Reklama

O kulturze Masajów w żnińskiej bibliotece

CZE22

Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Żninie godz: 18:00

22 czerwca 2026 r. w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Żninie gościł Maiko z plemienia Masajów, który w Młodzieżowym Klubie Podróżnika  dla uczniów Szkoły Podstawowej nr 1 im. Powstańców Wielkopolskich w Żninie, a następnie wieczorem w Klubie Podróżnika dla dorosłych opowiedział o żyjącym w Tanzanii plemieniu Masajów.

 

Do Żnina wraz z Maiko przyjechała jego przyjaciółka Dorota Markiewicz, która pomogła bardzo szybko Maiko odnaleźć się w polskiej kulturze, a w opowieściach o Tanzanii go wspierała podczas tego niezwykłego spotkania.

Reklama

Zanim jednak pani dyrektor biblioteki Beata Czaczyk oddała głos prelegentom, minutą ciszy uczczono Irenę Starczewską, która wyruszyła w swoją ostatnią podróż. - Pani prezes wieloletnia Banku Spółdzielczego, która przez lata piastowała różne funkcje m. in. w Uniwersytecie Trzeciego Wieku i Fundacji Dar Serca, była przede wszystkim  człowiekiem spragnionym świata, podróży i o tych podróżach razem ze swoją córką wielokrotnie nam Klubie Podróżnika opowiadała. Jej ostatnia opowieść, jak Państwo pewnie pamiętacie, w listopadzie ubiegłego roku, była o cudownie zielonej Maderze. Myślę, że ta podróż, w którą udała się w ostatnich dniach, będzie pełna spokoju i na pewno w zupełnie innym świecie. Na pewno będzie patrzyła tutaj na nas i będzie razem z nami przeżywała kolejne podróże do państw, których jeszcze nie zdążyła odwiedzić – powiedziała Beata Czaczyk.

Następnie rozpoczęło się niezwykle barwne spotkanie połączone z prezentacją multimedialną z wulkanem radości jakim jest Maiko. W Tanzanii, skąd Maiko pochodzi, jest wiele plemion, ale najważniejszym z nich są Masajowie.  - I cieszą się naprawdę bardzo dużym szacunkiem – powiedziała Dorota Markiewicz.

Reklama

Masajowie, jak się dowiedziano, nie piszą i nie kaligrafują, ale za to wszystko zapamiętują. Tak jak Maiko, który zna bardzo dobrze siedem języków, a ósmego, polskiego, wciąż się uczy. I właśnie łamaną polszczyzną, z pomocą Doroty Markiewicz, opowiedział w Klubie Podróżnika o kulturze i życiu Masajów. Jak zauważył na wstępie, polska kultura bardzo różni się od polskiej.  - Polska jest bardzo inna też dla mnie, bo my nie mieszkamy w miastach. Mieszkamy w buszu – usłyszano. Te wypowiedź uzupełniła przyjaciółka Maiko, która dodała: - Oni żyją tam, gdzie nie ma elektryczności, tam, gdzie nie ma cywilizacji. Oni tak żyją trochę z wyboru, trochę nie z wyboru, ale generalnie z szacunku do własnej kultury. Taki sobie styl obrali. Dlatego Maiko bardzo polubił naszych górali, bo oni mają swoje nożyki, ci mają ciupagi. Tamci mają tańce, ci mają tańce. Ci noszą koraliki, tamci noszą koraliki. Masajowie mają swoje piosenki i swój język więc Maiko mówi, że to takie podobne trochę jak u nas.

I rzeczywiście,  tyle tylko, że nasi górale troszeczkę bardziej majętni są i inaczej żyją. Natomiast Masajowie, tak jak mówił, bez elektryczności do dzisiaj – usłyszano.

Reklama

W Tanzanii imprezy odbywają się przy pełni księżyca. - I rzeczywiście tam pojechać i stanąć tam na tym lądzie, żeby człowiek sobie uświadomił, że rzeczywiście to jest to, co pokazują w filmach – powiedziała pani Dorota.

Życie w plemieniu Masajów od setek lat wygląda niemal tak samo, aczkolwiek jak zaznaczyła pani Dorota, w ostatnich latach można zauważyć pewne adaptacje do zmieniającego się świata. - Swoje domy budują tak samo, jak kiedyś.  Jedyne, co można zauważyć, to to, że zaczynają wysyłać swoje dzieci z domu. Ale nie wszystkie dzieci wychodzą z domu – usłyszano.

Reklama

Podczas obu spotkań w żnińskiej bibliotece dowiedziano się m. in. jak wyglądają powitania w Tanzanii, gdyż inaczej witają się dziewczyny, a inaczej chłopcy. W wieku 25 do 35 lat mężczyźni mają tzw. niepisaną służbę wojskową, która jest dla nich bardzo ważna, gdyż służba wojskowa w armii po prostu tam nie funkcjonuje. A przecież mężczyźni-wojownicy muszą umieć sobie radzić, by ochronić swoją społeczność, bydło i terytorium. Napaści przez inne plemiona wciąż się zdarzają, dlatego Masajowie muszą być czujni, a łatwo nie mają. - Powiem państwu, że większego rasizmu niż w Afryce ja nie widziałam. To jest niesamowite – stwierdziła Dorota Markiewicz.

Wśród Masajów tradycją już jest, że młodzi mężczyźni, wojownicy zwani Moran, przez pewien czas (około 3 miesiące) żyją z dala od wioski i w buszu zajmują się wypasaniem bydła. Jest to element przejścia do dorosłości, a jednocześnie wychowania i przygotowania do dorosłego życia w społeczności i radzenia sobie z przeciwnościami losu oraz niebezpieczeństwami. Prelegentka stwierdziła, że Masajowie są pracowici i ambitni, uczą się języków obcych, często wyjeżdżają za granicę, bo chcą swój los poprawić. Kiedy Maiko przyjechał z panią Dorotą do Bydgoszczy to wszystko było dla niego nieznane. Piec elektryczny czy odkurzacz to było wręcz wyzwanie, bo Masajowie nie znają elektryczności. - Oni siedzą w chałupce, trzy kamienie, ogień w środku, wielki garnek i mama jest cała zadowolona. Sypie tam te swoje przyprawy, gorąco tam jest, a to dopiero rano i wszyscy są zadowoleni.  Chłopaki wstają o trzeciej-czwartej rano, inni jeszcze śpią, a oni idą szukać pokarmu – powiedziała pani Dorota i dodała, że  Masajowie są bardzo czyści. - Jak się wchodzi do tej wsi, to jest po prostu wszystko na błysk – usłyszano.

Reklama

Masajowie żyją w zgodzie z naturą, bardzo szanują wszystkie zwierzęta i jeśli nie muszą, to zwierząt nie zabijają. - Tam jest prawdziwe safari. Wchodzimy, słuchajcie, do ich domów, do tych zwierzaków tak naprawdę, z którymi wspólnie żyją – stwierdziła pani Dorota, a Maiko dodał, że Masajowie nie jedzą świń, kurczaków ani ryb. Dlatego też w Polsce ma problem z jedzeniem.  - Nie jemy tego, bo my jemy kozę, baranka i krowę czyli najfajniejsze mięso, tak naprawdę. Ser robimy też czyli tylko jemy to, co mamy, innego nie jemy – stwierdził Maiko, a pani Dorota dodała, że w Polsce najlepszą potrawą dla Maika jest mięso z kebaba.

Na świecie Masajów jest tylko około 2 miliony i głównie mieszkają oni w Kenii i Tanzanii. Nie mają kalendarza i zegarków, ale wiedzą, która dokładnie jest godzina, bo doskonale posługują się zegarem słonecznym. - Gwiazdy mają bardzo dużo znaczenie. Mój dziadek pokazywał mi cały czas te gwiazdy i mówił, że w tym miesiącu będzie deszcz. On wszystko wiedział – powiedział Maiko.

Reklama

Nie wszystkie dzieci w Tanzanii mają możliwość nauki, dlatego też Maiko pomaga finansowo swojej siostrze Ewie, aby mogła kontynuować naukę.  – Ewa jest już w liceum, bo udało nam się jej pomóc, więc pojechała do dużego miasta, takiej naszej Warszawy. I tam się rzeczywiście uczy. I już mówiliśmy dzisiaj dzieciom, że prosimy was bardzo, uczcie się, bo tam jak dzieciaki nie idą w sobotę czy w niedzielę do szkoły, to one proszą swoją mamę, że chcą iść do szkoły. Jak ja się tam pojawiłam u nich we wsi, to było tak: „Dora, Dora, ja  chcę do szkoły, ja chcę dobry angielski”. Oni już wiedzą, że to jest ważne, że to dla nich dalsza podróż - powiedziała pani Dorota.

Masajowie mieszkają w domach z gliny, w których jest ciemno, bo nie ma okien i elektryczności. Kiedy tylko pojawia się księżyc wychodzą z domów i zaczynają się imprezy ze śpiewankami i tańcami. Śpią na rusztowaniach z gałęzi pokrytych krowią skórą. Kiedy więc pani Dorota sprezentowała rodzicom Maika prawdziwy materac, to jego ojciec nie chciał wstać z niego, bo tak mu dobrze było.

Reklama

Dziadek Maika żył 101 lat i miał 11 żon, 59 dzieci i 290 wnuków. Rodzice Maika żyją już po  chrześcijańsku – we dwójkę i mają dzieci. Rodzina zawsze trzyma się razem i pomagają sobie wzajemnie. - Bardzo dużo Masajów wyjeżdża na przykład tak jak Maiko, ale niestety nie pomagają i nie wracają. I oni też mają takie niepisane prawo, żeby czuli się odpowiedzialni za tą społeczność, żeby jednak oni przetrwali. A Majko jest całym sercem tam, tak naprawdę – powiedziała pani Dorota.

Dziadek Maiko był bogaty, bo miał 7000 krów, można powiedzieć, że był takim bossem w tej społeczności Masajów. – Ja go poznałam i on tam rządził wszystkim. Wszystkich znał i wszyscy jego znali. Przed śmiercią zrobił taką imprezę, (..) wszyscy tańczyli, (…) umiał się ogarnąć facet i trzymał to wszystko w ryzach i po prostu jakoś to funkcjonowało, że ta rodzina i te wszystkie dzieci miały co jeść, do szkół ich wysyłał. Maika uczył historii, takiej z  pokolenia na pokolenie – usłyszano od pani Doroty.

Reklama

Podczas spotkania usłyszano też, o masajskich świętach, które są radosne, wszyscy śpiewają i tańczą witając nowy rok, pozdrawiają się, ale nie dają sobie prezentów, bo nie mają na to pieniędzy. - Ale oni dają takie energię i zaopiekowanie. To jest po prostu dla mnie niesamowite. Tego życzę wszystkim nam, żebyśmy zmierzali w dobrym kierunku – powiedziała Dorota Markiewicz.

Maiko podczas obu spotkań w żnińskiej bibliotece wystąpił w tradycyjnym stroju masajskim, a młodzieży zaprezentował nawet skoki Masajów, które wywarły ogromne wrażenie.

Reklama

Chętni mogli też nabyć oryginalne masajskie bransoletki, które wykonała siostra maika – Ewa. – Te wszystkie pieniądze Maiko wysyła Ewie na szkołę, bo tam wszystko trzeba kupić, mundury trzeba kupić, książkę trzeba kupić, wszystko trzeba kupić. A Ewa przebiera nogami, bo nie pochodzi z bogatej rodziny – dodała pani Dorota. Prawdopodobnie Ewa studia rozpocznie w Polsce, chce zostać lekarzem i pomagać ludziom.  

Była to niezwykle inspirująca opowieść o społeczności Masajów, przedstawiona przez Maiko – członka tego plemienia, który z autentyczną dumą i głębokim szacunkiem opowiadał o swojej kulturze, tradycjach i codziennym życiu.

Reklama

Barbara Filipiak

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/06/2026 12:44
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości