Iwona Kaleśników (na zdjęciu z dwójką najmłodszych dzieci i nastoletnią córką) zapowiada, że jeśli wiceburmistrz nadal będzie ją ignorował, to napisze do prezydenta Lecha Kaczyńskiego
fot. Arkadiusz Majszak
Mieszkanka Szubina chce pisać do prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Dom w pokoju internatu
Pokój o powierzchni 20 metrów kwadratowych, a w nim kobieta z dwójką małych dzieci. Cały ich dom to po prostu jeden z pokoi internatu Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Szubinie. Dyrektor szkoły wypowiedziała jej lokal, a gmina nie przyznała zastępczego mieszkania. Kobieta złożyła więc skargę na wiceburmistrza.
W sierpniu 2005 roku szubiński sąd nakazał Iwonie Kaleśników, aby opróżniła, opuściła i wydała byłemu mężowi zajmowane przez nią mieszkanie. Sąd orzekł również o przyznaniu kobiecie lokalu socjalnego przez gminę.
MIESZKANIE WBREW WOLI DYREKTORA
We wrześniu Iwona Kaleśników wystąpiła do burmistrza Szubina o przydział mieszkania. Na powyższy wniosek otrzymała odpowiedź, że ze względu na brak wolnych mieszkań socjalnych nie ma możliwości pozytywnego załatwienia sprawy. Edmund Karnowski, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej, rozumiejąc trudną sytuację mieszkaniową kobiety, wobec braku wolnych mieszkań socjalnych w zasobach mieszkaniowych gminy Szubin, podjął na polecenie burmistrza starania o pozyskanie mieszkania w internacie przy Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Szubinie. W efekcie dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Elżbieta Nowicka wynajęła w październiku 2005 roku Iwonie Kaleśników jeden z pokoi w internacie o powierzchni 20 m2. Tam kobieta zamieszkała i została zameldowana.
W grudniu 2007 roku dyrektor szkoły poinformowała Iwonę Kaleśników, by opuściła zajmowany pokój z powodu potrzeb lokalowych szkoły. I wyznaczyła termin opuszczenia pomieszczenia do końca maja 2008 roku. W lutym 2008 roku najem pokoju zajmowanego przez Iwonę Kaleśników został przez Elżbietę Nowicką wypowiedziany z dniem 31 maja 2008 roku.
U WICEBURMISTRZA CO DRUGI TYDZIEŃ
Iwona Kaleśników nadal zajmuje pokój w internacie. Gmina nie ma dla niej mieszkania. W czerwcu bieżącego roku jej wniosek o przydział mieszkania był opiniowany przez komisję gospodarki komunalnej, mieszkaniowej, ładu i porządku publicznego Rady Miejskiej w Szubinie. Kobieta nie została ujęta na liście przydziału mieszkań przez Urząd Miejski.
Iwona Kaleśników w rozmowie z Pałukami wyjaśnia, że w Urzędzie Miejskim wiedziano, że dyrektor szkoły wypowiedziała jej umowę. Dziwi się, że mimo iż w internacie mieszka od 4 lat, gmina nie przyznała jej dotychczas mieszkania socjalnego. Pokój zajmuje z dwójką małych dzieci: 4-letnim Rafałem oraz 1,5-rocznym Radkiem. Czasem mieszka z nimi nastoletnia córka Natalia. Trochę u ojca, trochę u matki.
Kobieta opowiada, że przynajmniej co drugi tydzień bywa u wiceburmistrza Mariusza Piotrkowskiego i prosi o przydział mieszkania z zasobów gminy.
- Wiceburmistrz najpierw obiecał, że da mi mieszkanie. Później powiedział mi, że nie da mi mieszkania, bo on o tym nie decyduje. A wiem, że dał mieszkanie dwóm osobom po pięćdziesiątce - żali się matka samotnie wychowująca dwoje małych dzieci.
SKARGA DO WOJEWODY
Iwona Kaleśników zwraca uwagę, że jest w trudnej sytuacji. Z jednej strony dyrektor nakazuje jej opuścić pokój. Z drugiej strony brak reakcji ze strony gminy i przydziału mieszkania. Nie jest jej z tym dobrze. W internacie czuje się ciężarem. W malutkim pokoju, który zajmuje z dziećmi, jest lodówka, telewizor, kanapa. Nie ma łazienki, umywalki, zlewozmywaka. Korzysta z kuchni dla uczniów internatu, ze szkolnych łazienek i ubikacji. W tym czasie nie może zostawić dzieci samych w pokoju. Wszędzie musi je zabierać ze sobą. Nawet jak idzie do łazienki z wiadrem po wodę, by umyć podłogę w pokoju.
- Tu mieszkają uczniowie. Jest hałas. Nieraz do północy. A tutaj są małe dzieci. W związku z remontem szkoły chodzą tu robotnicy. Nie patrzą, czy w łazience jest kobieta, tylko wchodzą pod prysznic - opowiada Natalia.
Iwona Kaleśników utrzymuje się z alimentów na dzieci, rodzinnego i zasiłku dla bezrobotnych. Kuroniówka będzie jej przysługiwać do 24 marca. Planuje znaleźć pracę, bo potrzeby dwojga dzieci są ogromne. Pociechy pośle wówczas do przedszkola i żłobka.
W listopadzie tego roku kobieta postanowiła poskarżyć się na działalność wiceburmistrza i złożyła pismo do wojewody kujawsko-pomorskiego. W skardze Iwona Kaleśników podniosła, iż pomimo wyroku sądowego orzekającego o jej eksmisji z dotychczas zajmowanego z byłym mężem mieszkania, wiceburmistrz nie przydzielił jej mieszkania socjalnego. Stwierdziła również, że Mariusz Piotrkowski jest nastawiony negatywnie do przyznania jej mieszkania socjalnego, bo inne osoby znajdujące się w lepszej sytuacji od niej takie mieszkania otrzymały. Jej zdaniem wiceburmistrz w dokonywanych przydziałach zawsze pomija to, że ma dwoje małych dzieci.
DLA SAMOTNYCH MATEK
Wojewoda uznał, że nie jest właściwym organem do rozpatrzenia skargi i przekazał sprawę Radzie Miejskiej w Szubinie, która jest władna zająć w tej sprawie stanowisko.
Wczoraj na nadzwyczajnej sesji skargę rozpatrywali szubińscy radni. Przygotowany projekt uchwały nakazywał uznać skargę za nieuzasadnioną. Z takim stanowiskiem nie zgadza się radny Zdzisław Pilarski, który uważa, że skarga jest zasadna. W przededniu sesji poinformował nas, że wyda na sesji oświadczenie. Zdaniem Zdzisława Pilarskiego, obowiązkiem burmistrza jest przyznanie Iwonie Kaleśników chociażby jednego pokoju i wciągnięcie jej na listę przydziału mieszkań ze względu na dwoje małych dzieci.
- Ta pani z dwójką małych dzieci pod most lub na ulicę mieszkać nie pójdzie, bo dzieci zamarzną. Jeśli gmina nie ma mieszkań, to musi wynająć lokale i ją z dziećmi zakwaterować. W sytuacji tej pan burmistrz musi stanąć na głowie i przyznać ten lokal. Ma on również obowiązek mieć listę rezerwową na 2 lub 3 lokale dla samotnych matek z małymi dziećmi. W przeciwnym razie ta pani może przyjść do burmistrza i zamieszkać w Urzędzie, czy gabinecie burmistrza - tłumaczy Zdzisław Pilarski.
INNI MAJĄ GORZEJ
Wiceburmistrz Mariusz Piotrkowski przyznaje, że Iwona Kaleśników od dłuższego czasu stara się o mieszkanie z gminy. Zapewnia, że nadejdzie taki czas, że będzie mogła liczyć na pomoc ze strony gminy. Na razie Mariusz Piotrkowski cały czas stara się pokazać kobiecie, że ma centralne ogrzewanie, ciepły pokój i że nie ponosi wysokich kosztów za mieszkanie. Zachęca, by wykupywała posiłki z internatu przygotowywane dla uczniów. Uważa, że byłoby to dla niej tańsze. Wiceburmistrz zapewnia, że Iwona Kaleśników nie trafi na ulicę.
- Z rozmów z panią dyrektor szkoły wynika, że nie wyrzuci jej z dwójką dzieci na bruk. Wiemy, że nie zostanie wyrzucona z internatu - zapewnia wiceburmistrz.
Mariusz Piotrkowski zapewnia, że są rodziny w gminie Szubin, które mieszkają w znacznie gorszych warunkach, a także nie może im pomóc.
- Ja tę panią rozumiem. Mamy ją na uwadze, ale myślę, że w najbliższym czasie nie będzie takiej możliwości, by przyznać jej mieszkanie - kończy Mariusz Piotrkowski.
Iwona Kaleśników zapowiada, że bez względu na to, jaką decyzję podejmą radni, nie zamierza składać broni i dalej będzie ubiegać się o mieszkanie z gminy. Napisze w tej sprawie do prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 932 (51/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze