W ubiegłym tygodniu na miejsce wiecznego spoczynku odprowadzono najstarszą mieszkankę gminy Janowiec - Zofię Piskorską, która jeszcze niedawno recytowała modlitwy, wspominała swoje trudne życie i interesowała się rodzinnymi sprawami.
Zofia Piskorska (z domu Rabinek) miała 104 lata, 13 maja skończyłaby 105 lat. Od kilku lat na zaproszenie jej córki Jadwigi Jurkowskiej gościliśmy na urodzinach najstarszej mieszkanki gminy Janowiec wraz z urzędnikami Maciejem Sobczakiem i Zofią Naliwajską.
Pani Zofia, mimo wieku, cieszyła się wspaniałą pamięcią, recytowała rozbudowane modlitwy, opowiadała o swym życiu, rodzeństwie, dzieciach. Ceniła sobie rodzinę i spokój. Nie stroniła od telefonów, podkreślając, że w rodzinie ważny jest częsty kontakt, choćby telefoniczny, jeśli do bliskich jest daleko. Interesowała się życiem dzieci, wnuków, prawnuków, wiele czasu poświęcała na modlitwę.
Zofia Piskorska była rodowitą mieszkanką Janowca, tu chodziła do szkoły, ale już jako 10-letnia dziewczynka przejęła obowiązki domowe po śmierci matki. Troszczyła się o sześcioro rodzeństwa. Ponowny ślub ojca odciążył ją z nawału obowiązków na 12 lat. Po tym czasie ojciec ponownie owdowiał.
W 1936 r. jako 25-letnia kobieta wyszła za mąż za Jana Piskorskiego. Przez Niemców jej rodzina została wysiedlona, tułała się po maleńkich mieszkankach w Janowcu. Po sześciu latach tułaczki, w 1946 r. po licznych staraniach, interwencji milicji i urzędu, rodzina odzyskała swój dom przy ul. Kościuszki. Ten moment wspominała z rozrzewnieniem, ceniła sobie rodzinne tradycje i ciepło domowego ogniska. Przez pewien czas Zofia Piskorska sama troszczyła się o swoją rodzinę, gdyż jej męża Niemcy osadzili w więzieniu. Przez całe życie prowadziła dom i zajmowała się wychowaniem sześciorga dzieci i wnuczki.
Najstarszą mieszkanką gminy opiekowała się jej córka Jadwiga Jurkowska. Sama Zofia Piskorska zapewniała, że córka przy niej zdobyła wiele specjalizacji - jest jej rehabilitantką, pielęgniarką, wyśmienitą kucharką i diabetykiem, a co najważniejsze oddaną całym sercem opiekunką. Takiego dziecka życzyła wszystkim.
Pani Zofia Piskorska zmarła w swoim domu, cichą śmiercią, mając świadomość, że jest przy niej najmłodsza córka.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1199 (5/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze