Reklama

Generalissimus jest czysty

Burmistrz donosi, prokuratura umarza
     Generalissimus jest czysty
     Prokuratura Rejonowa w Szubinie umorzyła postępowanie sprawdzające przeciwko byłemu prezesowi OSP w Łabiszynie, które prowadziła na podstawie doniesienia złożonego przez burmistrza, zarzucającego byłemu prezesowi przywłaszczenie mienia na szkodę OSP.

     Burmistrz Łabiszyna, Jacek Idzi Kaczmarek doniósł do Prokuratury Rejonowej, że Mirosław Felkel (pozwolił się on posługiwać nam pełnym brzmieniem swego nazwiska) od 2007 r. do maja 2009 r. przywłaszczył sobie mienie z remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Łabiszynie w postaci gotówki w kwocie 800 zł, nagrywarki DVD oraz aparatu fotograficznego, czym spowodował straty łączne OSP na kwotę niemal 3000 zł.
     Burmistrz powiedział nam, że w OSP brakowało też mundurów, które później jednak się znalazły. Kwota w gotówce, którą rzekomo przywłaszczył sobie Mirosław Felkel, miała pochodzić z wydawania kalendarzy OSP różnym osobom i firmom. Kalendarze te są teoretycznie rozdawane bezpłatnie, ale otrzymują je osoby sympatyzujące z OSP, które z reguły mniejsze, czy większe kwoty na potrzeby ochotniczej straży w zamian za kalendarze przekazują. Według doniesienia ta właśnie gotówka miała paść łupem Mirosława Felkela.
     Zapytaliśmy burmistrza, dlaczego akurat Mirosław Felkel został o to przywłaszczenie pomówiony, a nie jakiś inny strażak - Ponieważ ten pan był prezesem, naczelnikiem OSP i kierowcą etatowym. Pełnił funkcję takiego swoistego Generalissimusa w tej straży. Miał do wszystkiego klucze i najczęściej tam przebywał, a poza tym, pełniąc wszystkie te funkcje, miał obowiązek trzymać pieczę nad wszystkim - powiedział Jacek Idzi Kaczmarek.
     Przypomnijmy, że po konflikcie z burmistrzem Mirosław Felkel stał się jednym z liderów grupy, która zainicjowała referendum w sprawie usunięcia Jacka Idziego Kaczmarka z najbardziej prestiżowego fotela w mieście. Włodarz jednak bezapelacyjnie zwyciężył w referendum (frekwencja była zbyt mała).
     Po złożonym w prokuraturze doniesieniu, Mirosława Felkela odwiedziła policja. Zaprowadził on funkcjonariuszy do remizy OSP przy ul. Sienkiewicza i pokazał, gdzie powinien znajdować się aparat. I rzeczywiście - gdy policja otwarła szafkę, ten cyfrowy aparat był tam, gdzie trzeba. Mirosław Felkel wskazał również miejsce, gdzie jest nagrywarka DVD.
     Prokurator Katarzyna Mrówczyńska nie znalazła też dowodów na to, że Mirosław Felkel przywłaszczył sobie gotówkę. W związku z tym 5 listopada pani prokurator umorzyła dochodzenie przeciwko Mirosławowi Felkelowi, któremu władze Łabiszyna zarzucały: czyn z artykułu 284 kodeksu karnego na zasadzie artykułu 322 paragraf 1. Powodem było stwierdzenie przez organy scigania, że nie popełnił on zarzucanych czynów. Burmistrz nie rozumiał, dlaczego śledztwo umorzono, skoro aparatu, nagrywarki i pieniędzy w pewnym momencie w remizie nie było.
     Według Mirosława Felkela to mogła być jakaś nieudolna prowokacja przeciwko jego osobie. Jacek Idzi Kaczmarek zapowiedział zaskarżenie decyzji prokuratury o umorzeniu dochodzenia w Sądzie Rejonowym w Szubinie. Mirosław Felkel odpowiedział, że to jest bzdura, bo 7-dniowy termin na złożenie odwołania już dawno minął, o czym nie tylko burmistrz, ale i radca prawny Urzędu Miejskiego powinni najlepiej wiedzieć.

Karol Gapiński
Pałuki nr 928 (47/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości