podjęcie negocjacji. Na razie czekamy na ich stanowisko w tej sprawie - mówi wiceburmistrz. I dodaje, że dla gminy brak umowy z Eneą na początku roku to normalna rzecz, bo opóźnienia w rozmowach są niemal co roku. Brak umowy może skutkować tym, że awaria oświetlenia, jeśli nie będzie stanowić poważnego zagrożenia dla mieszkańców, może nie zostać usunięta do czasu zakończenia rozmów z operatorem i podpisania nowej umowy. - Dobrze nam się współpracuje z placówką w Nakle i myślę, że jeśli zajdzie taka konieczność, to wykonają nam zleconą usługę po kosztach - mówi zastępca burmistrza Szubina.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1091 (2/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze