Na jeziorach w gminie Szubin
Chore odłowy
Szubińscy wędkarze nie zgadzają się z polityką gospodarowania jeziorami prowadzoną przez Gospodarstwo Rybackie w Łysininie i prezesa Henryka Sobolewskiego. Uwagi dotyczą zarybiania jezior chorym narybkiem, a także małą ilością ryb i niekontrolowanym odłowem przez rybaków.
Wędkarze skupieni w szubińskim kole Polskiego Związku Wędkarskiego twierdzą, że w Jeziorach Żędowskim, Wąsoskim, Gąbińskim i Skrzynka od kilku lat łowią mizerne ryby i rezygnują z połowów na tych akwenach. Ich zdaniem, gospodarka rybacka prowadzona przez Henryka Sobolewskiego prowadzi do degradacji jezior i spadku ilości ryb.
PLAMY NA RYBACH
Nasi rozmówcy twierdzą, że do jezior na terenie gminy Szubin, którymi zarządza Gospodarstwo Rybackie w Łysininie, trafiają chore ryby z innych akwenów. Są to ryby chore na tzw. czerniawkę, którą wywołują pasożyty. Mówią, że w ramach zarybiania chory narybek wyławiany z innych jezior trafia np. do Jeziora Sobiejuskiego. Ich zdaniem, taka gospodarka skutkuje tym, że ryb jest coraz mniej, a te, które udaje się złowić, są małe. Chodzi tu głównie o ryby drapieżne np. leszcze i szczupaki. Wędkarze twierdzą, że w jeziorach nie ma równowagi między rybami drapieżnymi a tzw. białą rybą. Odławiane są duże ilości tych pierwszych. A w jeziorach zostają większe ilości ryb mniejszych.
Henryk Sobolewski, prezes Gospodarstwa Rybackiego w Łysininie, które dzierżawi jeziora od Agencji Nieruchomości Rolnej, powiedział, że czerniawka występuje głównie na płoci i leszczu, a jeziora, które są położone na terenie gminy Szubin, nie są zarybiane tymi gatunkami ryb.
- Występowanie tej choroby nie ma nic wspólnego z zarybianiem. Pojawia się tam, gdzie jest duże zagęszczenie ryb. Często też zmiany na skórze mylone są z wysypką tarłową, która występuje u leszcza w okresie tarła. To nie ma nic wspólnego z zarybianiem - mówi Henryk Sobolewski.
KRĘGOSŁUPY W KSZTAŁCIE "S"
Nasi rozmówcy wskazują również na niefachowe łowienie ryb agregatem, czyli na prąd. Jeśli jest to wykonane fachowo, to małym rybom przez taki sposób łowienia nic się nie powinno stać. Zabijane są ryby duże.
- Jeżeli rybak wrzuci elektrody i rozkręci agregat do oporu, to pada wszystko. To, że szkodzą rybom, widać gołym okiem. Często łowimy sztuki z uszkodzonym kręgosłupem - w kształcie litery S. To wynik łowienia prądem - opowiadają wędkarze.
Zdaniem wędkarzy, składki są zbyt wysokie w stosunku do tego, co można złowić.
- Nie łowię już trzeci rok. Za te pieniądze, jakie on chce, nie chce widzieć tych jezior - mówi jeden z wędkarzy. Jeżeli wykupują kartę, to jeżdżą wędkować z sentymentu. Mówią, że jako koło nie mają swojego, przydzielonego jeziora. Twierdzą, że sprawę obiecał im załatwić Henryk Sobolewski, ale tego nie zrobił. Dlatego coraz częściej jeżdżą łowić na Noteć, którą administruje PZW. Prezes Gospodarstwa Rybackiego w Łysininie powiedział, że nie może dać jezior kołom wędkarskim. - Nie ma takiej opcji. To jest niemożliwe. A inni wędkarze? Nie mogę jednym dać, a innym nie. Byłaby to dyskryminacja. Jeziora muszą być ogólnodostępne - powiedział Henryk Sobolewski.
TAM NIE MA RYBY
- Wyniki wędkowania na jeziorach Gospodarstwa Rybackiego i wodach płynących PZW mówią same za siebie. To jest dzień do nocy. Na rzece jeden złowi tyle, co na wszystkich jeziorach - mówią wędkarze. - Boi się, że na jeziorach będzie złamany jego monopol. Namawiał nas na to, żebyśmy odłączyli się od PZW. Na szczęście tego nie zrobiliśmy, bo inaczej nie moglibyśmy łowić na wodach PZW. W Żninie tak zrobili i łowić nie mogą - wyjaśnia członek Zarządu koła w Szubinie Mirosław Chojnacki.
- A w ogóle, to Szubin ma uprzywilejowana pozycję, bo ma w pobliżu dobrze zagospodarowane jezioro w Kornelinie. Nie ma tam rybaków, a połowy kontrolne nie są wykonywane w sensie eksploatacyjnym i odbywają się tylko raz w roku - odpowiada Henryk Sobolewski.
Jeden z wędkarzy powiedział, że od czasu zarządzania jeziorem w Kornelinie przez Gospodarstwo Rybackie ryby zniknęły. - Zarybiali chorymi płotkami i leszczami. Tu nie ma ryb. Lubiłem łapać na Kornelinie. Od czterech lat wędki tam nie zarzuciłem, bo nie ma czego łapać - powiedział Mirosław Chojnacki.
TO KŁUSOWNICY
Prezes koła w Szubinie Zbigniew Szczepiński powiedział, że jesienią ubiegłego roku z kolegą wyciągnęli zapomnianą przez rybaka sieć ze zdechłymi rybami. Zrobili zdjęcia. Przedstawiają straszny widok. - Były zgniłe i śmierdzące. Pływały po wierzchu i opuchły.
Twierdzą, że rybacy odpowiedzialni za jeziora z ramienia gospodarstwa powinni mieć pojęcie o swojej pracy. - To są ludzie z łapanki - mówią wędkarze.
Zdaniem Henryka Sobolewskiego, wontony zostawiają kłusownicy, a nie rybacy. - Rybak nie mógłby zostawić i nie wiedzieć. To kłusownik zapomniał, gdzie zostawił. To nie rybak zostawia - zapewnia Henryk Sobolewski.
DEKLARACJA
- Od kilku lat pan Sobolewski nie przyjeżdża na nasze zebrania - mówią wędkarze.
- Bo nie dostałem zaproszenia - odpowiada.
- W tym roku już go nie zapraszaliśmy, bo i tak się nie pojawia - mówi prezes koła w Szubinie Zbigniew Szczepiński.
- Niech nie mówi, że konsultuje się z wędkarzami. Przyjeżdża tylko po pieniądze. Po podwyżkach chciał zarobić, a efekt ma odwrotny - mówi Mirosław Chojnacki.
Od szubińskich wędkarzy dowiadujemy się, że w ubiegłym roku na wody Gospodarstwa Rybackiego wędkarze wykupili 50 zezwoleń, a teraz 24. Natomiast na wody PZW w ubiegłym roku wykupnych było 25 zezwoleń, a w tym jest 50. - Nawet z Janowca ludzie przyjeżdżają, pytają i wykupują zezwolenia na łowienie na rzekach PZW - mówią.
- Powiedziałem to w poprzednim artykule i podtrzymuję. Na przyszły rok obniżę cenę zezwoleń - zadeklarował Henryk Sobolewski. Dodał, że być może w przyszłym roku zmienią się daty połowów z łódki. Wędkarze mają mieć zezwolenie na połów od 15 maja do 15 listopada, podczas gdy teraz jest to termin od 1 czerwca do 31 października. - To zrekompensuje wyższe ceny - wyjaśnia prezes Gospodarstwa Rybackiego.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 949 (16/2010)
Inne teksty na ten temat:
Zamulane odłowy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze