Reklama

Ksiądz dostępny całą dobę

Ks. Marcin Modrzyński od ponad roku czyni posługę kapłańską jako kapłan pogotowia duchowego. Dniem jego dyżuru jest środa.

    fot. Sylwia Wysocka

Pogotowie duchowe, kapłani, ksiądz, ks. Marcin Modrzyński, Janowiec
     Ksiądz dostępny całą dobę
    Kapłan powinien być jak pogotowie ratunkowe - 7 dni w tygodniu i 24 godziny na dobę otwarty dla ludzi. I tak się dzieje, a przykładem jest pogotowie duchowe i ks. Marcin Modrzyński z parafii św. Mikołaja w Janowcu.

     POGOTOWIE CAŁODOBOWE
     Pomysłodawcą i założycielem pogotowia duchowego jest brat Benedykt Pączka. Jak opowiada, inicjatywa ta spełnia warunek otwarcia Kościoła tam, gdzie istnieje taka potrzeba - media, telefon, Internet, forma, gdzie kapłan jest otwarty przez siedem dni w tygodniu i 24 godziny na dobę.
     Pogotowie duchowe to wspólnota duszpasterzy, którzy pomagają bliźnim potrzebującym wsparcia, którzy pogrążeni w depresji, w myślach samobójczych dzwonią pod numer dyżurującego kapłana wskazanego na stronie internetowej pogotowia duchowego. Kapłani zrzeszeni w pogotowiu nie szczędzą czasu potrzebującym, odbierają telefony, pomagają, radzą, kierują, umawiają się na spotkania, spowiedzi, modlą się wspólnie z rozmówcą. Podejmują rozmowy niezależnie od pory dnia czy nocy. Każdy z nich jest gotowy przez jedną dobę w tygodniu nieść pomoc. Po wejściu na stronę pogotowia duchowego, w każdym dniu potrzebujący może znaleźć księży - według harmonogramu - którzy są dostępni. Generalnie założenie jest takie, by można było odszukać księdza ze swojego województwa, jak najbliżej, co daje możliwość spotkania. Często po takiej rozmowie ludzie chcą umówić się na spowiedź, na rozmowę.
     Na terenie województwa kujawsko-pomorskiego jest dwóch księży, którzy pełnią posługę w pogotowiu duchowym. Ksiądz Marcin Modrzyński, wikariusz parafii św. Mikołaja w Janowcu, jest jednym z wielu księży i braci zakonnych nie tylko w Polsce, ale i na całym niemal świecie, który działa w pogotowiu duchowym.
     Pomysłem zaraził go kapłan z diecezji lubelskiej. - Mówił o tym, kiedy byliśmy wspólnie na Woodstock, informował nas, że podjął taką inicjatywę jak pogotowie duchowe, bo przecież jest księdzem 24 h na dobę. Opowiadał o potrzebujących, którzy dzwonią, o różnych przypadkach z którymi miał do czynienia, o sytuacji, że w nocy jechał nawet do osoby, która miała problem i że to jest bardzo potrzebna inicjatywa. Miałem podziw do niego za to i to w jakiś sposób we mnie żyło. Biłem się z myślami chyba 8 miesięcy - opowiada ks. Marcin Modrzyński.
     Wątpliwości budził fakt, że jako kapłan nie jest on zwolennikiem telefonów i jak zapewnia, gdyby nie fakt, że jako ksiądz za pośrednictwem telefonu jest bardziej dyspozycyjny, to by zrezygnował z jego użytkowania. - Z jednej strony przez swoją niechęć do komórki wstąpienie do pogotowia duchowego byłoby działaniem wbrew sobie, ale z drugiej strony gdyby miało to komuś pomóc, w ten sposób mógłbym nieść pomoc, to właśnie po to jestem księdzem. Jeden z braci kapucynów kiedyś powiedział, że kapłan powinien być jak „Tesco” 7 dni w tygodniu i 24 h na dobę otwarty dla ludzi - zapewnia.
     JAK JEZUS WYCHODZĄ DO LUDZI
     Od jednego z księży usłyszał kiedyś pytanie, gdzie by poszedł Pan Jezus gdyby teraz zjawił się na ziemi i odpowiedź, że do ludzi, na ulice, między ludzi. - To wpisuje się w kontekst tego, co dzisiaj by zrobił Jezus, gdzie by poszedł, jakich środków użył, pewnie dzisiaj też by miał facebooka, telefon komórkowy, by i w ten sposób docierać do ludzi - mówi z uśmiechem ksiądz Marcin. Takie rozważania i niechęć związana z faktem, że jest to pomoc przez telefon powodowała, że była to dla niego trudna decyzja. - Jest to jedna z zasad rozeznawania duchowego, że jeżeli przychodzi do nas jedna myśl, my ją odrzucamy, a ona do nas wraca i przynosi pokój serca, to jest kryterium rozeznania, że jest to myśl od Pana Boga i widzę, że nie jest to tylko mój pomysł, a wręcz odczytuję to jako natchnienie boże to przestaję się martwić, jak to będzie wyglądało, jaki przybierze kształt, bo ja mam to przyjąć tak, jak apostołowie mieli iść i głosić - mówi o swojej decyzji ksiądz Marcin.
     Pamięta doskonale swój pierwszy dyżur, gdzie podjął ponad 30 rozmówi i odebrał ponad 50 wiadomości SMS-owych. Początkowo odpisywał na SMS-y, ale przy częstych telefonach, licznych SMS-ach nie da się pomóc za pośrednictwem wiadomości tekstowych. Dlatego w regulaminie pogotowia zobowiązani są do odbieranie wszystkich telefonów, nawet z numerów zastrzeżonych, na SMS-y mogą, ale nie muszą odpisywać. Kiedy np. odprawiają mszę świętą, to po jej zakończeniu zobowiązani są odpowiedzieć na nieodebrane połączenia. - Czasami jest tak, że po zajęciach w szkole, czy mszy mam kilkanaście nieodebranych połączeń, wówczas siadam i kolejno oddzwaniam - przyznaje wikariusz.
     Nocne telefony zalicza do kategorii trudnych i poważnych. - To takie, jak mówimy, rozmowy nikodemowe, jak Nikodem przyszedł do Jezusa w nocy. Ludzie nie mogą wtedy spać, myślą, mają wiele problemów, nie wiedzą, jak się za nie zabrać i dzwonią. Takie nocne rozmowy nie schodzą poniżej godziny. W dzień natomiast jest różnie, połączenia nasilają się głównie wieczorem - klasyfikuje duszpasterz.
     Wspomina dzień po transmisji programu o pogotowiu duchowym w Dzień Dobry TVN, to był dzień w którym telefony rozpoczęły się od 7 rano i trwały cały dzień. Obiad, całe popołudnie, wieczór. - Siedziałem pod ścianą z podłączoną do telefonu ładowarką, na nic nie miałem czasu. To był intensywny i bardzo trudny dzień tym bardziej, że do każdego przypadku podchodzi się indywidualnie, każdy problem jest dla nas ważny i każdy człowiek zasługuje na pomoc - zapewnił ks. Marcin.
     PROBLEMY
     O przypadkach, z jakimi trafiają do niego rozmówcy, nie chciał opowiadać publicznie, uznał to za rzecz świętą, intymność każdego dzwoniącego, zapewnił jednak, że ludzie dzwonią w różnych kwestiach, a wachlarz problemów jest ogromny.
     Wspomniał sytuację małego, zapłakanego chłopca, do którego na urodziny nie przyszli zaproszeni koledzy, jego młodszy brat poszukał w Internecie pogotowie duchowe i zadzwonił. - Opowiedział mi całą sytuację i prosił o rozmowę z bratem jubilatem. Dla mnie to było duże wyzwanie, tym bardziej, że nie pomyślałem, że ktoś w takim momencie może zadzwonić do księdza i to w dodatku dziecko. Chyba wtedy najbardziej bałem się tej rozmowy, tego jak wybrnąć, bo to przecież dziecko. Tłumaczyłem, że w życiu spotkają ludzi, którzy przy nich zostaną, ale będą tacy, którzy się od nich odwrócą, tacy, którzy będą widzieli ich wartość jak chociażby brat, który szuka dla niego pomocy. Pytali, czy będą mieli prawdziwych przyjaciół - pytania bardzo poważne, jak na takie dzieci. Tą rozmową byłem bardzo zdumiony i poruszony, ostatecznie początkowy płacz udało się nam wspólnie zamienić na śmiech - wspomina nasz rozmówca.
     Osoby, które dzwonią są w różnym wieku, od dzieci przez gimnazjalistów, licealistów, którzy najczęściej zawiedli się w miłości, osoby z moralnymi dylematami, ci, którzy chcą zasięgnąć opinii czy coś jest, czy też nie jest grzechem, matki, które mają problemy z dziećmi, żony alkoholików, osoby wykorzystywane. - W takich sytuacjach staram się odesłać we właściwe miejsce, jak chociażby do Licheńskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, do zespołu specjalistów, księży, psychologów, psychoterapeutów. Dzwonią ludzie z nerwicami natręctw na tle religijnym. Nauczyłem się już te osoby rozróżniać po sposobie mowy, po jej tonie i wówczas nie chcę wchodzić w kwestie religijne, bo to może tylko powodować dodatkowe, niepotrzebne objawy, dlatego odsyłam ich do lekarzy, do psychologów, zachęcam do podjęcia terapii. Są sytuacje dla nas absurdalne, które z perspektywy nerwicy natręctw czy skrupułów stanowią wielki problem i takie osoby trzeba odpowiednio potraktować. Tu jest ważny jeden spowiednik, który zna tę osobę, zna to schorzenie i odpowiednio poprowadzi - dzieli się spostrzeżeniami kapłan.
     Wśród rozmówców są też dzwoniący systematycznie, co tydzień, osoby, które nie mają z kim porozmawiać, nie mają z kim się pomodlić i tego właśnie oczekują w pogotowiu duchowym. Ksiądz Marcin Modrzyński przyznaje, że zdarzają się przypadki osób opętanych, które odsyła do egzorcystów.
     Zdarzają się telefony od osób z myślami samobójczymi, potrzebujących pomocy. Wówczas w trakcie rozmowy kapłan stara się poznać powody takich myśli, w tym przypadku ważna jest psychologia, wskazanie pewnych mechanizmów reagowania, działania. To często w przypadku młodych ludzi, ich zawodów miłosnych, braku akceptacji. - Zdarzają się też osoby z myślami samobójczymi na skutek zniewolenia na przykład po praktykach satanistycznych. Te osoby nie chcą takich myśli, ale mimo to je mają i im się one narzucają. Tu potrzebna jest modlitwa o uwolnienie - wyjaśnia ks. Marcin. Miał też w swoim ponadrocznym stażu osób chcąc popełnić samobójstwo, gdzie potrzebne były odpowiednie działania, które pozwoliły uratować jej życie.
     POMAGAJĄ INNYM I SOBIE
     Działalność w pogotowiu duchowym, jak zapewnia janowiecki kapłan, skłania go do rozwoju w kierunku psychologii, do czytania literatury psychologicznej i też z zakresu prawa, motywuje go, by być coraz bardziej kompetentnym i pomocnym.
     Tygodniowo ks. Marcin podczas dobowego dyżuru odbiera średnio około 30 telefonów. - Początkowo myślałem, że będzie dzwoniło więcej kobiet z racji tego, że jest ich więcej w Kościele, że są bardziej wrażliwe na sprawy duchowe, facetom jest trudniej o takich rzeczach mówić, ale właśnie tak nie jest. Jest taka zadziwiająca równowaga, mężczyźni często szukają pomocy i to często wówczas, kiedy zawiodły inne sposoby i dzięki Bogu, że dzwonią - mówi kapłan janowieckiej parafii.
     Na pytanie, co młodemu kapłanowi daje posługa w pogotowiu duchowym, usłyszeliśmy, że inspirowany postawą księdza Macieja ostatecznie podejmując decyzję o wstąpieniu do pogotowia duchowego wychodził z założenia, że czyni to, by pomagać innym ludziom, a tymczasem to pogotowie pomaga jemu być bardziej księdzem i dojrzewać do tego. - Ja myślałem, że będę ratował innych, a to Pan Jezus mnie ratuje przez to. Są sytuacje, kiedy mam gorszy dzień, coś mi nie idzie i nagle dzwoni telefon, pytam Pana Jezusa dlaczego akurat do mnie, a nie do innego księdza. Nie chce mi się rozmawiać, ale odbieram i nagle przychodzi natchnienie, myśl co powiedzieć, jak doradzić, w jaki sposób się pomodlić. Pan Bóg daje mi wtedy doświadczyć owoców tego, jak bardzo to jest potrzebne, jak bardzo można komuś pomóc. To są sytuacje, kiedy Pan Jezus mi pokazuje: widzisz Marcin, to nie ty mnie wybrałeś ale to ja ciebie wybrałem i niezależnie, jak często nawalasz, ja będę się tobą posługiwał. Pan Bóg przez pogotowie duchowe daje mi odczuć, jak bardzo mnie chce jako księdza i to mi pomaga, a myślałem, że to ja będę tylko pomagał - zapewnia ksiądz Marcin.
     Dowodem na to, że działalność ta jest potrzebna, że pomaga wielu ludziom, są chociażby życzenia świąteczne z podziękowaniami za udzieloną pomoc, za wsparcie.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1157 (16/2014)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości