Dyrektor poznańskiego oddziału Agencji Rynku Rolnego, której zboże przechowywał Kadex, Władysław Koc (niedawno został zawieszony przez prezesa ARR w swojej funkcji i teraz jego obowiązki pełni zastępca Andrzej Stachowiak) zapowiedział w minionym tygodniu, że żnińska firma ma czas do końca maja na uzupełnienie braków w magazynie, bo w przeciwnym razie będzie musiała zapłacić 550.000 zł i 50% kary.
Termin minął. Zboża, które Agencja chciała sprzedać, nie ma. Pieniądze od Kadexu, do ARR nie wpłynęły. Sprawa jest w żnińskiej prokuraturze. - My nie mamy bezpośredniego wpływu na możliwość realizacji zobowiązań, zrobić to mogą organa ścigania. - powiedziała Małgorzata Tobolska z sekcji produkcji roślinnych w poznańskim oddziale ARR.
Bogdan K. współwłaściciel Kadexu powiedział nam, że trzyma się ustalonego z ARR w Poznaniu pierwotnego terminu 30 czerwca, a teraz - pomijając Poznań - negocjuje z centralą ARR w Warszawie przedłużenie tego terminu. Dodał, że Kadex na pewno sobie z tym problemem poradzi.
Natomiast Małgorzata Tobolska po konsultacji z radcą prawnym stwierdziła: - Będziemy występować z powództwa cywilnego i jako oskarżyciel posiłkowy. Domagamy się zasądzenia odszkodowania pełnego wraz ze wszystkimi odsetkami do momentu, kiedy wyrok zapadnie.
Kiedy zapytaliśmy, czy ARR nie obawia się, że pomimo ewentualnego wyroku sądu Kadex i tak nie będzie miał czym płacić, Małgorzata Tobolska oznajmiła: - No cóż, możemy tylko poruszać się przewidzianymi prawem ścieżkami. W momencie, kiedy żnińska firma dostawała zboże na skład z przedstawionych papierów wynikało, że jest w dobrej kondycji.
Karol Gapiński
Pałuki nr 598 (22/2003)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze