- Przeliczyłem, że prawdopodobnie chodzi o 250.000 metrów sześciennych rocznie. Wydobycie tej ilości wody z trzeciorzędowego poziomu nie ma prawa zakłócić funkcjonowania miejskich wodociągów - tłumaczy prezes spółki Maciej Kędzierski.
W czerwcu doszło do awarii kcyńskiej sieci wodociągowej. W efekcie kłopotów w hydroforni, wody nie miały miejscowości Tupadły, Kcynia, Stalówka, Karmelita i częściowo Grocholin. Radny Mirosław Pezacki zainteresował się awarią i przy okazji zadał kilka pytań w kontekście planowanej w gminie inwestycji. Chodzi o biometanownię, która miałaby zostać zbudowana na trzech działkach w miejscowości Miastowice. Decyzją Rady Miejskiej w przygotowaniu, pod tymże kątem, jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Dużo szerzej pisaliśmy na ten temat w wydaniu 10/2025.
MODERNIZACJA
Istotnym dla wszystkich zagadnieniem jest modernizacja wodociągu w kontekście poboru wody przez biometanownię.
- Studnie głębinowe, które zostaną pobudowane, będą pozyskiwać mnóstwo wody i to nie ulega wątpliwości. Od siedmiu lat susza jest niesamowita chociaż się o tym nie mówi, to śniegu nie ma, nie ma również odpowiedniej ilości opadów. Dodatkowe studnie głębinowe, budowane na dużą skalę, są zagrożeniem poboru nieobliczalnej wręcz ilości wody. Teren zostanie osuszony - powiedział podczas marcowego spotkania z burmistrzem Łukasz Tabor z miejscowości Suchary. Wtedy konkretnej reakcji ze strony prezesa spółki Verbio Piotra Spychały nie było, poprosiliśmy go jednak o ustosunkowanie się do tej sprawy.
Ze strony protestujących rolników z Miastowic i sąsiednich miejscowości padają często pytania, jakie - w przypadku postawienia biometanowni o mocy 20 MW - będzie dobowe, miesięczne i roczne zapotrzebowanie na wodę? Pytał na sesji o to także radny Pezacki.
Sieć na terenie gminy liczy 80, a w mieście to 25 kilometrów. Okazuje się, że kcyńska komunalna spółka nie jest właścicielem całej użytkowanej sieci. Prawdę mówiąc jej własność stanowi jedynie ponad 500-metrowy odcinek, co ogranicza związane z siecią plany inwestycyjne. Doraźnie prezes planuje wymiany hydrantów i urządzeń. Takie działania prowadzone są od dawna i to na koszt zakładu. W miejskiej hydroforni natomiast, do końca bieżącego roku, trzeba wykonać inwestycję na złożu w związku ze zbiornikiem oczyszczającym wodę. Chodzi o pozbycie się manganu. Usunięcie go z wody wymaga np. zastosowania odpowiednich filtrów, żywic lub odwróconej osmozy, czyli przepuszczenia wody przez specjalną membranę. Na mniejsze stężenia skutkują zmiękczacze połączone z jonowymienną żywicą, ale większe wymagają silnych utleniaczy typu chlor bądź ozon. Na takie zadania trzeba wydać brutto mniej więcej 100.000 zł.
- Jeżeli chodzi o dostarczanie wody pod konkretną inwestycję [biometanownia - przyp. red.] to sobie przeliczyłem, że prawdopodobnie chodzi o 250.000 metrów sześciennych rocznie. Wszystko zależy od tego z jakiego zasobu, czyli poziomu wodonośnego, chcemy wodę czerpać. Rozpoznanie hydrogeologiczne jest bardzo dobre, zważywszy, że w takim przypadku mówimy tylko o wodach podziemnych, a nie podskórnych. Przy takich wydajnościach na poziomie czwartorzędowym potencjalny inwestor musi uzyskać specjalne pozwolenie bądź operat wodnoprawny. W nich będzie napisane z jakiego poziomu można korzystać. W przypadku poziomu trzeciorzędowego to zlewnia Noteci jest zasobna w wodę. Kwestia ilości studni i ich odległości od siebie ma wtedy duże znaczenie. Wydobycie z tego poziomu nie ma prawa zakłócić funkcjonowania miejskich wodociągów - tłumaczy prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Kcyni Maciej Kędzierski. Jeżeli aureola studni, czyli ich wzajemnie oddziaływanie na siebie, będzie w granicach mniej więcej dwóch kilometrów to zdaniem prezesa Kędzierskiego wszystko powinno się zazębiać. Zasobność trzeciorzędowego źródła jest taka, że nie trzeba się martwić. Przykładem niech będzie pobliskie Wapno. Tam przewidywano czerpanie z trzeciorzędowego poziomu około 500 metrów sześciennych na godzinę. To dużo, zważywszy, że radny w interpelacji pyta o dzienne zapotrzebowanie rzędu 30 metrów sześciennych na godzinę.
Na terenie kcyńskiej gminy, oprócz miasta i ul. Szubińskiej, działa również Komunalne Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Szubinie. W planach do 2026 ma wymianę agregatów głębinowych na ujęciach wody, montaż układu stałego ciśnienia na ujęciu wody w Szczepicach oraz Malicach, przemiennika częstotliwości dostosowanego do pompowania wody w układzie stałego ciśnienia wraz z wymianą sterowania. Stricte pod kątem sieci wodociągowej zostanie wymieniona pompa w punkcie podnoszenia ciśnienia w Dębogórze. Wymienione będą agregaty głębinowe. Jednocześnie prezes zarządu szubińskiej spółki Piotr Milik, w odpowiedzi na interpelację, poinformował, że nie ma możliwości zapewnienia zapotrzebowania na wodę rzędu 700-800 metrów sześciennych na dobę. Taki rząd wielkości interesował kcyńskiego radnego. Żaden z prezesów nie wspomniał o ewentualnej budowie nowej nitki wodociągu z przeznaczeniem stricte na potrzeby biometanowni chociaż radnego Pezackiego ta sprawa interesowała.
JAKOŚĆ
Z poborem wody wiąże się rzecz jasna jej jakość. To istotne chociażby pod kątem czerwcowej awarii i bezpieczeństwa korzystających z sieci wodociągowej mieszkańców. - Co do zasady nie prowadzi się badań próbek na wodzie surowej, czyli w studniach. Standardową procedurą w momencie awarii jest ponowne zachlorowanie ujęcia. Chodzi o wyeliminowanie zagrożenia mikrobiologicznego, które mogłoby się pojawić w momencie fizycznego montażu urządzeń. To najistotniejsze w kwestii pobierania próbek to fakt, że dzieje się to poza wodą surową wprowadzoną do sieci i przechodzącą proces technologiczny na stacji uzdatniania wody. Tam badania przeprowadziliśmy - wyjaśnia prezes Kędzierski. Pracownicy spółki regularnie kontrolują pobór i proces uzdatniania.
Cezary Kucharsk
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze