Reklama

Jabłka nie dla każdego

Firmy z Wielkopolski wkraczają na nasz teren
     Jabłka nie dla każdego
     Tuż przed podpisaniem umów na realizację programu Owoce w szkołach okazało się, że większość firm, które miały dostarczać zdrowe przekąski do szkół, zrezygnowała z przystąpienia do programu. Do szkół wkroczyły firmy z Wielkopolski.

Do Zespołu Publicznych Szkół nr 1 w Żninie zestawy owocowo-warzywne zaczną trafiać od najbliższego poniedziałku. Dzieci z klas od I do III dostawać będą nie tylko jabłka, ale także gruszki, soki owocowe i warzywne, marchewki, ogórki, papryczki i rzodkiewki.  
            fot. Magdalena Kruszka

     Program Owoce w szkole realizowany jest przez Agencję Rynku Rolnego z myślą o uczniach szkół podstawowych klas od I do III. W województwie kujawsko-pomorskim 518 szkół wyraziło początkowo chęć przystąpienia do programu, ostatecznie umowy podpisało 265 szkół. Sześć firm z województwa kujawsko-pomorskiego wyraziło chęć dostarczania owoców i warzyw, jednak ostatecznie cztery z nich zrezygnowały, a te, które pozostały, nie były w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich szkół w województwie.
      Program polega na tym, że w dziesięciu wybranych tygodniach w semestrze dzieci z klas I, II i III będą mogły skorzystać z warzyw i owoców. W jednej porcji znajdować się będzie jabłko, marchewka pokrojona w słupki, gruszka, papryka, sok owocowy lub warzywny, pokrojone ogórki i rzodkiewka. Latem gruszki zostaną zastąpione przez truskawki.
      Jedną z firm, która początkowo zamierzała przystąpić do programu, był Rol-Sad z Lubostronia. Firma planowała dostarczać owoce do szkół w okolicy, zwłaszcza z gmin Barcin i Łabiszyn.
      - Okazało się, że przepisy są bardzo restrykcyjne - wyjaśnia Wojciech Niedbalski z Rol-Sadu. - To dla nas jak kłody pod nogi. Myśleliśmy, że będzie można stosować zamienniki. Zamiast papryki dodatkowe jabłko, ale okazało się, że nie można. Poza tym są ścisłe wymogi dotyczące krojenia i pakowania. Marchewka i ogórek mają być pokrojone w słupki. Do tego trzeba specjalistycznych i drogich maszyn. Poza tym jesteśmy producentem jabłek, a udział tego owocu w programie jest bardzo mały, bo w semestrze na jedno dziecko przypadają tylko 23 jabłka. Zaczęliśmy się wczytywać w szczegóły związane z wymogami i stwierdziliśmy, że nie podołamy.
      W powiecie żnińskim spośród 22 szkół, które zgłosiły chęć przystąpienia do realizowania programu Owoce w szkole, umowy na dostarczanie owoców i warzyw podpisało 17 szkół. Pięć szkół pozostało bez dostawcy. Oprócz Szkoły Podstawowej nr 1 w Barcinie, Szkoły Podstawowej w Ojrzanowie i Szkoły Podstawowej w Gościeszynie w takiej sytuacji znalazł się Zespół Szkół w Lubostroniu.
      - Ten program tylko w teorii jest taki interesujący - mówi Alina Borkowska, dyrektor szkoły w Lubostroniu. - Zapowiedzi były takie szumne, wszystko ładnie, pięknie, ale okazało się, że regulamin jest tak skonstruowany, że firmy nie są w stanie spełnić wymogów.
      Alina Borkowska o problemach, jakie mają firmy, które początkowo chciały przystąpić do programu, dowiedziała się krótko przed 12 października, czyli przed ostatecznym podpisaniem umowy szkoły z firmą. Nie było czasu, żeby rozpocząć rozmowy z innymi firmami.
      Henryk Igliński, dyrektor Oddziału Terenowego Agencji Rynku Rolnego w Bydgoszczy, dziwi się, że tyle firm zrezygnowało. Podkreśla, że warunki były znane od samego początku.
      - Teraz tylko dwie firmy w województwie kujawsko-pomorskim pozostały na placu boju - wyjaśnia Henryk Igliński. - Firmy, które się na początku do nas zgłosiły, zrobiły to dobrowolnie, warunki od początku określone były w rozporządzeniu Rady Ministrów. Później te firmy określały powody rezygnacji. Tłumaczyły, że nie mają mocy, że jest problem związany z logistyką, skarżyły się na zbyt długi okres oczekiwania na wynagrodzenie. Mało inwencji wykazały. Ale może zobaczą, jak to teraz funkcjonuje i włączą się do programu w drugim semestrze.
      Firmy, które zechciałyby przystąpić do realizacji programu w kolejnym semestrze, mają czas do 16 listopada na zgłoszenie się w Agencji Rynku Rolnego. Wówczas od 1 lutego przyszłego roku będą mogły dostarczać owoce i warzywa do szkół, z którymi podpisałyby umowę.
      W pierwszym semestrze wiele szkół w powiecie uratowały firmy z Wielkopolski, które dostarczały im już wcześniej mleko. Są to firma P.H.U.P Poldrób spółka z o.o. z Gniezna i Zakład Przetwórstwa Mleka Mlecz spółka z o.o. z Wolsztyna.
      Szkoła Podstawowa w Mamliczu początkowo prowadziła rozmowy między innymi z Rol-Sadem, ale kiedy Rol-Sad zrezygnował z udziału w programie, wyjściem okazało się skorzystanie z oferty firmy, która do placówki dostarcza mleko.
      - Dostaliśmy kilka ofert, potem one zaczęły się wykruszać - powiedziała Katarzyna Grobelniak, dyrektor Szkoły Podstawowej w Mamliczu. - Rozmowy z firmą, która dostarczała nam mleko, prowadziliśmy już przed wakacjami i w czasie wakacji i zdecydowaliśmy, że skoro podpisujemy z nimi umowę na dostarczenie mleka, to niech już zostanie jeden dostawca i podpisaliśmy z nimi umowę także na dostarczanie owoców. Jeśli w drugim semestrze zgłosi się do nas inny dostawca, który zaproponuje lepszą ofertę, to będziemy rozważać, z kim podpisać umowę na drugi semestr.
      Henryk Igliński proponuje lokalnym firmom, żeby kooperowały z innymi firmami i w ten sposób radziły sobie z problemami związanymi z wymogami. Podkreśla, że firma, która produkuje jabłka, mogłaby zawrzeć umowę z firmą, która produkuje warzywa i wspólnie mogłyby one zaspokoić lokalne potrzeby. Do pomysłu sceptycznie jest jednak nastawiony Wojciech Niedbalski.
      - Uważam, że to program przeznaczony dla dużych firm, które produkują surówki, ale to niedobrze, bo takie firmy skupią się pewnie głównie na dużych miastach, bo komu będzie się opłacało dowozić kilka porcji do małej szkoły, gdzieś w oddaleniu. Gdyby chodziło o dostarczanie tylko owoców lub tylko warzyw, to pewnie lokalne firmy lokalny rynek by zaspokoiły. A jak do tych szkół żadna firma nie zgłosi się z ofertą, to one pozostaną bez dostawcy i nie przystąpią do programu - powiedział Wojciech Niedbalski.
      O tym, jak realizacja programu będzie wyglądała w praktyce, lada moment przekona się Zespół Publicznych Szkół nr 1 w Żninie, który umowę podpisał z Zakładem Przetwórstwa Mleka Mlecz z Wolsztyna. Tam owoce i warzywa zaczną trafiać od 26 października i przez 10 tygodni będą dostarczane cztery razy w tygodniu.
      - Jest gama produktów przeznaczona na jeden semestr - wyjaśnia Kinga Wojewódzka, przedstawiciel handlowy firmy. - Będzie to czterdzieści porcji i w sumie znajdzie się w nich dajmy na to 40 owoców, więc będzie to na przykład 20 jabłek, 15 gruszek i 5 soków. Tak samo jest z warzywami. W jednej porcji będzie więc na przykład jabłko z ogórkiem lub gruszka z papryką.
      Dystrybucją zajmie się szkoła. Warunkiem jest, żeby owoce nie były wydawane w porze obiadowej, tylko na którejś z przerw. Dyrekcja szkoły zapowiada, że nie będzie z tym problemu, ponieważ w czasie kiedy wydawane jest mleko, będzie można wydawać także owoce.
      - Mamy już doświadczenie z mlekiem, więc myślę, że poradzimy sobie też z owocami, ważne, że nie będziemy musieli ich przechowywać, bo nie mielibyśmy na to miejsca - powiedział dyrektor Jacek Pietraszko. - Na lekcjach wychowawczych uczymy dzieci zdrowego i higienicznego trybu życia, więc grzechem byłoby nie wejść w ten program pomimo utrudnień.
      - W grupach dzieci chętniej jedzą, mają większe apetyty, a nie w każdym domu serwuje się owoce czy warzywa, które są bardzo zdrowe, więc warto, żeby dzieciom je zapewnić - podsumowała Irena Maluk, wicedyrektor ZPS nr 1 w Żninie.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 923 (42/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości