Reklama

Mechanizmy oszustwa

Przed rozprawą dotyczącą wyłudzeń
     Mechanizmy oszustwa
     Za pół miesiąca rozpocznie się proces Aleksandry P., byłej inspektor w wydziale komunikacji w Starostwie Powiatowym w Żninie. Prokuratura oskarża ją o przywłaszczenie prawie osiemdziesięciu tysięcy złotych. Oskarżona nie przyznała się do zarzucanych jej czynów.

    O sprawie nieprawidłowości w wydziale komunikacji w Starostwie Powiatowym w Żninie pisaliśmy we wrześniu ubiegłego roku. Pracownicy wydziału komunikacji zauważyli nieścisłości w dokumentach finansowych i powiadomili o tym starostę żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka. Ten powołał specjalną komisję, aby sprawdziła nieścisłości i jednocześnie odsunął podejrzewaną pracownicę od wykonywania czynności służbowych. Prace komisji przyniosły odpowiedź. Okazało się, że do wydziału komunikacji Starostwa Powiatowego w Żninie wpłynęło za mało pieniędzy za rejestrację pojazdów. Starosta jeszcze przed powołaniem komisji zgłosił sprawę do żnińskiej prokuratury.
    - Sprawa wymagała rozstrzygnięcia przez właściwe organy, ponieważ Aleksandra P. twierdziła, że nie dopuściła się zarzucanych jej nieprawidłowości - informuje starosta Zbigniew Jaszczuk, który po potwierdzeniu zarzutów zwolnił pracownicę wydziału komunikacji w trybie dyscyplinarnym.
    Prokuratura badała sprawę przez kilka miesięcy. W końcu 13 kwietnia 2010 roku akt oskarżenia przeciwko Aleksandrze P., byłej inspektor w wydziale komunikacji, trafił do Sądu Rejonowego w Żninie.
Aleksandrze P. prokuratura stawia zarzut w oparciu o art. 286 §1 i 281 §1. Chodzi o przywłaszczenie w okresie prawie pięciu lat (od 28 grudnia 2004 r. do 31 lipca 2009 r.) w wydziale komunikacji kwoty 77.786 zł w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jak nam powiedział prokurator Stanisław Kupsik, przywłaszczenie następowało poprzez poświadczenie przez oskarżoną nieprawdy na pokwitowaniach wpłat dokonywanych w kasie starostwa.
    - Pieniądze były przywłaszczane cyklicznie i w krótkich odstępach czasu. Były to kwoty od np. 86 zł do ponad 600 zł. W tej chwili nie chciałbym ujawniać szczegółów. W trakcie postępowania przygotowawczego zostali przesłuchani świadkowie, którzy mogli ujawnić istotne czynności dotyczące postępowania. Został zebrany materiał, który potwierdza fakt dokonania zarzucanego jej czynu - powiedział prokurator Stanisław Kupsik.
    Starosta Zbigniew Jaszczuk przyznał, że nieprawidłowości w wydziale komunikacji były trudne do wykrycia przez kontrolę wewnętrzną i zewnętrzną. Po sprawdzeniu okazało się, że trwało to kilka lat. Zaczęło się od drobnych kwot, a skończyło na sumie sięgającej prawie osiemdziesięciu tysięcy złotych. Była pracownica wydziału komunikacji stosowała kilka mechanizmów wyłudzania. Najprawdopodobniej były to cztery sposoby wyprowadzenia pieniędzy.
    Z informacji, jakie uzyskaliśmy od starosty wynika, że polegało to między innymi na tym, że z dwóch dokumentów, potwierdzających dokonanie opłaty za rejestrację pojazdów, była pracownica na ksero robiła jeden i sama potwierdzała zgodność z oryginałem. Mogła to robić, gdyż to uprawnienie wynika z przepisów prawa. Nie miała natomiast upoważnienia starosty do podpisywania dowodów rejestracyjnych.
    - Mechanizmy oszustwa sprowadzały się do wykorzystania różnych opłat przy rejestracji różnych typów pojazdów - powiedział Zbigniew Jaszczuk. - Skomplikowany mechanizm nasuwa przypuszczenia, że sama tego nie wymyśliła.
    W wydziale komunikacji pracownicy robią kopie potwierdzenia dokonania wpłaty przez klienta w kasie starostwa. Oryginał zachowuje klient, a kopia trafia do akt. Aleksandra P. kserowała zostawione kopie, ale wpisywała inne dane, dotyczące rejestrowanego pojazdu, na przykład inną pojemność silnika, inny rocznik itp. Zmienione przez byłą pracownicę kwoty były zgodne z obowiązującym taryfikatorem, więc nie wzbudzały podejrzeń innych pracowników. Natomiast dane w dokumentach nie zgadzały się z rzeczywistością. Opłaty różnią się bowiem w zależności od rodzaju rejestrowanego pojazdu. Inną kwotę płaci się za nowe pojazdy, inną za te o większej pojemności silnika, tonaż (w przypadku ciężarówek) itp. Różnica w opłacie uiszczonej przez klienta, a tym co wpisała była pracownica, stanowiła wyłudzenie i trafiała do oskarżonej. Zbigniew Jaszczuk dodał, że w trakcie procederu wprowadzana w błąd była również kasjerka.
    - Według mojej wiedzy interesanci, którzy przychodzili do urzędu, nie będą musieli dopłacać do dokonywanych w przeszłości opłat za rejestrację pojazdów - uspokaja starosta.
    Proceder wyłudzania nie uderzył w klientów, a bezpośrednio w starostwo powiatowe. Zapytaliśmy starostę, w jaki sposób Aleksandra P. otrzymywała pieniądze, skoro nie miała dostępu do kasy i nie były dokonywane przelewy. - Ja nie mogę wszystkiego powiedzieć, bo moja wypowiedź może spowodować, że procedura ta będzie przez kogoś wykorzystana. Nie chcę w prasie podawać recepty na dokonywanie oszustw - mówi starosta Zbigniew Jaszczuk.
    Na pierwszej rozprawie prawnik, który będzie reprezentował starostwo, wystąpi o zwrot zagarniętych przez oskarżoną pieniędzy na rzecz starostwa. Starosta wystąpił też do prokuratury, na etapie prowadzonego postępowania przygotowawczego, o ujęcie w akcie oskarżenia zwrotu do starostwa wyłudzonych i udokumentowanych przez prokuraturę pieniędzy.
    W trakcie postępowania przygotowawczego Aleksandra P. nie przyznała się do zarzucanych jej czynów i odmówiła złożenia wyjaśnień, do czego - jak wyjaśnił prokurator - miała prawo.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 952 (19/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości