Reklama

Spotkanie z Magdaleną Wolińską-Riedi - kobietą, która Watykan zna od podszewki

LUT22

Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Żninie godz: 15:00

22 lutego 2025 r. gościem Klubu Podróżnika działającego w żnińskiej Bibliotece Publicznej była Magdalena Wolińska-Riedi, polska dziennikarka, tłumaczka, lingwistka i korespondentka zagraniczna z Watykanu, autorka książek m. in. „Mój Rzym” oraz watykańskiej trylogii z bestsellerową „Kobietą w Watykanie”.

Wejściówki na spotkanie z tak znaną osobą rozeszły się błyskawicznie, nie dziwi więc to, że sala biblioteczna w sobotnie popołudnie pękała w szwach. - Proszę Państwa, faktyczna frekwencja w naszej książnicy świadczy o tym, że jest z nami szczególny gość. Dziennikarka, korespondentka z Watykanu, osoba energiczna, spontaniczna, zarażająca uśmiechem i optymizmem – powiedziała dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk witając gościa. Sama Magdalena Wolińska-Riedi zaskoczona była taką frekwencją: - Bardzo, bardzo mi miło, że tak Państwo licznie przyszliście. Pierwszy raz w życiu jestem w waszych okolicach, ale na pewno nie ostatni – stwierdziła i dodała, że ona chętnie jeszcze raz do Żnina powróci jeśli zostanie zaproszona.

Pierwsza książka autorki ukazała się w 2019 roku i była to „Kobieta w Watykanie”, a po niej, co roku pojawiały się kolejne. Spotkanie w książnicy było taką podróżą przez dwa światy (Watykanu i Rzymu), które można odnaleźć na kartach książek Magdaleny Wolińskiej-Riedi.

Reklama

Dziennikarka urodziła się i wychowała w Warszawie, jednak swoje życie związała z Watykanem i Rzymem. Do Polski jednak wraca zawsze z sentymentem, a w polskich górach ma domek, w którym odpoczywa. – To jest dla nas taka oaza spokoju właśnie. Drewniany domek, kominek. Jak tam przyjeżdżam, to powiem wam, że żadne cudne Alpy ani nic innego nie może z tym konkurować, bo jednak to poczucie bycia u siebie i takie poczucie ojczystego bezpieczeństwa jest bezcenne – usłyszano.

Watykan jest jej bardzo bliski, bo za jego murami spędziła 16 lat. Pierwszy raz wyjechała do Włoch w 1995 roku jako 15-latka na Dni Młodzieży Europy i spotkanie z Janem Pawłem II. Zachwyciła się Italią, otwartością i życzliwością jej mieszkańców, uważa też, że jakiś palec Boży kierował jej życiową drogą – Ostatniego dnia tego spotkania młodych Jan Paweł II donośnie do nas na czuwaniu wieczornym powiedział, że czeka na nas w 2000 roku w Rzymie, abyśmy razem weszli w drugie tysiąclecie. Dla mnie to było niczym wezwanie osobiste. Ja to tak poczułam, jakby do mnie mówił. I ja wtedy jako licealistka na początku swojej życiowej drogi mówię sobie tak: „Ja chcę tam być” – usłyszano. Dziennikarka rozpoczęła studia z filologii włoskiej na Uniwersytecie Warszawskim i z dobrą znajomością języka pojechała w 2000 roku do Rzymu na Światowe Dni Młodzieży. Miała też misję specjalną do wypełnienia, a to wiązało się z dotarciem do księdza Dziwisza. A że była wolontariuszką i mogła z przepustką się wszędzie poruszać to podeszła do jednego z gwardzistów papieskich oznajmiając mu, że musi się spotkać z księdzem Dziwiszem. W odpowiedzi usłyszała: - Tu każda tak mówi, że chce do księdza Dziwisza”. 

Reklama

Tak Magdalena Wolińska-Riedi poznała swojego przyszłego męża Marcela Riedi, który wówczas kazał jej przyjść za godzinę, a sam w tym czasie poszedł sprawdzić czy mówiła prawdę. Kiedy więc po godzinie wróciła czekał na nią nie tylko ksiądz Dziwisz, ale także gwardzista, który ostatecznie się z panią Magdaleną umówił na spotkanie i tak zaczęła się ich wspólna życiowa droga. Były maile, spotkania i ślub w Watykanie (2003), którego udzielił im ówczesny kardynał Joseph Ratzinger, a późniejszy papież Benedykt XVI. Na zgodę na taki ślub zwykle czeka się od trzech do czterech lat, a ona otrzymała ją po dwóch miesiącach. - Dostałam, drodzy Państwo, wykaz tych papierów wszystkich do dostarczenia po łacinie, więc w ogóle zorganizowanie tego nie było proste i pamiętam, jednym z tych dokumentów, tych punktów było świadectwo moralności i dobrego prowadzenia – powiedziała dziennikarka, która uzyskała je od ówczesnego prymasa Polski kardynała Józefa Glempa. 

Udało się też pozyskać inne pozwolenia m. in. z Watykanu, a że pani Magdalena była rodaczką Papieża to skrócona została droga wydania zgody na ślub. - W dzisiejszych czasach za papieża Franciszka jest inaczej. Nie ma takiej restrykcyjności, są gwardziści, którzy się żenią i mieszkają poza murami, ale w naszych czasach, to był 2003 rok, było tylko 12 mieszkań do dyspozycji na terenie. Właśnie dla rodzin gwardzistów. A że gwardzista mógł pełnić służbę 25 lat, to rzeczywiście czekanie na mieszkanie mogło trwać latami. W każdym razie tak to było w 2003 roku i po ślubie zostaliśmy ponad 16 lat w środku – powiedziała pani Magdalena i dodała, ze dla młodej osoby, a miała wówczas 23 lata, to był kawał życia. Wyszła z Watykanu mając 40 lat, kiedy jej maż przeszedł na emeryturę, zamieszkali poza murami Watykanu, w Rzymie. Była już wtedy zupełnie inną osobą, gdyż przeszła drogę kompleksowego dojrzewania, dorastania i dokształcania. - Ja wtedy kończyłam inne studia również, historię kościoła na Uniwersytecie Gregoriańskim już w czasie, kiedy byłam tam i mieszkałam tam. Potem praca, różna między innymi w Trybunale Roty Rzymskiej, Sygnatury Apostolskiej jako tłumacz. Trochę to było takie przecieranie szlaków, bo byłam pierwszą kobietą między innymi właśnie dlatego, że w sądach watykańskich nie było wcześniej kobiety święckiej, która była tłumaczką – usłyszano.

Reklama

Czas spędzony za murami Watykanu był dla Polki okresem absolutnie wyjątkowym. Był to dla niej na pewno czas wielkiego uprzywilejowania, a jednocześnie niemałe restrykcje. Musiała się wiele rzeczy nauczyć i dostosować do tego świata, który jest zupełnie inny niż my znamy z naszego codziennego życia.- To jest świat bardzo męski, bardzo zhierarchizowany, świat wysokich rangą i najwyższych rangą hierarchów kościoła w zdecydowanej większości. Oprócz nich to tak naprawdę dużą grupę stanowią właśnie szwajcarscy gwardziści, którzy są jak wojsko. To jest armia i to najstarsza armia świata, która bez przerwy służy przy Papieżu od 1506 roku jako wojsko innego kraju, bo szwajcarzy, służą w kraju obcym, czyli w państwie watykańskim. Dlatego mają paszport watykański i jest to jakby uzasadnienie dla ich istnienia tam – powiedziała pani Magdalena i dodała, że za jej czasów gwardzistów było 110, a teraz jest ich 135. – Z rodzinami w sumie nas było 400 osób żyjących za bramą Watykanu przez te wszystkie lata, a kobiet w moich czasach było 12. Także 12 kobiet na świecie było wtedy z paszportem watykańskim i potem, kiedy urodziły się moje córki, no to one również paszport otrzymały, więc zwiększyły grupę – usłyszano.

Jako mieszkanka Watykanu pani Magdalena mogła spacerować po ogrodach watykańskich, które są jednym z najbardziej strzeżonych na świecie i najbardziej niedostępnych miejsc. - 360 kamer umieszczonych jest w przeróżnych miejscach, punktach Watykanu, na rogu każdego budynku, po to, żeby zapewnić absolutne bezpieczeństwo temu, który jakby jest sercem tego, że tam się istnieje, czyli papieża, który de facto, choćby w teorii, ma wszelkie prawo spacerować, gdzie chce, chodzić, gdzie chce, za murami – usłyszano.

Reklama

Dowiedziano się, że Spiżowa Brama zamykana jest o 20.00 a Watykan o pierwszej w nocy, a kiedyś o północy. – Spiżowa Brama jest jedną z siedmiu, ale jest ona bramą tak naprawdę symboliczną, bramą dla hierarchów, dla gości specjalnych, a generalnie ta taka najbardziej ruchliwa i oblegana to jest m.in. Brama Świętej Anny i w ogóle wszystkie wejścia do całego Watykanu. To jest jedyne państwo na świecie zamykane nocą na klucz absolutnie. Nie można teoretycznie wejść, ani wyjść. Jeżeli ktoś ma dużą potrzebę albo się spóźni, to trzeba pukać grzecznie i prosić, żeby cię wpuścili, bo musisz wrócić do domu i otwierają te bramy – usłyszano.

Magdalena Wolińska-Riedi nawiązała ciepłą relację zarówno z Papieżem Benedyktem, który udzielał jej ślubu, jak i z papieżem Franciszkiem.- Papież Franciszek nam panujący jest niesamowity, bo podejmuje po prostu decyzje spontaniczne. Dzięki temu więcej gwardzistów w tej chwili ma żony i mieszka poza Watykanem, a to dlatego, że jeden z nich mówił papieżowi, że on by bardzo chciał tutaj zostać i dalej służyć, ale nie bardzo może, bo chce się ożenić, a ożenić się mogli tylko oficerowie i starsi podoficerowie. No i papież stwierdził, że od razu rozwiąże sprawę - powiedziała pani Magdalena i dodała, że papież zadzwonił gdzie trzeba i sprawę rozwiązał, co obecnie skutkuje tym, że młodzi gwardziści nie tylko mogą się żenić, ale też mieszkać poza murami Watykanu.

Reklama

Ciekawą książką jest „Zdarzyło się w Watykanie". To druga część watykańskiej trylogii autorki, w której przedstawiła prawdziwe historie opowiadane przez osoby pracujące przez wiele lat za Spiżową Bramą. - Udało mi się po długim czasie i staraniu wyciągnąć od osób, najbliższych współpracowników Jana Pawła II, jego niesamowite historie, anegdoty, czasami rzeczy wzruszające, bardzo poruszające z czasów, kiedy oni przy nim służyli. Są to osoby, które nieraz były przy papieżu przez cały pontyfikat, inne przez 20 lat, ale generalnie kawał czasu. Są to wszystkie osoby zza kulis, to znaczy mamy papieskiego kierowcę, mamy papieskiego ogrodnika, którego jakby dominującą rolą było pielęgnowanie ogrodu na dachu Pałacu Apostolskiego, gdzie tam się znajdują drzewa, oliwek, różne cytrusy i między innymi piękna droga krzyżowa, taka prywatna, którą prosił Jan Paweł II, żeby zainstalować. I on tam czuł się bezpiecznie, nikt mu tam nie przeszkadzał i zawsze co rano w holu, wymykał się tam windą - usłyszano. Żeby się dowiedzieć jak wyglądały spotkania papieża z ogrodnikiem, a także by poznać wiele innych opowieści pracowników zza Spiżowej Bramy i życia w Watykanie koniecznie trzeba sięgnąć po książki Magdaleny Wolińskiej-Riedi, które są dostępne w żnińskiej bibliotece.

Magdalena Wolińska-Riedi spotykała Ojca Świętego podczas spacerów z córkami w ogrodach watykańskich, a także jako reporterka polskich mediów wielokrotnie towarzyszyła papieżowi Franciszkowi podczas jego zagranicznych podróży.- Byłam z nim na ostatniej podróży, niebywałej zupełniew Oceanii w Azji Południowo-Wschodniej, dwanaście dni, 33 tysiące kilometrów. Teraz trochę Papież niedomaga, mam nadzieję, że to jest sytuacja chwilowa. Generalnie sił mu nie brakuje, myśmy zakończyli tę podróż przed końcem września, a on w grudniu kończył 88 lat – usłyszano.

Reklama

Dziennikarka wspominała też czasy pontyfikatu Benedykta XVI. - Przepiękne czasy z Benedyktem XVI, zawsze u niego przez około miesiąc przebywał brat jego, Georg. Przyjeżdżał z Niemiec i do dzisiaj my mamy w uszach, ja, mój mąż i inni pracownicy, którzy tam spędzali czas, koncerty na cztery ręce. Oni dwaj grali na fortepianie, do późnego wieczora i to się niosło po tym całym miasteczku, po tych wzgórzach Castel Gandolfo. To naprawdę rzeczy niezwykłe, w takim trudzie życia niezwykłość goszczenia tak wyjątkowej osoby, jaką jest papież - usłyszano.

Po ponad 16 latach za murami Watykanu Magdalena Wolińska-Riedi wraz z mężem zamieszkała w Rzymie. Dwie swoje ostatnie książki poświęciła właśnie temu miastu W przewodniku „Rzym. Spacerem po niezwykłych zakątkach Wiecznego Miasta” autorka opisuje najpiękniejsze dla niej miejsca. - Ta książka jest takim domknięciem pierwszej o Rzymie, czyli też jest to spacer. Starałam się tak przeplatać, żeby z tych dwóch książek ułożyła się mozaika właściwie wszystkich takich najpiękniejszych dla mnie punktów, dzielnic itd. Rzymu, czyli nie powtarzam tych samych miejsc. Natomiast książka „Rzym od kuchni” z jednej strony to zdecydowanie Rzym kulinarny, dlatego że kuchnia Rzymu to jest odzwierciedlenie historii Rzymu i Rzymian. Kuchnia Rzymu jest tak prosta i taka nieskomplikowana w składnikach, nieprzekombinowana. Ja często lubię mówić o duszy Rzymianina. Oni są właśnie tacy z sercem na dłoni, otwarci dla każdego, podzielą się tym, co mają, cieszą się z tego, że słońce świeci i ta kuchnia jest właśnie taka, pachnąca świeżymi ziołami, prostymi składnikami, które u nich rosną – usłyszano.

Reklama

Po spotkaniu autorka podpisywała swoje książki i choć śpieszyła się na kolejne wydarzenie w Poznaniu to nikomu nie odmówiła dedykacji i wspólnego zdjęcia. Zapewniła też, że chętnie wróci do Żnina, by opowiedzieć chociażby o niezwykłych papieskich podróżach.

Barbara Filipiak

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/02/2025 07:08
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości