Żnin, diety, radni, dyskusja
Chcą obciąć sobie i kolegom
Przed świętami radni Żnina podnieśli wynagrodzenie burmistrza. Towarzyszyła temu gorąca dyskusja. Teraz Halina Rosiak i jej klub wnosi o obniżenie diet samych radnych. Przyjęcie propozycji ŻPO pozwoliłoby rocznie zaoszczędzić w budżecie gminy ponad 62.000 zł.
Tuż przed Bożym Narodzeniem radni Żnina dyskutowali o tym, czy burmistrzowi Leszkowi Jakubowskiemu należy się podwyżka uposażenia. Większością głosów podjęta została wówczas decyzja, że włodarz powinien dostać podwyżkę. Jednak przy tamtej okazji była przewodnicząca Rady Miejskiej Halina Rosiak oznajmiła, że w związku z tym jej klub radnych, czyli Żnińskie Porozumienie Obywatelskie, przygotuje projekt uchwały w sprawie diet radnych, w którym zaproponowane zostaną obniżki diet. Początkowo Halina Rosiak wzywała burmistrza, aby zdjął punkt dotyczący podwyżki jego uposażenia z porządku obrad, bo to jej zdaniem kłuje w oczy społeczność lokalną, która boryka się z problemami finansowymi w życiu codziennym.
Ponieważ ostatecznie podwyżka dla burmistrza została przegłosowana, to zgodnie z zapowiedziami Halina Rosiak i jej koledzy z klubu radnych przygotowali projekt uchwały obniżającej diety radnych, by pokazać, że w trudnej sytuacji finansowej gminy są gotowi na wyrzeczenia. Nie jest jeszcze znany termin najbliższej sesji żnińskiego organu uchwałodawczego. Dotarliśmy już jednak do projektu nowych diet, który Żnińskie Porozumienie Obywatelskie zaproponuje na sesji.
Klub proponuje, ażeby ustalić miesięczną, zryczałtowaną dietę dla przewodniczącego Rady Miejskiej na poziomie 60% podstawy naliczania (obecnie jest to 75% tej podstawy). Dwoje wiceprzewodniczących Rady, przewodniczący wszystkich komisji stałych i doraźnych oraz członkowie komisji rewizyjnej w Radzie Miejskiej mieliby według tej propozycji otrzymywać diety w wysokości 37% podstawy naliczania (obecnie jest 44%). Radny - członek dwóch komisji stałych dietę miałby obliczoną na poziomie 27% (obecnie jest 34%) podstawy naliczania, a członek jednej komisji stałej bądź doraźnej - 10% (obecnie jest 14,4%) podstawy naliczania. Ta ostatnia wysokość w praktyce nie ma znaczenia, gdyż na tę chwilę w żnińskiej Radzie nie ma członków zwykłych tylko jednej komisji.
Ten projekt przewiduje dwie zasadnicze zmiany w stosunku do obowiązującej obecnie uchwały o wysokości i zasadach otrzymywania przez radnych diet. Jest to zrównanie diet wiceprzewodniczących Rady (Maria Błońska i Adam Milejczak) z wysokością diet przewodniczących komisji i obniżenie wysokości diet wszystkich radnych.
(...)Dotychczasowe doświadczenie w pracy Rady wskazuje, że przewodniczący i członkowie komisji rewizyjnej są dużo bardziej obciążeni obowiązkami, aniżeli wiceprzewodniczący Rady. Stąd decyzja zrównania wysokości ich diet. Jednocześnie obniżenie wysokości diet wszystkich radnych powoduje oszczędności w budżecie w wysokości 62.000,88 zł rocznie (...) - pisze klub radnych ŻPO proponując uchwałę w sprawie zmiany diet. Argumentem dla przedstawionej propozycji ma być trudna sytuacja finansowa miasta i gminy.
Proponowane procenty od podstawy naliczania niewiele jednak mówią, jeśli nie mamy informacji, ile wynosi ta podstawa. Otóż wynika ona z przepisów ustawy o samorządzie gminnym (artykuł 25). Diety radnych nie są opodatkowane, gdyż nie są to pensje, a jedynie forma ekwiwalentu za wkład czasu własnego i ewentualne straty własne radnego, jeśli chodzi o możliwości wykorzystania tego czasu na osiągnięcie wynagrodzenia za pracę.
Podstawa naliczenia diet wynosi 2.649,69 zł. Dotychczas przewodniczący Rady Miejskiej Żnina Lucjan Adamus otrzymuje 75% z tej podstawy, co oznacza miesięcznie 1.987,27 zł do ręki. Gdyby radni przegłosowali propozycje Haliny Rosiak i jej klubu, to wówczas przewodniczący otrzymywałby miesięcznie 60% podstawy, a zatem 1.589,82 zł. Wiceprzewodniczący Rady Żnina otrzymują obecnie 64% podstawy naliczenia, czyli po 1.695,81 zł. W ich przypadku propozycja ŻPO oznacza 37% podstawy naliczenia, a zatem 980,39 zł diety miesięcznie. Obecnie przewodniczący komisji oraz członkowie komisji rewizyjnej otrzymują diety w wysokości 44% podstawy naliczania, co gwarantuje im 1.165,87 zł miesięcznie. Według propozycji klubu Haliny Rosiak mieliby otrzymywać tyle samo, co dwoje wiceprzewodniczących całej Rady. Wreszcie radny - członek dwóch komisji w Radzie (w praktyce otrzymujący najniższą dietę w całym organie uchwałodawczym Żnina) otrzymuje teraz 34% podstawy naliczenia, czyli 900,90 zł miesięcznej diety. Gdyby wprowadzone zostały propozycje ŻPO, to dieta takich radnych wynosiłaby 27% podstawy naliczenia, czyli 715,42 zł. Dodać jednak należy, że wszystkie te diety w pełnej wysokości radni dostają, gdy wykazywali się w danym miesiącu 100% frekwencją na sesjach i komisjach. Nieobecność na posiedzeniu sesyjnym oznacza 5% potrącenia, a nieobecność na posiedzeniu komisji - 3% potrącenia.
Zakładając, że wszystkich 21 radnych Żnina było w danym miesiącu obecnych na sesji i uczestniczyli oni we wszystkich posiedzeniach swoich komisji, to według obowiązujących wysokości diet miesięcznie na ten cel z budżetu Żnina wydawane jest 27.039,50 zł. W skali roku jest to 300.474 zł. Propozycja radnych ŻPO oznacza, że ta kwota byłaby mniejsza o 62.000,88 zł. Ażeby tak się stało, potrzebna jest zgoda większości radnych w głosowaniu nad propozycją Haliny Rosiak i jej obozu.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1094 (5/2013)
Komentarz
Żonglerka sumami
Do najbliższych wyborów samorządowych pozornie jeszcze daleko. Przeprowadzone zostaną takowe dopiero jesienią 2014 r. Jednak kampania wyborcza w Żninie już się rozpoczęła i o tym też kiedyś pisałem. Na razie nikt jeszcze otwarcie nie ogłosił i w najbliższych nie ogłosi, że chce się ubiegać o fotel burmistrza Żnina. Jednak również po ruchach i słowach związanych z krytyką podwyżki uposażenia dla Leszka Jakubowskiego i możliwością obniżki diet dla radnych, widzę, kto buduje kapitał, który może pomóc zostać następcą ustępującego za niecałe 2 lata Leszka Jakubowskiego. Ściślej rzecz ujmując chodzi o następczynię. Halinę Rosiak. W tym miejscu nasunęła mi się też mała dygresja. Jeśli inni potencjalni kandydaci na burmistrza zdecydują się pójść tropem wytyczonym przez Halinę Rosiak, to za chwilę możemy spodziewać się kolejnych propozycji uchwał. Na przykład na Radzie Powiatu o obniżce pensji wicestarosty, a na Radzie Miejskiej Żnina o obniżce pensji wiceburmistrza. To oczywiście żarty, choć w samorządach lokalnych nie takie rzeczy już widziałem.
Inicjatywa obniżki skłoniła mnie do przemyśleń. Jak na tle przeciętnego mieszkańca miasta powinny wyglądać pensje burmistrzów i diety radnych?
Według mnie diety radnych powinny być niskie, by nie powiedzieć - symboliczne. Działają oni społecznie i bardziej z poczucia misji; chęci zrobienia czegoś dla lokalnej społeczności, więc nie dla pieniędzy. Dlatego jestem za obniżką ich diet do właśnie symbolicznych kwot (np. na paliwo do auta, którym jeżdżą do ratusza, rekompensatę za utracone w czasie obrad sesji zarobki - np w szkole). Kibicuję więc Halinie Rosiak i jej kolegom w tym, żeby udało się przeforsować ten projekt. Jestem jednak kibicem realistą i nie sądzę, żeby to w tej chwili było możliwe... Chyba, że za rok, tuż przed końcem kadencji, bo wtedy radni będą mieli mniej pieniędzy do stracenia - i na wniosek koalicji rządzącej (bo wtedy na nią spadnie chluba za ładny uczynek).
Co innego - pensja dla burmistrza. Ten moim zdaniem powinien zarabiać godnie. Bardzo godnie. Nie tylko ze względu na wysokie wydatki własne na fundusz reprezentacyjny (dobry krawiec, szewc, fryzjer itd.). Przede wszystkim jednak dlatego, że burmistrz, choć jest społecznym reprezentantem, bo wziął się z wyboru, to jest przy tym pracownikiem. Pełni etatową pracę na odpowiedzialnym stanowisku, na którym dodatkowo jest narażony na ewentualne propozycje korupcyjne. Dlatego powinien zarabiać godnie - więcej niż przed grudniem zeszłego roku.
Jak zawsze jednak - godna płaca należy się za dobra pracę. A w tej sferze burmistrz Żnina ma według mnie jeszcze wiele do poprawienia. Jestem więc zdania, że Halina Rosiak nie powinna była w dyskusji nad pensją burmistrza używać argumentu, że jemu się zwiększa płacę, a zwykli mieszkańcy ledwo wiążą koniec z końcem, bo - podobnie jak pani skarbnik - nie mogą dopiąć budżetów. To był zły argument.
Lepszym argumentem w tej dyskusji byłoby powiedzieć, że podwyżka się nie należy, bo menadżer w osobie włodarza nie ma efektów i nie ogarnia tej roboty. I to nie tylko, jeśli chodzi o rewitalizację miasta.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1094 (5/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze