12 lutego 2010 r. zmarł dr Eugeniusz Wiśniewski. Doktor Wiśniewski urodził się 12 stycznia 1933 r. we Włocławku. Studia medyczne ukończył w 1959 r. w Akademii Medycznej w Gdańsku.

W 1967 roku objął ordynaturę w oddziale dziecięcym Szpitala Powiatowego w Szprotawie. Dwa lata później zachęcony przez kolegę ze studiów dr. Andrzeja Hoffmanna zdecydował się przenieść do Żnina, aby poprowadzić oddział dziecięcy oraz zorganizować lecznictwo pediatryczne. Od 1969 r. aż do śmierci intensywnie pracował, lecząc kolejne pokolenia dzieci z naszego terenu. Praca była jego autentyczną pasją i zawsze powtarzał, że nie wyobraża sobie innego życia. Poza pracą jego ulubioną formą wypoczynku było wędkarstwo, łowienie ryb pozwalało rozładować stres.
Początki działalności lekarskiej dr. Wiśniewskiego w Żninie były iście pionierskie. Brak dostępności dobrego sprzętu diagnostycznego, trudności w przeprowadzeniu konsultacji specjalistycznych czy prozaiczny problem ze zwykłym połączeniem telefonicznym z lekarzem w Bydgoszczy, aby przekazać ciężko chore dziecko do leczenia specjalistycznego, dzisiaj wydają się tylko koszmarnym wspomnieniem. W tamtych czasach wymagały od lekarza bardzo dużej samodzielności i narażały na olbrzymi stres. Doktor Wiśniewski jako ordynator oddziału dziecięcego był również kierownikiem specjalizacji większości z nas, lekarzy pediatrów pracujących na terenie Pałuk. Jako szef był człowiekiem niezwykle łagodnym, ceniącym dobrą atmosferę w pracy, zawsze gotów służyć fachową pomocą w trudnych sytuacjach. Przez wiele lat pełnił funkcję zastępcy dyrektora do spraw medycznych żnińskiego szpitala. W 1995 r. przeszedł na emeryturę, co tylko nieznacznie zmniejszyło jego zaangażowanie w pracę. Przez następne 15 lat leczył chore dzieci w poradniach na naszym terenie.
Pozostanie w naszej pamięci jako Mistrz, lekarz lubiący swoją pracę, traktujący ją jako pasję.
Tomasz Zwolenkiewicz
Pałuki nr 944 (11/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze