Biskupin, inwestor, SKO, decyzja, wójt, park linowy
Bociany w kamizelkach kuloodpornych
Nowym inwestorem parku linowego w Biskupinie został Tomasz Szarski. Parkiem dinozaurów w Rogowie zarządza z kolei Jacek Sobolewski. Obaj panowie uważani dotychczas za największych wrogów zawarli porozumienie. Zaskoczony wójt Zdzisław Kuczma usłyszał z ich ust: - Może myśmy tak udawali.
Przed tygodniem pisaliśmy, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło decyzję wójta Zdzisława Kuczmy o środowiskowych uwarunkowaniach, dotyczącą budowy parku linowego w Biskupinie i przekazało ją do ponownego rozpatrzenia. Wójt w wydanej decyzji nie widział potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko dla planowanego przedsięwzięcia.
Decyzja została wydana 19 listopada 2012 r. na wniosek Katarzyny Sobolewskiej reprezentowanej przez Jacka Sobolewskiego. Decyzję zaskarżył rolnik z Biskupina Roman Jankowski, którego posesja i grunty sąsiadują z terenem, na którym ma powstać park linowy. Ponadto od kilkudziesięciu lat na teren gospodarstwa Romana Jankowskiego przylatują bociany. Rolnik obawia się, że budowa parku linowego przyczyni się do tego, że bociany przestaną do jego zagrody przylatywać. Wśród mieszkańców Gąsawy można usłyszeć opinie, że Jankowscy tak bardzo zżyli się z bocianami, że traktują ich jak członków rodziny.
Na ostatnim połączonym posiedzeniu wszystkich komisji stałych Rady Gminy w Gąsawie wójt Zdzisław Kuczma poinformował, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło decyzję ze względu na sprawy formalne. Podkreślił, że wójt nie ma prawa odmówić decyzji inwestorowi. Dodał, że w przypadku wydania ponownej decyzji, należy zwrócić uwagę na sprawę przylatujących na teren Romana Jankowskiego bocianów.
Zdzisław Kuczma powiedział ponadto, że 21 stycznia zwrócił się do inwestora w kwestii usunięcia braków w dokumentacji, w celu wydania ponownej decyzji. Termin uzupełnienia dokumentacji upływał 31 stycznia. Tego dnia wpłynęło pismo, które jednak - jak stwierdził wójt - nie wniosło do sprawy niczego nowego. - Wpłynęło też pismo, niby to od Jacka Sobolewskiego, ale niepodpisane przez nikogo i nie może to być traktowane jako dokument - powiedział wójt.
W związku z sytuacją, że inwestor nie dokonał uzupełnienia braków, wójt pozostawił wniosek inwestora o wydanie decyzji bez rozpatrzenia. Inwestor został o sprawie poinformowany. Jeśli inwestor zamierza starać się o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, musi wystąpić do wójta i cała procedura rozpocznie się od początku.
Zdzisław Kuczma poinformował również, że otrzymał informację od Tomasza Szarskiego, iż jest nowym inwestorem parku linowego. Wójt przyznał również, że nie krył zdziwienia, iż Tomasz Szarski i Jacek Sobolewski nawiązali współpracę. Zapytał wprost, jak to się stało, że dwaj najwięksi dotąd wrogowie podjęli wspólne działania. I w odpowiedzi usłyszał: - Może myśmy tak udawali. Przypomnijmy, że obu panów przed laty mocno poróżniła kwestia budowy parku dinozaurów w Rogowie. Jacek Sobolewski zamierzał wraz ze stowarzyszeniem Delta z Bałtowa budować konkurencyjny park dinozaurów w Biskupinie.
Radny Wiesław Zajączkowski przyznał, że Jacek Sobolewski i Tomasz Szarski odwiedzili go w biurze w Muzeum Archeologicznym i poinformowali, iż inwestycję parku linowego przejmuje Tomasz Szarski. Radny dodał, iż krążą nieprawdziwe plotki, że Jacek Sobolewski od Tomasza Szarskiego kupił park dinozaurów w Rogowie. - On go nie kupił. Jest dzierżawcą tego obiektu. Park jest wystawiony za 10,5 mln zł. Banki pewnie zlicytują ten obiekt i będzie można go kupić za rozsądną cenę - zauważył Wiesław Zajączkowski. I wyraził przekonanie, że współpraca obu panów nie potrwa długo. Dziwi się również, że po latach nienawiści podjęli współpracę.
Wiesław Zajączkowski zaznaczył poza tym, że zamiast budowy parku linowego można by wykorzystać fakt zlokalizowania obszaru Natura 2000 i zainwestować w park leśny z drogami gruntowymi.
W kuluarach usłyszeliśmy od radnych, że inwestorzy na pewno nie wycofają się ze swoich planów i będą dążyć do realizacji budowy parku linowego. Radni obawiają się, że bociania rodzina zostanie z gospodarstwa Romana Jankowskiego przepędzona. - Dla inwestora najlepiej by było, żeby te bociany się stąd wyniosły. A co to za problem spłoszyć bociana lub uprzykrzać mu życie. Mam nadzieję, że bociany nie będą musiały przylatywać w kamizelkach kuloodpornych - usłyszeliśmy.
Arkadiusz Majszak
Przed tygodniem pisaliśmy, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło decyzję wójta Zdzisława Kuczmy o środowiskowych uwarunkowaniach, dotyczącą budowy parku linowego w Biskupinie i przekazało ją do ponownego rozpatrzenia. Wójt w wydanej decyzji nie widział potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko dla planowanego przedsięwzięcia.
Decyzja została wydana 19 listopada 2012 r. na wniosek Katarzyny Sobolewskiej reprezentowanej przez Jacka Sobolewskiego. Decyzję zaskarżył rolnik z Biskupina Roman Jankowski, którego posesja i grunty sąsiadują z terenem, na którym ma powstać park linowy. Ponadto od kilkudziesięciu lat na teren gospodarstwa Romana Jankowskiego przylatują bociany. Rolnik obawia się, że budowa parku linowego przyczyni się do tego, że bociany przestaną do jego zagrody przylatywać. Wśród mieszkańców Gąsawy można usłyszeć opinie, że Jankowscy tak bardzo zżyli się z bocianami, że traktują ich jak członków rodziny.
Na ostatnim połączonym posiedzeniu wszystkich komisji stałych Rady Gminy w Gąsawie wójt Zdzisław Kuczma poinformował, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło decyzję ze względu na sprawy formalne. Podkreślił, że wójt nie ma prawa odmówić decyzji inwestorowi. Dodał, że w przypadku wydania ponownej decyzji, należy zwrócić uwagę na sprawę przylatujących na teren Romana Jankowskiego bocianów.
Zdzisław Kuczma powiedział ponadto, że 21 stycznia zwrócił się do inwestora w kwestii usunięcia braków w dokumentacji, w celu wydania ponownej decyzji. Termin uzupełnienia dokumentacji upływał 31 stycznia. Tego dnia wpłynęło pismo, które jednak - jak stwierdził wójt - nie wniosło do sprawy niczego nowego. - Wpłynęło też pismo, niby to od Jacka Sobolewskiego, ale niepodpisane przez nikogo i nie może to być traktowane jako dokument - powiedział wójt.
W związku z sytuacją, że inwestor nie dokonał uzupełnienia braków, wójt pozostawił wniosek inwestora o wydanie decyzji bez rozpatrzenia. Inwestor został o sprawie poinformowany. Jeśli inwestor zamierza starać się o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, musi wystąpić do wójta i cała procedura rozpocznie się od początku.
Zdzisław Kuczma poinformował również, że otrzymał informację od Tomasza Szarskiego, iż jest nowym inwestorem parku linowego. Wójt przyznał również, że nie krył zdziwienia, iż Tomasz Szarski i Jacek Sobolewski nawiązali współpracę. Zapytał wprost, jak to się stało, że dwaj najwięksi dotąd wrogowie podjęli wspólne działania. I w odpowiedzi usłyszał: - Może myśmy tak udawali. Przypomnijmy, że obu panów przed laty mocno poróżniła kwestia budowy parku dinozaurów w Rogowie. Jacek Sobolewski zamierzał wraz ze stowarzyszeniem Delta z Bałtowa budować konkurencyjny park dinozaurów w Biskupinie.
Radny Wiesław Zajączkowski przyznał, że Jacek Sobolewski i Tomasz Szarski odwiedzili go w biurze w Muzeum Archeologicznym i poinformowali, iż inwestycję parku linowego przejmuje Tomasz Szarski. Radny dodał, iż krążą nieprawdziwe plotki, że Jacek Sobolewski od Tomasza Szarskiego kupił park dinozaurów w Rogowie. - On go nie kupił. Jest dzierżawcą tego obiektu. Park jest wystawiony za 10,5 mln zł. Banki pewnie zlicytują ten obiekt i będzie można go kupić za rozsądną cenę - zauważył Wiesław Zajączkowski. I wyraził przekonanie, że współpraca obu panów nie potrwa długo. Dziwi się również, że po latach nienawiści podjęli współpracę.
Wiesław Zajączkowski zaznaczył poza tym, że zamiast budowy parku linowego można by wykorzystać fakt zlokalizowania obszaru Natura 2000 i zainwestować w park leśny z drogami gruntowymi.
W kuluarach usłyszeliśmy od radnych, że inwestorzy na pewno nie wycofają się ze swoich planów i będą dążyć do realizacji budowy parku linowego. Radni obawiają się, że bociania rodzina zostanie z gospodarstwa Romana Jankowskiego przepędzona. - Dla inwestora najlepiej by było, żeby te bociany się stąd wyniosły. A co to za problem spłoszyć bociana lub uprzykrzać mu życie. Mam nadzieję, że bociany nie będą musiały przylatywać w kamizelkach kuloodpornych - usłyszeliśmy.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1096 (7/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze