Pęknięcie jelita i wylanie się około pół litra płynu z jelita do jamy otrzewnej było przyczyną zapalenia otrzewnej, a także zgonu dwuletniej Wiktorii Sz. - takie zeznania złożyła biegła Jolanta Przygońska, która wykonywała sekcję zwłok małej.
18 listopada w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy odbyła się kolejna sprawa przeciwko Sebastianowi Sz. i Joannie M. dotycząca śmierci ich córki, dwuletniej Wiktorii. Tego dnia zeznawały dwie osoby: Jagoda D., sąsiadka Joanny i Sebastiana, która mieszkała w tym samym budynku przez kilka miesięcy i biegła patolog, lekarz medycyny sądowej w Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy Jolanta Przygońska.
Uciążliwe sąsiedztwo
Jagoda D. przyznała, że z Sebastianem i Joanną, którzy mieszkali piętro wyżej, nie utrzymywała kontaktów, nie bywała u nich w mieszkaniu, natomiast słyszała awantury. Prawie codziennie dochodziło między oskarżonymi do kłótni. Kilka razy odbyły się tam także głośne imprezy. Dziecko płakało.
- Zdarzało się, że dziecko płakało całą noc i nikt się nim nie zainteresował - mówiła Jagoda D. i zeznawała, że nie zauważyła na ciele dziewczynce śladów przemocy.
Imprezy u Joanny i Sebastiana przeszkadzały sąsiadce. Raz interweniowała, jednak nikt nie otworzył jej drzwi, wezwała policję.
- Sebastian zaczął się wtedy odgrażać, miał pretensje, walił w podłogę tak, że nam się wszystko trzęsło - mówiła Jagoda D. - Potem musieliśmy się wyprowadzić, bo nie dało się z nimi wytrzymać, na okrągło były awantury.
Kluczowa biegła
Sędzia Andrzej Rumiński wielokrotnie podczas poprzednich rozpraw podkreślał, że zeznania biegłej Jolanty Przygońskiej będą miały duże znaczenie w tej sprawie. Wykonywała ona sekcję zwłok tuż po śmierci małej Wiktorii. W ubiegłym tygodniu na rozprawie szczegółowo omawiała obrażenia widoczne na ciele dziewczynki oraz wewnętrzne nieprawidłowości.
Według zeznań biegłej dziecko miało liczne zasinienia i otarcia, które powstały w różnym czasie. Zasinienia na oczach, na policzku, na głowie w okolicy ciemieniowej, na żuchwie, klatce piersiowej, w dole pachowym, a także na kończynach i na brzuchu - to nie wszystko. Przy czym Jolanta Przygońska zaznaczyła, że zasinienia na klatce piersiowej mogły powstać w wyniku prowadzonej akcji reanimacyjnej. Dziewczynka miała także otarcia naskórka między innymi na szyi, na brzuchu i na kończynach. Stwierdzone zasinienia były różnoczasowe.
- Nie mogę wykluczyć, że zasinienia na głowie skutkowały ostatecznie wstrząśnieniem mózgu - mówiła Jolanta Przygońska. - Są pewne okolice ciała, gdzie doznanie urazu w tak zwanym mechanizmie biernym jest mało prawdopodobne, a wręcz niemożliwe, to na przykład okolica szyi czy dół pachowy. Mało prawdopodobne jest także powstanie zasinień w mechanizmie biernym zlokalizowanych na powiekach czy na sklepieniu czaszki.
- Lekarze, którzy zeznawali, mówią, że nie widzieli zasinień na powiekach tuż przed śmiercią, one się pojawiły po zgonie, to prawda? - dopytywał sędzia Andrzej Rumiński.
- Nie umiem się do tego odnieść, zasinienia powstają jedynie za życia - podkreślała biegła patolog i zwracała uwagę na to, że obrażenia, jakie widoczne były na ciele Wiktorii, powstały od narzędzia tępokrawędzistego lub uderzenia o nie.
Pęknięte jelito, zapalenie otrzewnej i śmierć
Dziecko miało także obrażenia wewnętrzne, które sugerowały działanie tego typu narzędzia. Biegła podczas sekcji zwłok w jamie brzusznej dziecka stwierdziła obecność koło 500 ml mętnego płynu w jamie otrzewnowej pochodzącego z uszkodzonego jelita cienkiego. Skutkiem tego było zapalenie otrzewnej, a konsekwencją zgon. Do pęknięcia jelita doszło od kilku do kilkunastu godzin przed śmiercią.
- Pęknięcie jelita w tym przypadku było efektem działania urazu na jamę brzuszną - wyjaśniała Jolanta Przygońska.
Biegła przyznała co prawda, że w obrębie skóry i tkanek miękkich jamy brzusznej nie stwierdzono obrażeń, ale dodała, że nie wyklucza to, iż na tę okolicę działał uraz, bowiem powłoki jamy brzusznej nie opierają się o stałe elementy rusztowania kostnego. Przy działaniu urazu uginają się i może nie dojść do powstania widocznych obrażeń. Podkreśliła też, że nie ma żadnych medycznych danych, które by wskazywały, że wcześniej toczył się jakikolwiek proces chorobowy w jamie brzusznej, który mógłby skutkować powstaniem takich zmian. Biegła wykluczyła też skazę krwotoczną tłumacząc, że nie ma ona żadnego potwierdzenia w dostępnych wynikach badań.
- Nie słyszałam ani nie czytałam o samoistnym pęknięciu jelita, zwłaszcza jelita cienkiego - mówiła biegła patolog i zapytana o przykładową sytuację, w jakiej mogło do tego dojść, wymieniła uderzenie pięścią lub kopnięcie, bądź działanie czegoś o ograniczonej powierzchni. Wykluczyła natomiast uderzenie o kant stołu, upadek na płaską powierzchnię lub na zabawkę. Według niej doznanie takich obrażeń w zderzeniu z kantem stołu jest niemożliwe, bo dziecko musiałoby wbiec na ten kant z ogromną prędkością. Gdyby dziecko upadło na płaską powierzchnię lub na zabawkę, miałoby też inne obrażenia widoczne na ciele i świadczące o upadku. Biegła wykluczyła także, że jelito pękło w wyniku podrzucania lub masowania dziecka.
Nie ma dowodów na skazę krwotoczną
- Pani dzisiaj kategorycznie wykluczyła, że dziecko chorowało na skazę krwotoczną. W opinii inaczej to wygląda - mówił Marek Sałacki, obrońca Sebastiana Sz. Jolanta Przygońska broniła swojej tezy tłumacząc, że jeden z parametrów układu krzepnięcia był nieznacznie podwyższony, na tyle nieznacznie, że nie daje to podstaw do diagnozowania u Wiktorii skazy krwotocznej.
- Czy pani zna taką chorobę jak zespół Ehlersa-Danlosa? - pytał sędzia Andrzej Rumiński. Lekarka zaprzeczyła.
Wypowiedzą się nowi biegli
Po zakończeniu przesłuchania sędzia stwierdził: - Jeżeli biegły lekarz nie zna zespołu Ehlersa-Danlosa, a sąd zna, to ja chcę, żeby wypowiedzieli się inni lekarze.
Dlatego sąd zwróci się do Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu o wydanie opinii z udziałem specjalisty z dziedziny genetyki, pediatrii, hematologii, proktologii i patomorfologii. Pytania, na jakie będą musieli odpowiedzieć, to między innymi, czy można jednoznacznie określić, że do pęknięcia jelita cienkiego doszło w wyniku używania przemocy, czy też w inny sposób, oraz czy jelito mogło pęknąć samoistnie z powodu jakiejś choroby, na przykład zespołu Ehlersa-Danlosa.
Na świadków zostaną dodatkowo także powołani między innymi mąż Jagody D. i lekarz, który badał Joannę M. w dniu, w którym zmarła Wiktoria.
Przypomnijmy, ojciec Wiktorii oskarżony jest o znęcanie się nad dzieckiem, a matce zarzuca się, że pomimo ciążącego na niej obowiązku opieki nad córką naraziła ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.
Kolejna rozprawa zaplanowana została na połowę grudnia.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1032 (47/2011)
Inne teksty na ten temat:
Łzy Sebastiana Sz.
11 lat więzienia dla Sebastiana Sz.
Nie choroba genetyczna, lecz pobicie
Wiktoria została pobita
Opinia gotowa, ale bez podpisu
Sprawa wysoce medyczna
Biegła z Poznania: dziewczynka mogła chorować
Ojciec Wiktorii na wolności
Nadal brak opinii w sprawie śmierci Wiktorii
Dziecko mogła zarazić matka
Zeznawali lekarze
Dłuższa przerwa
Kolejni biegli pytani o opinię
Związek między dolegliwościami matki i dziecka
Zeznawali lekarze, nie ma wyroku
Obrona wzywa na świadka doktora Z.
Oskarżony czuje się zagrożony
Ojciec Wiktorii nie przyznaje się do winy
Skaza krwotoczna wykluczona
Sebastian Sz. nie przyznaje się
Matce Wiktorii postawiono zarzut
Zarzuty tylko wobec Sebastiana Sz.
Wiktoria zmarła w wyniku pobicia
Prokurator generalny sprawdza
Wiktoria a świat dorosłych
Oskarżony o śmiertelne pobicie córeczki
Sebastian Sz. w areszcie śledczym
Wyrok utrzymany
Podobne teksty:
Tragedia dziecka
(Ad)Opcja rodziny zastępczej
Babcia czeka na decyzję sądu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze