W ostatnich kilku dniach strażacy dwukrotnie interweniowali w Janowcu Wielkopolskim na ul. Gnieźnieńskiej, uwalniając ptaki z problemów, w których się znalazły.
Jak informuje st. kpt. Łukasz Adamowski rzecznik prasowy w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie, do pierwszej interwencji doszło 1 sierpnia w jednym z mieszkań w budynku wielorodzinnym przy ul. Gnieźnieńskiej w Janowcu Wielkopolskim. O 20.30 dyżurny na stanowisku kierowania w komendzie odebrał zgłoszenie o sowie, która niespodziewanie wleciała do tego mieszkania. Ptak będąc w panice nie potrafił sam wydostać się z pułapki, jaką stało się dla niego ludzkie mieszkanie. Dlatego na pomoc przyjechali strażacy z OSP Janowiec Wielkopolski. Druhowie zdołali uchwycić sowę, nie robią c jej krzywdy, używając do tego ręcznika. Następnie wypuścili tego ptaka w jego naturalne środowisko.
Czy wlatywanie sów do siedzib ludzkich to częste zjawisko? O zachowaniach sów opowiedziała nam miłośniczka przyrody, fotografka, prezeska Fundacji na Rzecz Ochrony Pałuckich Sów Uszatka, Anna Sawala-Smoter.

fot. Anna Sawala-Smoter
Wyjaśnia ona, że sowy, jako ptaki w większości typowo nocne, potrafią czasem płatać figle. Nie jest to oczywiście zachowanie zamierzone. Z racji diety opartej głównie na gryzoniach , lubią bytować blisko siedzib ludzkich. Zwłaszcza płomykówki , puszczyki oraz pójdźki. O ile jednak płomykówka szuka raczej schronienia w stodołach i budynkach gospodarczych , o tyle puszczyk który lubi dziuple szuka bardziej zamkniętych przestrzeni. Udokumentowano kilka przypadków puszczyka, który utknął w przewodzie kominowym, ale także taki ptak może wlecieć do pomieszczenia. Jeżeli okno jest szeroko otwarte bez przeszkody w postaci zasłony czy firany, może się tak zdarzyć. Należy pamiętać, że taki ptak jest bardziej zestresowany tą sytuacją niż człowiek, który być może jest tego świadkiem. Jeśli jest możliwość, ptak zazwyczaj wyleci sam. Jeśli jednak utknie przestraszony, należy wezwać pomoc aby nie doszło do urazów skrzydeł czy głowy, kiedy przestraszony ptak będzie się rozbijał np. o ściany.
Drugie zdarzenie, o którym poinformował st. kpt. Łukasz Adamowski miało miejsce także w budynku wielorodzinnym przy ul. Gnieźnieńskiej w Janowcu Wielkopolskim wieczorem 4 sierpnia. Wówczas to, kilka minut przed 21.00 strażacy zostali zawiadomieni o jerzyku, który jakoś się zaplątał i nie potrafił uwolnić przy otworze wlotowym do znajdującej się tam budki lęgowej. Jerzyk został przez strażaków uwolniony, ale był w słabej kondycji fizycznej i nie mógł odlecieć o własnych siłach. Dlatego jerzyk został przekazany pani, która asystowała podczas tej interwencji, a która zajmuje się ptakami. Następnego dnia rano jerzyk miał zostać przekazany do lekarza weterynarii.
- Jerzyki to bardzo ciekawa grupa ptaków , która niemal całe życie spędza w locie. Choć brzmi to nieprawdopodobnie, ptaki te nawet śpią tylko jedną półkulą mózgu. Druga jest cały czas „ czynna”. Sytuacja, w której jerzyk utknie w jakimś otworze lub innej budce lęgowej może się zdarzyć. Upały sprzyjają zmęczeniu tych pięknych ptaków i odwodnieniu. Osłabiony ptak będzie szukał choć na chwilę schronienia, a zaplątany w przeszkodę będzie próbował się oswobodzić, co jest jeszcze większym wysiłkiem. I choć jaskółkom i jerzykom niezwykle rzadko zdarza się wpaść w nieporządne miejsce, to jednak czasami pomoc człowieka jest niezbędna - opowiedziała Anna Sawala-Smoter.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze