Nie tylko blacha
Garaże muszą tyle kosztować
Na garaże przy ul. Dworcowej w Barcinie jest ponad 200 chętnych i wiadomo, że nie będzie ich dla wszystkich chętnych. Niektórzy zarzucają gminie i Wodbarowi, że na liście oczekujących na garaż zdarza się dwa razy to samo nazwisko. Dyrektor Wodbaru wyjaśnia, z czego to wynika i dlaczego garaż nie może kosztować 1.800 zł.
O inwestycji, którą przeprowadza Wodbar w Barcinie na ul. Dworcowej, za
ciepłownią, pisaliśmy już kilka razy. Na początku lista zainteresowanych
nabyciem garażu w tym miejscu leżała w Urzędzie Miejskim, a od
dłuższego czasu jest w Wodbarze. Jak podkreśla jego dyrektor Stefan
Firszt, lista ta od momentu przejęcia jej od Urzędu Miejskiego nie była
zmieniana.
Budowa garaży prowadzona jest na podstawie porozumienia Wodbaru
z ratuszem. Inwestorem jest Wodbar. Stefan Firszt przyznaje, że nie było
przetargu na wykonanie kompleksu garaży i zadanie to wzięła na siebie
spółka, którą kieruje. Garaże dostarcza i montuje firma zewnętrzna, ale
podstawą inwestycji było zniwelowanie i wyrównanie terenu, wywiezienie
gruzu po starych fundamentach, załatwienie ziemi z Lafarge (za darmo)
i pokrycie kosztów jej transportu przez Wodbar (po 5,5 zł/1t), wykonanie
ław fundamentowych, dróg wewnętrznych, dostarczenie prądu do każdego
garażu, wykonanie oświetlenia kompleksu i inne - i to wszystko jest
wykonywane przez Wodbar, a dostawca garażów tylko przywozi je i montuje
na miejscu.
Garaże nie są jeszcze sprzedawane, ale ich zakładana cena od początku
rośnie. Najpierw mówiło się, że będą kosztować po 4.500 zł, a teraz cena
ta może już wynosić 5.500, a nawet 6.000 zł. Przy czym od razu dodajmy,
że nie jest tak, iż komuś na pierwszych pozycjach na liście chętnych
już sprzedano garaż po niższej cenie, a ci z tyłu kolejki będą dostawać
je za 6.000 zł. Jeszcze nie sprzedano żadnego garażu, a Stefan Firszt
zapewnia, że wszystkie garaże będą w tej samej cenie.
Otrzymaliśmy uwagi od mieszkańców, że garaż powinien kosztować około
1.800 zł, a nie 6.000 zł. Stefan Firszt nie zgadza się z tym
i przypomina, że może sama blacha i jej montaż to byłoby 1.800 zł, ale
trzeba brać pod uwagę wszystkie koszty inwestycji, o których pisaliśmy
wyżej. Co więcej, Stefan Firszt porównał ceny nowych garaży z ceną tych,
które są dostępne na wolnym rynku w Barcinie. Otóż w sąsiedztwie
budowanych, od dawna stoją inne garaże i tam np. sprzedano taki za 6.800
zł. Stefan Firszt przypomina sobie, że sam miał garaż w Barcinie przy
ul. Lotników w sąsiedztwie obecnej remizy OSP, który był postawiony
w 1981 r. i w 1998 r. sprzedał go za 3.000 zł. Takie były w Barcinie ceny za
garaże. Cena nowego przecież garażu nie może być niższa niż starego i to
sprzedawanego aż przed trzynastoma laty.
Dodajmy, że nabywcy garaży nie będą właścicielami gruntu, na którym
stają garaże. Grunt należy do gminy, a za garaż płaci się - co podkreśla
Stefan Firszt - normalny podatek i czynsz.
Mimo rosnącej ceny kalkulowanej i tego, że nowe garaże będą w dużym
oddaleniu od bloków mieszkalnych i tak na liście oczekujących nie
brakuje wpisów. Jest ich ponad 200. Niektórzy - ci z tyłu kolejki -
uważają, że nastąpiły nieprawidłowości, bo na wyższych miejscach
znalazły się osoby z tej samej rodziny i robią to - według tych oskarżeń
- po to, żeby później wynajmować garaż osobom trzecim, stawiając przy
tym wysokie stawki za najem.
- Może być taka sytuacja, że garaż ma mieć sprzedany dajmy na to ojciec
i zaraz za nim na liście jest jego córka z tym samym nazwiskiem. Ale
skoro, nawet mieszkając z rodzicami, ma własny samochód i własne
zarobki, to nie można powiedzieć, że sprzedawane będą dwa garaże tej
samej osobie. Zresztą, jak to będzie ze sprzedażą wynikało w praktyce,
to zobaczymy. Gdy zostanie oddanych pierwszych 30 garaży w tym roku, to
zobaczymy, czy nie będzie tak, iż ci z pierwszych miejsc na liście będą
rezygnowali. Może tak być i zapewne będzie w niektórych przypadkach.
Wtedy ci z dalszych miejsc przeskoczą automatycznie na wyższe lokaty.
Według mnie czynnikiem decydującym, czy ktoś ostatecznie zdecyduje się
nabyć garaż, będzie nie to, czy mieszka daleko, czy blisko garażu, tylko
jaki ma samochód. Właścicielowi kilkunastoletniego, sprowadzonego zza
granicy auta nie opłacało się będzie kupować garażu droższego niż ten
samochód. Ale jeśli ktoś jest posiadaczem nowego samochodu albo kupił
kilkuletni, albo zamierza kupić w miarę nowy, to wtedy opłaca mu się
nawet chodzić z ul. Lotników czy z ul. LWP aż za ciepłownię na ul.
Dworcowej po samochód trzymany w garażu - zakończył Stefan Firszt.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1010 (25/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze