S-5 w Kowalewie
Między kumakiem a kuchnią
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oddział w Bydgoszczy proponuje mieszkańcom Kowalewa, aby zgodzili się na przesunięcie obwodnicy o kilkanaście metrów na zachód. - Nie będzie wykupów i nie będzie wyburzeń - deklaruje Tomasz Okoński. Mieszkańcy chcą rozmawiać.
- „Zrobiliście naszego burmistrza w jajo. Porządnego człowieka” - tak Stanisław Witka podsumował wywód Włodzimierza Ciepłego o sposobie informowania zastosowanego przez RDOŚ Deklaracja ta padła na wiejskim zebraniu, które odbyło się w Kowalewie w miony czwartek. Sołtys Leon Rachubiński zaprosił pracowników Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad z rzecznikiem prasowym Tomaszem Okońskim na czele, regionalnego dyrektora ochrony środowiska Włodzimierza Ciepłego z pracownikami, pracowników firmy Scott Wilson z Poznania, a także burmistrza Szubina Ignacego Pogodzińskiego z urzędnikami. Zebranie odbyło się na hallu, który wypełniony był do ostatniego miejsca.
Przypomnijmy, że zebranie dotyczyło przebiegu drogi ekspresowej S-5 przez Kowalewo, a w zasadzie obok niego. W lipcu w decyzji środowiskowej regionalny dyrektor ochrony środowiska zaakceptował nową wersję przebiegu obwodnicy Kowalewa, która zamiast po zachodniej, budowana będzie po wschodniej stronie wsi. Wynikało to z wyznaczonego w tym miejscu obszaru chronionego krajobrazu Natura 2000. Dyrektor ochrony środowiska we wniosku dostał trzy warianty przebiegu obwodnicy Kowalewa. Dwa przechodziły przez zachodnią część, a jeden przez wschodnią. Wybrał wariant ostatni.
Oprócz wyznaczenia 100-metrowego korytarza plany zawierały wyznaczoną oś przyszłej trasy. Z map i informacji GDDKiA wynikało, że na nowym osiedlu dwie działki będą musiały być wykupione i jeden dom wyburzony. Ponadto ze względu na wiadukt dla drogi powiatowej, z powierzchni ziemi miał zniknąć blok i kilka domów w okolicy dawnego torowiska. Przeciw takim rozwiązaniom ostro zaprotestowali mieszkańcy. Zebranie zostało zwołane po to, aby strony wyjaśniły sobie kwestie sporne.
STRATY GMINY
Zanim padły jakiekolwiek deklaracje, burmistrz Szubina Ignacy Pogodziński powiedział, że również gmina straciła 1,6 mln zł na decyzji o wschodnim przebiegu obwodnicy Kowalewa, bo w okolicy Wąsosza miała powstać strefa gospodarcza, która w ostateczności nie powstanie. Tereny inwestycyjne czy budowlane przez kilka lat nie były przez GDDKiA uzgadniane ze względu na przyszłą trasę S-5.
Burmistrz stwierdził wprost, że długi okres oczekiwania na decyzje środowiskowe okazał się dla zachodnich terenów od drogi krajowej numer pięć czasem zmarnowanym. Dla mieszkańców i władz informacja o nowym wariancie była zaskoczeniem. - Chcemy uzgodnić stanowiska stron, aby przebieg trasy i straty były jak najmniejsze - powiedział Ignacy Pogodziński.
PROPOZYCJA
Tomasz Okoński, rzecznik prasowy bydgoskiego oddziały GDDKiA, złożył mieszkańcom konkretną propozycję. - Nie przyjechaliśmy po to, żeby się tłumaczyć, ale żeby zaproponować pewne rozwiązanie - mówił.
Przedtem wyjaśnił, że wszystkie wcześniejsze warianty zdecydowanie wpływałyby na obszar Natury 2000 i jedynym możliwym do zaakceptowania rozwiązaniem jest wariant wschodni. Wyznaczenie drogi ekspresowej S-5 przez lub w sąsiedztwie Natury 2000 wiązałoby się ze stratą dofinansowania budowy ze środków Unii Europejskiej. Biorąc pod uwagę to, że po wschodniej i po zachodniej stronie doszłoby do wykupów działek i mając na szali to, czy mieć dofinansowanie, czy go nie mieć, GDDKiA wyznaczyła trasę na wschodzie.
- Z projektantami z firmy „Scott Wilson” przeanalizowaliśmy temat tak, aby rozwiązać ten węzeł gordyjski. Chcemy zrobić wszystko, aby państwu pomóc. Propozycja nasza jest taka, która daje wybór. Mogą być wyburzenia, ale może ich nie być. Decyzja środowiskowa wyznacza tunel, w jakim możemy budować drogę. Możemy ją przesunąć w lewo lub w prawo. Jeśli przesuniemy ją w lewo, to domy nie będą wyburzane. Zatem mamy dwa rozwiązania. Możemy wykupić te działki, o których mówimy za 1,5 roku, lub przesunąć drogę w lewo, ile się da, i nic nie będziemy wyburzać - proponował Tomasz Okoński.
Trzeba w tym miejscu wyjaśnić, że w decyzji środowiskowej wyznaczony jest pas, który pokazuje, w jakiej szerokości droga ekspresowa ingerować będzie w środowisko. Pas jest szeroki na około 100 metrów i mniej więcej jego środkiem została wyznaczona trasa S-5. GDDKiA stwierdziła, że może w tym pasie drogę przesuwać w jedną bądź w drugą stronę. Aby uniknąć wyburzeń, drogowcy chcą przesunąć oś jezdni bliżej dawnego torowiska. Jeśli harmonogram nie ulegnie zmianie, to w 2011 roku wykonany zostanie projekt budowlany, a na przełomie 2011 i 2012 roku rozpoczęłyby się wykupy gruntów pod budowę drogi ekspresowej S-5. Nieruchomości wycenione będą na sto procent ich wartości. Realizacja inwestycji przewidziana jest na lata 2012-2014. Przy drodze zostaną postawione ekrany akustyczne.
- Skoro boicie się, że Unia zabierze wam pieniądze, to obwodnicę zróbcie ze środków krajowych - zaproponował Tomasz Rychlewski, mieszkaniec Kowalewa.
- Nie ma takiej opcji - odpowiedział rzecznik.
PRZENIEŚĆ ŻABĘ
Mieszkańcy Kowalewa nie przystali na propozycję GDDKiA. Najpierw powiedzieli to, co ich najbardziej boli. Mówili o tym, że decyzja drogowców i dyrektora ochrony środowiska skazuje ich i ich dzieci na mieszkanie w sąsiedztwie drogi szybkiego ruchu i na ekrany za oknem. Ale najbardziej dziwi ich to, że zmienia się trasę drogi ze względu na odkryte na łąkach trzęślicowych pod Foluszem żaby o nazwie kumak nizinny.
- Dla kogo jest budowana ta droga? Dla żab, czy dla ludzi? Jest możliwość prawna, aby przeszła pierwsza wersja. Macie niedokładne mapki - mówił Krzysztof Florczak.
- Występuje tutaj kumak nizinny. Po jednej i drugiej stronie Kowalewa - powiedział Sebastian Dąbrowski z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Mieszkańcy mówili też, że tereny wokół Kowalewa winny być chronione ze względu na siedliska bociana białego. Nie zgodził się z nimi regionalny dyrektor ochrony środowiska Włodzimierz Ciepły. - Niech pan nie opowiada, że bocian biały ma strefę ochronną, bo nie ma. Nie znacie się na tym i jeszcze wmawiacie nam, że nic nie wiemy - mówił dyrektor. - Nie da się poprowadzić drogi przez „Naturę 2000”, bo Unia Europejska nie da pieniędzy.
Krzysztof Karczewski, właściciel działki wyznaczonej do wykupu, zacytował artykuł 34. ustawy o ochronie środowiska. Przepis mówi, że ze względu na wymogi o charakterze społecznym i wobec braku rozwiązań alternatywnych, regionalny dyrektor ochrony środowiska może zezwolić na realizację działań, które mogą negatywnie oddziaływać na środowisko w obszarze Natury 2000. Musi zapewnić wykonanie kompensacji przyrodniczej. - Przenieśmy więc żabę w inne miejsce - kontynuował Krzysztof Karczewski.
- Jeżeli nie ma innego wariantu, to wtedy mówimy o kompensacji. Kompensację robi się w określonej sytuacji. Tu nie ma takiej potrzeby, bo wariant jest - ripostował Włodzimierz Ciepły.
BLOK OCALEJE
Podczas spotkania okazało się, że dziewięciorodzinny blok, który mógłby przeszkadzać w budowie nasypu i wiaduktu, będzie stał. - Ten blok, nawet jeśli przesuniemy drogę, mimo że znajduje się w pasie, nie będzie naruszony - zadeklarował Marcin Nowak z firmy Scott Wilson. - Dla zminimalizowania skutków hałasu będą postawione ekrany akustyczne.
- Czy chciałby pan ekran pod oknem? - pytał jeden z mieszkańców.
- Przesuńcie tę drogę bardziej w prawo. Niech idzie lasem - proponowali mieszkańcy. - Jeśli zrobicie tak jak teraz, to cześć obwodnicy Szubina nie będzie wykorzystana.
- Przesuńmy to w las. To można przecież zrobić - apelował Stanisław Witka. - My też możemy blokować piątkę dzień i noc.
Zarówno Włodzimierz Ciepły, jak i przedstawiciel firmy Scott Wilson twierdzili, że kolejna zmiana przebiegu trasy nie jest możliwa. Marcin Nowak z tej firmy powiedział, że spowodowałoby to konieczność kolejnych wykupów, a wydłużenie obwodnicy zwiększyłoby koszty inwestycji, zaś zadanie projektantów, podczas wytyczania trasy, polegało także na minimalizowaniu przyszłych nakładów. Włodzimierz Ciepły stwierdził, że kolejna zmiana wariantu wiązałaby się z uruchomieniem procedury wydania decyzji środowiskowej od nowa, a to przesunęłoby w czasie i tak już opóźniona inwestycję.
- Przesunięcie tej inwestycji w las, to nasze pobożne życzenie - podsumował burmistrz.
BĘDĄ ROZMAWIAĆ
Burmistrz zakończył zebranie i zaproponował, aby najbardziej zainteresowani tematem mieszkańcy obejrzeli plany przebiegu obwodnicy i porozmawiali z przedstawicielami GDDKiA oraz firmy Scott Wilson. Oficjalnych uzgodnień i zgody na przesunięcie obwodnicy w kierunku dawnego torowiska jeszcze nie ma. Propozycja padła i mieszkańcy są gotowi do rozmów z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. W zamian za zgodę mieszkańcy oczekują deklaracji na piśmie, że bieg obwodnicy będzie zmieniony i że żaden z budynków nie zostanie wyburzony.
Wykonawca, czyli firma Scott Wilson nie otrzymała jeszcze z bydgoskiego oddziału GDDKiA wytycznych co do przebiegu trasy. Marcin Nowak powiedział, że najprawdopodobniej inwestor czeka na pisemne wystąpienie mieszkańców. - Mieli przygotować wystąpienie do generalnej dyrekcji. My czekamy na ruch ze strony naszego klienta. Na razie jest cisza. Na temat spotkania nikt nas nie informował.
Prawdopodobnie po podpisaniu porozumienia między inwestorem a mieszkańcami dostaniemy informacje, jakie przyjąć rozwiązania - powiedział Marcin Nowak
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 967 (34/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze