Sprawa mająca wyjaśnić okoliczności śmierci dwuletniej Wiktorii ze Żnina nie zakończy się w tym roku. Sąd nie otrzymał jeszcze opinii biegłych z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu mającej wyjaśnić, czy jelito cienkie dziewczynki pękło na skutek przemocy czy choroby.
Kolejna rozprawa odbyła się w miniony piątek. Przypomnijmy, że Sąd Okręgowy w Bydgoszczy bada przyczyny śmierci dwuletniej Wiktorii ze Żnina. Oskarżeni w procesie są rodzice dziewczynki. Sebastian Sz. jest oskarżony o znęcanie się nad dzieckiem, natomiast Joanna M. o to, że pomimo ciążącego na niej obowiązku opieki nad córką naraziła ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.
W piątkowe przedpołudnie sędzia Andrzej Rumiński przesłuchał lekarzy pracujących w Żninie: Andrzeja P. z Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie oraz Michała W. z Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Epoka.
Andrzej P. zeznał, iż pamięta, że był w domu, w którym mieszkali oskarżeni z dzieckiem. Pojechał tam w październiku 2009 r. w związku z wezwaniem policji (kiedy podejrzewano po raz pierwszy, że Sebastian Sz. znęca się nad dzieckiem, po zgłoszeniu sprawy przez Pałuckie Centrum Zdrowia). Lekarz nie pamięta, dlaczego pytał wówczas rodziców czy dziecko było bite. Nie przypomina sobie, czy była to jego inicjatywa, czy pytał tak w związku z sugestią policjantów.
Drugi z przesłuchanych lekarzy Michał W. badał Joannę M. 24 stycznia na kilka godzin przed śmiercią Wiktorii. Miał wówczas nocny dyżur w Epoce i Joanna M., która źle się poczuła, trafiła do jego gabinetu.
- To było w godzinach wieczornych. Pani zgłaszała objawy typu wymioty, bóle brzucha. Potraktowałem to jako zapalenie wirusowe przewodu pokarmowego. Tego typu zachorowań było wówczas więcej - zeznał lekarz. I dodał: - Pamiętam, że pani była zdenerwowana, ale nie wiem z jakiej przyczyny, czy z powodu choroby czy innych.
Mecenas Jan Balon pytał, czy choroba stwierdzona wówczas u Joanny M. była zakaźna. Michał W. odpowiedział, że jeśli było to zapalenie wirusowe, to można było się od niej zarazić. Mecenas dopytywał, czy w przypadku gdy Joanna M. próbowała przed podaniem dziecku herbatki, czy nie jest za gorąca, mogła ją bezpośrednio zarazić. Michał W. stwierdził, że w tej sytuacji dziecko może się zarazić, ale nie musi.
- Jedna osoba może się zarazić, a druga nie - wyjaśnił Michał W.
Po przesłuchaniu lekarzy sędzia wyjaśnił, że nie otrzymał jeszcze opinii biegłych z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Przypomnijmy, że opinia ma odpowiedzieć na pytania, czy można jednoznacznie określić, że do pęknięcia jelita cienkiego doszło w wyniku użycia przemocy, czy w inny sposób oraz czy jelito mogło pęknąć samoistnie z powodu jakiejś choroby.
- Opinia jest ciągle opracowywana. Bez tej opinii nie jesteśmy w stanie ruszyć - poinformował sędzia. W tej sytuacji rozprawa została odroczona do 13 stycznia 2012 roku.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1036 (51/2011)
Inne teksty na ten temat:
Łzy Sebastiana Sz.
11 lat więzienia dla Sebastiana Sz.
Nie choroba genetyczna, lecz pobicie
Wiktoria została pobita
Opinia gotowa, ale bez podpisu
Sprawa wysoce medyczna
Biegła z Poznania: dziewczynka mogła chorować
Ojciec Wiktorii na wolności
Nadal brak opinii w sprawie śmierci Wiktorii
Zeznawali lekarze
Jelito samo nie pęka
Dłuższa przerwa
Kolejni biegli pytani o opinię
Związek między dolegliwościami matki i dziecka
Zeznawali lekarze, nie ma wyroku
Obrona wzywa na świadka doktora Z.
Oskarżony czuje się zagrożony
Ojciec Wiktorii nie przyznaje się do winy
Skaza krwotoczna wykluczona
Sebastian Sz. nie przyznaje się
Matce Wiktorii postawiono zarzut
Zarzuty tylko wobec Sebastiana Sz.
Wiktoria zmarła w wyniku pobicia
Prokurator generalny sprawdza
Wiktoria a świat dorosłych
Oskarżony o śmiertelne pobicie córeczki
Sebastian Sz. w areszcie śledczym
Wyrok utrzymany
Podobne teksty:
Tragedia dziecka
(Ad)Opcja rodziny zastępczej
Babcia czeka na decyzję sądu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze