Reklama

Kopiec Sobolewskiego

Kolejna pominięta osoba
     Kopiec Sobolewskiego
     Jacek Sobolewski nawiózł ziemię na działkę, którą użytkuje mieszkanka Wenecji Henryka Sz. Utworzył też sobie drogę dojazdową na budowę na jej posesji. Kobieta sprawę zgłosiła na policję. Starosta: - Budowa jest legalna. Wójt Gąsawy: na urlopie.

Taka hałda ziemi znalazła się na działce Henryki Sz.
         fot. Arkadiusz Majszak

    W listopadzie ubiegłego roku Katarzyna Sobolewska zwróciła się do wójta Gąsawy Zdzisława Kuczmy o wydanie decyzji o warunkach zabudowy na dwóch działkach położonych w Biskupinie. 11 stycznia wójt wydał decyzję zabudowy. Na jej podstawie starosta Zbigniew Jaszczuk wydał 17 czerwca pozwolenie na budowę schroniska turystycznego. Następnego dnia decyzja nabrała mocy ostatecznej. 19 czerwca - 30 metrów od zabytkowej siedziby muzeum w Biskupinie - rozpoczęły się prace budowlane. Zbigniew Gaczkowski, sąsiad inwestora, został pominięty podczas wydawania przez wójta warunków zabudowy. Decyzja o wydaniu warunków zabudowy obejmowała teren, którego jest właścicielem.
    Mieszkańcy Biskupina stanowczo zaprotestowali przeciwko budowie schroniska, gdyż ich domy i mieszkania położone są w niewielkiej odległości od działki, na której budowane jest schronisko.    

    W sprawie nowej inwestycji w Biskupinie odbyło się zebranie. Mieszkańcy oraz dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie Wiesław Zajączkowski wyrazili swoje obawy i wątpliwości wobec lokalizacji powstającego obiektu. Po zebraniu mieszkańcy byli przekonani, że wójt uchyli swoją decyzję w całości i procedura związana z budową schroniska rozpocznie się od nowa. Tak się jednak nie stało. Wójt miał w części uchylić decyzję o warunkach zabudowy. Zmiana polegać miała na uchyleniu jedynie mapki z przebiegiem granicy między działkami Sobolewskich i Zbigniewa Gaczkowskiego.
    Mieszkańcy Biskupina uważają, że decyzja wójta została wydana niezgodnie z obowiązującymi przepisami. Ich zdaniem, była też przez pół roku ukrywana w tajemnicy, żeby mieszkańcy wsi nie dowiedzieli się o niej i nie mogli zaprotestować. Zwracają uwagę, że decyzja o warunkach zabudowy budynku użyteczności publicznej w centrum wsi jest dokumentem jawnym i w dalszym ciągu domagają się uchylenia decyzji wójta w całości, ponieważ prace budowlane toczą się w bardzo szybkim tempie.
W ubiegłym tygodniu na sąsiadującej z budową działce użytkowanej przez Henrykę Sz. pojawiły się hałdy ziemi. Kobieta mieszka w Wenecji, dlatego nic o tym nie wiedziała. Kiedy została powiadomiona, że jej działkę zdobi kopiec ziemi, nazwany już przez mieszkańców kopcem Sobolewskiego, pojechała na miejsce i podjęła działania zmierzające do usunięcia ziemi z działki. Jest oburzona, że naruszono jej prawo własności.
    W decyzji o warunkach zabudowy mieszkanka Wenecji została uznana za stronę postępowania. Mówi jednak Pałukom, że nic nie wiedziała o jakiejkolwiek budowie przy działce, którą użytkuje, ponieważ nie wpłynęło do niej żadne pismo z Urzędu Gminy w Gąsawie.
    Henryka Sz. wspomina, że w połowie czerwca był u niej Jacek Sobolewski. - Pytał, czy może ustawić płytki polbrukowe na moim terenie. Mówił, że tylko polbruk będzie zakładał i po miesiącu skończy. Nie wspominał nic o ziemi i budowie. Ja się słownie zgodziłam, że może te płytki składować przez miesiąc. A tu teraz dowiedziałam się, że na działce jest co innego. Jak to zobaczyłam, to aż się zatrzęsłam. Ja mu niczego nie podpisywałam. A jeśli mówi, że coś mu podpisałam, to źle mówi. Chciał, żebym mu podpisała zgodę na składowanie tych płytek, ale się nie zgodziłam, bo po co na ten miesiąc coś miałam podpisywać? To działka mojej mamy Marii Zwolenkiewicz. Ona zmarła w 1995 roku. Ja jestem jedynaczką i użytkuję tę ziemię - opowiada Henryka Sz.
    Mieszkanka Wenecji poinformowała o sprawie gąsawską policję. Relacjonuje, że policjanci przyjechali na jej działkę i obejrzeli kopiec składowanej ziemi. - Powiedzieli mu, że tę ziemię ma usunąć. Nie wiem jeszcze, co dalej z tym zrobić. Powinien mi za to chyba zadośćuczynić, bo mi tę działkę zanieczyścił - żali się kobieta.
    Henryka Sz. zamierzała złożyć w Starostwie Powiatowym w Żninie oświadczenie następującej treści: Ja niżej podpisana oświadczam, że nie wyrażałam zgody jako strona na budowę hotelu - schroniska na sąsiadującej z moją posesją działką nr 250 w Biskupinie. Podpis mój został sfałszowany, o czym zawiadomiłam 29 lipca 2010 roku policję. Jednocześnie zgłosiłam fakt składowania bez mojej wiedzy dużej ilości ziemi oraz utworzenia drogi dojazdowej do budowy przez moją działkę. Dowiedziała się od pracownika starostwa, że dla starostwa nie jest stroną w sprawie. W tej sytuacji pisma do starosty nie złożyła.
    30 lipca Henryka Sz. skierowała do Zdzisława Kuczmy pismo o uchylenie decyzji z 11 stycznia o warunkach zabudowy na budowę budynku usługowo-mieszkalnego. W uzasadnieniu kobieta zwraca uwagę, że w lipcu otrzymała postanowienie o wznowieniu postępowania w sprawie wydania decyzji ostatecznej warunków zabudowy dla budynku usługowo-mieszkalnego w Biskupinie i że dopiero z tego pisma dowiedziała się, że także i ona została pominięta w procesie postępowania. Ponieważ nie dostała do tej pory poprzedniej decyzji o warunkach zabudowy, napisała wójtowi: - Jestem przeciwna budowie na sąsiedniej działce budynku, który spowoduje obniżenie wartości mojej działki.
    Ponieważ Henryka Sz. została uznana podczas wydawania decyzji o warunkach zabudowy za stronę, to powinna zostać o niej poinformowana. Gdyby tak było, w Urzędzie Gminy powinien znajdować się dokument (tzw. zwrotka) potwierdzający, że mieszkanka Wenecji zapoznała się z treścią decyzji ze stycznia. Czy zwrotka jest - tego nie udało nam się ustalić, ponieważ wójt Zdzisław Kuczma przebywa na urlopie. Sprawa na pewno jest prosta do wyjaśnienia i jak tylko otrzymamy tę informację, przekażemy ją.
Starosta Zbigniew Jaszczuk podkreśla, że Henryka Sz. dla starostwa nie jest stroną postępowania.         I dodaje: - Przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy dla wójta ta pani jest stroną. W przypadku pozwolenia na budowę ta pani stroną nie jest. Dopóki wójt nie zmieni swojej decyzji o warunkach zabudowy, to ja nic nie zmienię. W tej chwili jest wszystko legalne.
    Jacka Sobolewskiego spotkaliśmy w Biskupinie, kiedy spacerował w pobliżu rezerwatu z widelcem i talerzem w ręku, na którym znajdowało się mięso. Stwierdził, że nie odpowie na nasze pytania, ponieważ spożywa posiłek. Kiedy skończył, wsiadł do samochodu. Po chwili się zatrzymał i wyjaśnił, że sprawa została zgłoszona na policję. Dodał, że ziemię z działki Henryki Sz. usunie. Dowiedzieliśmy się też, że sprawę uzgadniał - najpierw kobieta wyraziła na to zgodę, a zdanie zmieniła później.
    Wczoraj tuż przed zamknięciem numeru nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji  w Żninie poinformował nas, że pomiędzy Henryką Sz. a Jackiem Sobolewskim zostało zawarte porozumienie dotyczące usunięcia ziemi. Niezależnie od tego policjanci prowadzą czynności mające wyjaśnić czy podczas nawiezienia ziemi na działkę Henryki Sz. nie doszło do naruszenia prawa.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 964 (31/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości