Reklama

Chce cały czas tworzyć i nieustannie się doskonalić

Malując przelewa na płótno całą siebie - emocje, uczucia, pozytywne nastawienie do świata i energię, której z pewnością jej nie brakuje. Drzemiący w jej wnętrzu potencjał uwidaczniał się już w prostych, dziecięcych rysunkach, dzięki temu z upływem lat umacniała się w przekonaniu, że powinna szlifować swój talent. Ze względów finansowych nie było jej dane spełnić jednego z największych marzeń - ukończyć szkoły plastycznej. Wbrew temu nigdy nie porzuciła planów związanych z tworzeniem. Pełna pasji sztuka wychodząca spod pędzla Agnieszki Rydlewskiej z Barcina właśnie teraz w pełni rozkwita, nabiera wyraźnych kolorów i zyskuje uznanie wśród koneserów, którzy zamówione obrazy wieszają na honorowych miejscach w swoich domach. To wszystko pozwala jej czuć się spełnioną i sprawia, że w każdej wolnej chwili z wielką przyjemnością daje ujście swojemu natchnieniu. Dopełnienia twórczej całości upatruje w prywatnej pracowni malarskiej - to kolejne marzenie, które chciałaby zrealizować w przyszłości.

Justyna Kulpińska: - Jak to się stało, że zostałaś artystką? Po obejrzeniu Twoich prac mogę nazwać Cię tak z pełnym przekonaniem. Kiedy zauważyłaś, że malowanie zaczyna przeradzać się w życiową pasję?

Agnieszka Rydlewska: - Malować lubiłam zawsze, robiłam to już jako młoda dziewczyna. Marzyłam o Liceum Plastycznym, ale z różnych życiowych przyczyn nie wyszło. Długo nie malowałam, jednak nie zawiesiłam tych artystycznych marzeń. Sześć lat temu trafiłam na zajęcia plastyczne prowadzone przez Adę Marek w Miejskim Domu Kultury w Barcinie i w ten sposób pasja odżyła. Przez ten czas wiele się nauczyłam i jestem bardzo wdzięczna, że jest taka możliwość rozwijania się. Polecam każdemu.

Reklama

- To właśnie te zajęcia utwierdziły Cię w przekonaniu, że należy rozwijać swój talent?

- Tak, dzięki temu wróciłam do tego co kocham, mogę szlifować i rozwijać swój talent. To był taki prawdziwy zalążek rozwijania się mojej pasji.

- Czym inspirowane są Twoje i prace i czego są wyrazem? Skąd czerpiesz pomysły?

- Inspiruję się wszystkim dookoła, życie samo podsuwa ciekawe pomysły. Czasami wystarczy jakiś nagły impuls i nagle ni stąd, ni zowąd w mojej głowie pojawia się pomysł na kolejny obraz. Nie ukrywam, że oglądam sporo prac innych artystów, chociażby dlatego żeby porównać swój warsztat i wyeliminować błędy. Ich prace także mnie w jakiś sposób inspirują. 

Reklama

 

Wiszące na ścianie obrazy już niebawem powędrują do nowych właścicieli fot. Justyna Kulpińska

 

- Jakie techniki malarskie są Ci najbliższe?

- Zawsze była kredka i rysowanie kredkami, ale to się zmieniło. Podążam cały czas za nowymi technikami i zaczęłam malować akrylem i ostatnio, a czynię to bardzo intensywnie, tworzę farbami olejnymi. Kombinuję z różnymi technikami, wplatam także – i to też jest jeden z najnowszych pomysłów – złocenia. Daje to ciekawy efekt końcowy, szczególnie na tych morskich obrazach. Szczerze mówiąc jestem na takim etapie, że nie mogę powiedzieć, że czegoś nie będę robić. Wcześniej miałam sporo oporów przed tym, żeby zacząć na przykład malować nową techniką, bo bałam się, jak ktoś mnie oceni, odbierze. Teraz jednak, im dłużej maluję, tym więcej chcę próbować i eksperymentować, także z nowymi technikami. Nie boję się tworzyć czegoś, co może być nawet źle odebrane, poza tym, każda krytyka jest konstruktywna.

Reklama

 

Twórcze eksperymenty, w tym przypadku złocenia, są coraz częściej widoczne w tworzonych przez malarkę pracach fot. Justyna Kulpińska

 

- Co najczęściej malujesz? Oprócz martwej natury, portretów i abstrakcji w Twoim dorobku są również liczne okolicznościowe karykatury.

- Tak, lubię tworzyć karykatury i ich mam w dorobku najwięcej. Maluję też sporo abstrakcji oraz postaci. Mam bardzo duży sentyment do tematów morskich, związanych z wodą. Ciągnie mnie do ciepłych krajów. Inni wolą góry, a mnie ciągnie do wody i ta właśnie tematyka jest coraz częściej obecna w moich pracach. Namalowałam na przykład ostatnio czteroczęściową abstrakcję, którą nazwałam „Serce Oceanu" oraz afrykańską kobietę. Myślę, że będzie więcej prac w tym klimacie.

Reklama

 

Karykatura stworzona na pamiątkę dla naszej redakcji fot. Agnieszka Rydlewska

 

- Czy któryś z obrazów ma dla Ciebie szczególne znaczenie?

- Z pewnością jest to jeden z moich ostatnich obrazów przedstawiający afrykańską kobietę. Nie ukrywam, że będzie mi bardzo trudno się z nim rozstać. To praca malowana na zamówienie. Kobieta jest bardzo tajemnicza, delikatna, subtelna. To jest taki obraz, który ma w sobie ukrytych wiele przesłań.

 

Afrykańska kobieta fot. Justyna Kulpińska

 

- Nad jakim obrazem pracujesz aktualnie?

- Pracuję nad kolejnym, ważnym dla mnie obrazem, który będzie ukazywał wewnętrzną walkę osoby pełnej pasji, ale też obaw przed tym co dzieje się w obecnych czasach, zastanawiającej się, gdzie zmierzamy jako ludzkość, gdzie zaginęły autorytety i co jest w życiu ważne. Z jednej strony oddaje pozytywną cześć charakteru, a z drugiej zaś tę ciemną, słabą- taką, która chciałaby się poddać, bo nie widzi rozwiązania. Usta to świat "pomiędzy" z odrobiną nadziei. Oprócz tego pracuje też nad kolejną karykaturą.

Reklama

 

Na zdjęciu jeden z najnowszych obrazów, nad którym aktualnie pracuje Agnieszka Rydlewska fot. Justyna Kulpińska

 

- Ile trwa stworzenie obrazu i od czego wszystko się zaczyna? Wystarczy chwila wolnego czasu czy może wena, która pojawia się tylko w określonych momentach i wywołuje ją jakiś konkretny czynnik?

- Ta pasja mnie w tej chwili bardzo pochłania, odnalazłam w sobie spore pokłady twórczej energii i wykorzystuję każdą wolną chwilę na malowanie, także w nocy. Bywa, że potrafię nie spać całą noc, bo akurat jest taka wena, że szkoda zmarnować.

 

fot. Justyna Kulpińska

 

- Jakie są Twoje plany na przyszłość związane z malarstwem i co jeszcze chciałabyś w tej dziedzinie osiągnąć?

Reklama

- Malować, malować i jeszcze raz malować. Chcę się w tym ciągle doskonalić. A planów jest sporo. Ciągnie mnie do tematów związanych z tańcem, ale nie wiem jeszcze kiedy to ugryzę. Chcę także malować akty,  a poza tym chciałabym nauczyć się pokazać na moich obrazach miłość, uczucie między dwojgiem ludzi, wręcz powiedziałabym, przelać na płótno ich gorące uczucia. A oprócz tematów malarskich, chciałabym w przyszłości dużo podróżować!

 

Najważniejszą wartością w życiu artystki jest rodzina. Na zdjęciu z córką Amelią fot. Justyna Kulpińska

 

Z Agnieszką Rydlewską rozmawiała Justyna Kulpińska, 24 III 2021

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości