Helena Górna: - To będzie kusiło jak nic
Kolekcja zagrożeń
W Żninie od początku tygodnia działa sklep z wyrobami kolekcjonerskimi. Tyle tylko, że wyrobami tymi są dopalacze, czyli substancje o działaniu halucynogennym i psychostymulującym.
Sklep z dopalaczami działa od początku tego tygodnia. - Trudno powiedzieć, czy się przyjmie. Mam nadzieję, że się przyjmie. Zobaczymy, jakie będzie zainteresowanie. Po jednym dniu niewiele mogę powiedzieć - powiedział Łukasz Szoma z Inowrocławia, który prowadzi sklep.
Wyjaśnił, że produkty, jakie oferuje, są wyrobem kolekcjonerskim i nie nadają się do spożycia przez ludzi. - To nadaje się do kolekcji i nic więcej. Taka informacja jest też na opakowaniu - mówi. Nasz rozmówca dodał, że produkt ten jest legalny i bezpieczny oraz, że sprzedawany jest wyłącznie osobom pełnoletnim za okazaniem dowodu. Dopalacze można kupić na miejscu. Cena tych produktów waha się od 20 do 80 zł.
- Wybraliśmy Żnin dlatego, że jest blisko Inowrocławia. Dotychczas takie punkty powstawały w dużych miastach. Nie wiem, czy tutaj znajdą się ludzie, którzy zechcą to kolekcjonować - twierdzi Łukasz Szoma.
Pomieszczenie, w którym znajduje się sklep z dopalaczami, jest wynajmowane. Właściciel powiedział, że umowa została zawarta od początku lipca na czas nieokreślony. Dodał, że nie wiedział o tym, że mają być sprzedawane w tym miejscu dopalacze, bo otrzymał informację o wyrobach kolekcjonerskich. - Cieszyłem się, że są klienci. Pieniądz to pieniądz.
Marta Stefaniak-Łubianka, psycholog, specjalista terapii uzależnień w Monarze w Warszawie wyjaśniła nam, że dopalacze są substancjami legalnymi. Problem polega na tym, że one nie są do końca zbadane. - Leki bardzo długo się testuje zanim trafią do aptek. Na tych substancjach nie prowadzi się badań - twierdzi nasza rozmówczyni. - Nie wiadomo jak organizm na nie zareaguje po połączeniu ich np. z alkoholem czy innymi substancjami. Kiedy jedna substancja jest wycofywana, w jej miejsce pojawiają się trzy następne.
Psycholog powiedziała też, że informacja o tym, że są to substancje do kolekcjonowania i nie do spożycia jest bzdurą i obejściem prawa, bo i tak każdy wie, czym dopalacze tak naprawdę są. A są to substancje o różnym działaniu - halucynogennym lub psychostymulującym.
Jacek Pietraszko, dyrektor Zespołu Publicznych Szkół nr 1 w Żninie był zaskoczony informacją o tym, że w bezpośrednim sąsiedztwie szkoły mają być sprzedawane dopalacze.
- Pierwsze od pana słyszę. Nie miałem zielonego pojęcia, że coś takiego jest. Jakieś działanie podejmiemy. Przede wszystkim, czy zgodna z prawem jest lokalizacja takiego sklepu w pobliżu szkoły, bo uważam, że zagrożenie dla młodzieży jest. Dyrektor dodał, że nie uspokaja go informacja o tym, że wyroby te nie będą sprzedawane nieletnim - Piwa też nie można sprzedawać, a różnie to wygląda.
Helena Górna, psycholog z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Żninie, jest zaniepokojona tym faktem. - To będzie kusiło jak nic. Młodzież lubi eksperymentować. Zaczyna się niewinnie, a skończyć się może źle. Są to substancje zmieniające świadomość, a takie zawsze są niebezpieczne. Mają takie składniki, które mogą powodować uzależnienie.
Marta Stefaniak-Łubianka wyjaśniła, że w walce z uzależnieniami nie chodzi o zakazy i profilaktykę zza biurka. - Trzeba być z młodzieżą co dzień, rozmawiać z nią i dać im coś w zamian. „Monar” nie walczy z narkotykami. W swojej pracy koncentrujemy się przede wszystkim na działaniach profilaktycznych. Narkotyki towarzyszą bowiem człowiekowi od zarania dziejów. Chodzi o to, by lansować wśród młodzieży trzeźwy styl życia, promować zabawę wolną od narkotyków czy alkoholu.
O tym, że taki sklep jest otwarty, wie żnińska policja. Oficer prasowy kom. Krzysztof Jaźwiński powiedział, że policja może jedynie zaapelować o to, aby takich rzeczy jak dopalacze mieszkańcy Żnina unikali, ponieważ są szkodliwe.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 962 (29/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze