Reklama

Gdzie organizowano cukrownicze kolonie w pierwszych powojennych latach?

Otrzymaliśmy niedawno list od p. Martyniak, czytelniczki z Tomaszowa Mazowieckiego, która od 1945 roku chodziła do Szkoły Podstawowej nr 1, a jej ojciec pracował w cukrowni, która od 1946 roku urządzała dla dzieci swoich pracowników wakacyjne wyjazdy.

Odpowiedzialny za nie był p. Piechocki ze swoją ekipą, a każdy wyjazd wymagał wielu zachodów – kraj był zniszczony po wojnie. Wypoczynek dzieci i młodzieży wtedy wyglądał zupełnie inaczej, niż dziś. Wspomnienia kilku wyjazdów autorka listu opisała następująco:

W 1946 roku dzieci wyjechały do Jadownik – do pałacyku. W salach nie było łóżek, tylko deski ustawione na sztorc i przybite gwoździami do parkietu tworzyły prostokąty, które wyściełało się słomą, a uczestnik kolonii musiał mieć własny koc, jasiek i prześcieradło. Tak wyglądały nasze posłania. Jeden turnus był dla dziewcząt, a następny dla chłopców.

Reklama

W 1947 wpoczywano w Ostrówcach. Tam już były łóżka piętrowe; resztę musiał mieć uczestnik wypoczynku. Na pierwszy turnus przyjechały dziewczynki, na drugi – chłopcy.

W 1948 dzieci wyjechały na Dolny Śląsk – do wsi Stara Kamienica koło Jeleniej Góry. Jechano koleją, z przesiadką we Wrocławiu. Po wyjściu przed dworzec uczestników kolonii przywitał widok zniszczonego miasta. Z wrocławskiego dworca do szkoły w Starej Kamienicy, gdzie zakwaterowano kolonistów przewiozła wszystkich ciężarówka. „Spać musiałyśmy na naszych prześcieradłach rozłożonych na pokrytą pyłochłonem podłogę. Okazało się, że nasze łóżka zostały zatrzymane we Wrocławiu w związku ze Zjazdem Intelektualistów.” – napisała nasza czytelniczka. Turnus, chłopców  spał już w łóżkach.

Reklama

Następne kolonie, w 1949 roku w Słupsku były już koedukacyjne. Uczestników zakwaterowano w szkole, a na kolonii p. Martyniak była razem ze swymi dwoma braćmi. W 1950 pojechano do Myślenic. Autorka listu zapamiętała, jak rozśpiewane dziewczęta z pieśnią na ustach czwórkami szły na mszę świętą. Jakieś wydarzenia spowodowały że wielu zapisanych na drugi turnus chłopców pozostało w domu, za to ci, którzy pojechali na kolonie mieli wyżerkę, gdyż dostawali posiłki przewidziane dla znacznie większej grupy. W 1951 w Jeleniej Górze koedukacyjne kolonie ze Żnina kwaterowały w szkole blisko teatru. Od 1952 r. p. Martyniak jeździła już na wakacyjne wyjazdy  organizowane dla uczniów liceum, a w 1953 roku była w Człuchowie na obozie sportowym.

Autorka pozdrawia serdecznie wszystkich naszych czytelników, a szczególnie młodzież, której poleca zapoznanie się z tymi informacjami, aby wiedzieli, jaka jest różnica między ich wypoczynkiem a wypoczynkiem ich pradziadków.

Reklama

zredagował (dk)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/07/2026 16:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości