W niedzielę ciężkie chwile przeżyli mieszkańcy ulic Konopnickiej i Staszica w Żninie. Od godziny 10:00 do wieczora mieszkańcy tych ulic pozostawali bez dostępu do wody.
Przyczyną wycieku była stara infrastruktura, która w pewnym miejscu nie wytrzymała i się rozszczelniła - awaria polegała na niekontrolowanym wycieku wody z rurociągu, w wyniku czego spadło ciśnienie w tej części sieci. Ten wyciek został zauważony i zgłoszony do WiK.
Po zgłoszeniu ekipa remontowa – jak poinformował nas WiK - pojawiła się na miejscu po pół godzinie. Zlokalizowanie uszkodzenia nie było łatwe, gdyż strumień wybił na Staszica, a awaria była w dość dużej odległości - na Bohaterów i woda przedostawała się wzdłuż sieci ciepłowniczych. Na początku nie było w ogóle wiadomo, czy jest to wyciek z sieci ciepłowniczej, czy z wodociągu. Przyjechali w związku z tym także pracownicy ciepłowni, aby pomóc w ustaleniach.
Kilkadziesiąt mieszkań od godziny 10:00 pozostawało bez dostępu do wody. W czasie trwania awarii usłyszeli, że spółka nie jest w stanie określić, jak długo potrwa przerwa w dostawie wody. Była to gorzka prawda - rzeczywiście na wstępnym etapie nie było wiadomo, co się stało. Ostatecznie prace zakończono w godzinach wieczornych. Mieszkańcy krytycznie oceniali politykę informacyjną WIK: na stronie internetowej WIK oraz na profilach społecznościowych WiK nie zamieszczono żadnej informacji dotyczącej awarii ani utrudnień w dostawie wody. WiK odpowiada na ten zarzut krótko: była niedziela, nie było komu umieścić takiej informacji, a ekipa remontowa wszystkie siły skupiała na zakończeniu usuwania uszkodzeń.
Mieszkańcy krytykują również brak podstawiona beczkowozu z wodą, który mógłby nieco ulżyć ludziom w najgorętszym dniu tegorocznego lata, gdy temperatura powietrza sięgała 40°C. „- Brak wody w takich warunkach stanowi poważny problem dla wszystkich mieszkańców, a zwłaszcza osób starszych, dzieci oraz osób chorych.” – tłumaczą konieczność podstawienia beczkowozu mieszkańcy.
Pracownik WiK na te zarzuty odpowiedział nam, że zastępcze źródło wody było dostępne w siedzibie spółki przy ulicy Mickiewicza, gdzie można było przyjść i otrzymać wodę, ale nikt się po nią nie zgłosił. Na stronie internetowej WiK w zakładce "awarie i remonty" nie ma żadnej informacji, że w przypadku braku wody można przychodzić po nią do WiK. Niezależnie od tego, że taka możliwość istniała (o czym mieszkańcy nie wiedzieli) - uważają, że beczkowóz powinien być podstawiony i oceniają, że ze strony WiK było to poważne zaniedbanie.
- Obowiązku zapewnienie beczkowozu przy takiej awarii nie ma - powiedział nam prezes WiK Andrzej Daszkowski. - Ale w tym wypadku powinniśmy go zapewnić i to jest fakt.
Na usprawiedliwienie pracowników dodał, że z kranów przez większość czasu leciała woda, tylko było zmniejszone ciśnienie. Aby zlokalizować wyciek zamykano różne zasuwy, więc rzeczywiście były dłuższe chwile, kiedy w różnych miejscach osiedla krany były suche. Konieczność usunięcia awarii łączy się zawsze z niedogodnościami.
Dzień zakończył się burzą i o północy spadł przez wszystkich oczekiwany deszcz.
Dominik Księski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze