Reklama

Burmistrz i urzędnik mają oddać gminie 2.700.000 zł

W bydgoskim sądzie zapadł wyrok, który nakłada na byłego burmistrza Tomasza Szczepaniaka i jego współpracownika Marka G. obowiązek spłaty 2,7 mln zł tytułem zwrotu dotacji za budowę kanalizacji sanitarnej w Kcyni.

     Gmina Kcynia wygrała pozew cywilny przeciwko byłemu burmistrzowi Tomaszowi Szczepaniakowi, urzędnikowi Markowi G. i spółce nadzorującej inwestycję budowy kanalizacji sanitarnej w Kcyni. Gmina oddała w dwóch transzach dotację do Urzędu Marszałkowskiego na początku tego roku.
     Pozew cywilny do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy złożył jeszcze w 2013 roku ówczesny burmistrz Piotr Hemmerling.
     2.700.000 ZŁ ZWROTU
     Sąd zasądził od pozwanych kwotę w wysokości łącznej 2.700.000 zł, na co składa się wysokość zwróconej dotacji, odsetki i koszty procesu. Wyrok nie jest prawomocny, a pozwani już dziś zapowiadają apelację do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.
     Tomasz Szczepaniak uważa, że wydarzenie, do którego doszło w bydgoskim sądzie, rzuca strach na wszystkich wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast. - Zawsze znajdzie się coś, jeden podpis przy prowadzonych inwestycjach, brak inwestycji, brak reform, bo wszystko to można wykazać jako czynnik, przez który gmina poniosła straty.
     Okazuje się, że burmistrz powinien mieć wszystkie zawody i uprawnienia, być na każdym odcinku budowy i nie miało tu znaczenia, że nad inwestycją czuwał finansowany przez gminę inspektor nadzoru, kierownik budowy, geodeta, osoby do tego powołane.
     Adwokat wnosił o uzupełnienie pozwu o osoby odpowiedzialne za realizację inwestycji, jednak to zostało odrzucone, a pozew wybiórczo dotyczył konkretnych osób. Dla nas zmiany w projekcie miały charakter nieistotnych, bo spełniły stawiane zadanie, projektant je zatwierdził, a tu kierownik budowy ponosi mniejszą karę, niż ja za sam podpis pod odbiorem inwestycji - mówi Tomasz Szczepaniak.
     Były burmistrz Kcyni dodaje, że dotacja na inwestycję wykonaną w czasie pełnienia przez niego funkcji została, zdaniem sądu, odebrana za istotne zmiany w projekcie kanalizacji oraz za niespełnienie wyniku rezultatu inwestycji, którym było podłączenie się 1000 osób do kanalizacji. - Tu już wina mojego następcy Piotra Hemmerlinga, który nie dopilnował podłączenia się około 300 osób. Nasze założenie było takie, że podłączamy budynki z urzędu nie dając właścicielom czasu na zwłokę, bo warunkiem umowy było podłączenie 1000 osób, czego władze gminy nie dopilnowały - mówi Tomasz Szczepaniak.
     Dodał, że wyrok ten jest niewykonalny, a pozwani nie są w stanie tego zapłacić. Wyrok rujnuje nie tylko ich samych, ale i następne pokolenia, a cały majątek zdobyty dzięki ciężkiej pracy zostanie skonfiskowany. - To jest horror dla mojej rodziny. Pozostaje wierzyć w bezstronność i mądrość Sądu Apelacyjnego w Gdańsku oraz to, że w przeciwieństwie do bydgoskiego sądu, dopuści inne dowody w sprawie - mówi Tomasz Szczepaniak.
     Przyznaje, że jest to dla niego podziękowanie za 12 lat uczciwej pracy na rzecz samorządu i podkreśla, że tych pieniędzy nie ukradł. Otrzymał dotację, którą trzeba było zwrócić i nie rozumie wyroku, którego głównym sprawcą jest Piotr Hemmerling. Zaznaczył, że nawet w przypadku obciążenia go oraz jego byłego współpracownika tymi kosztami, to i tak z tego nie skorzysta lokalne społeczeństwo, ale obłowi się cały system.
     PO LUDZKU MU WSPÓŁCZUJĘ, ALE...
     Piotr Hemmerling przyznał, że w tej sprawie klamka zapadła. - Spodziewałem się, że może do tego dojść, nigdy nie miałem wątpliwości, że wina za ten stan rzeczy jest po stronie burmistrza Szczepaniaka, a może i w większym wydaniu po stronie Marka G., który nadzorował w imieniu burmistrza przebieg tej inwestycji. Myślę, że sprawiedliwości stało się zadość, a po ludzku mu współczuję. Nie odczuwam jakieś dzikiej satysfakcji, bo daleki jestem od tego. Niestety, to są konsekwencje niechlujstwa inwestycyjnego i trwania w przekonaniu, że nie ponosi za to winy. Próbuje na mnie scedować winę - mówi Piotr Hemmerling.
     Piotr Hemmerling zaznaczył, że jego poprzednik ma prawo się odwołać i życzy mu, by sądy następnej instancji złagodziły wyrok.
     Obecnie Tomasz Szczepaniak czeka na pisemne uzasadnienie wyroku, by złożyć w tej sprawie apelację.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1296 (50/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Tendencyjna i złośliwa

Działania poprzedniego burmistrza Kcyni bada prokurator

Akty oskarżenia w sprawie kanalizacji

Radna Borkowska namawia do walki

Szczepaniak podaje do prokuratora Hemmerlinga

Urząd Marszałkowski domaga się zwrotu

Nie będzie śledztwa przeciwko Piotrowi Hemmerlingowi

Miał być wyrok, będzie weryfikacja

Wyrok zapadnie w piątek

Wniosek o zwrot 2,5 mln zł

Grzywny za kanalizację w Kcyni

Chcą zabezpieczenia majątków

Nie oszukał, ale...

Konieczny zwrot dotacji

Kcynia musi zwrócić blisko 2,5 miliona

Reklama

Apelacyjny podtrzymał wyrok I instancji

Poproszą o umorzenie drugiej raty

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości