Schronisko z nieużytkowym piętrem i zakazem wjazdu autobusów
Mieszkańcy i muzeum kontra inwestor i wójt
- Jaką widzi pan alternatywę? - pytał Jacek Sobolewski dyrektora muzeum. - Uważam, że tego budynku powinno nie być - odpowiedział Wiesław Zajączkowski.
- „Jeżeli uchyli w całości, to znaczy, że przyjmuje do wiadomości nasze argumenty. Jeżeli uchyli w części, to znaczy, że nie przyjął naszych argumentów i ma nas w nosie” - twierdził Wiesław Zajączkowski. W poniedziałek w świetlicy w Biskupinie temperatura była bardzo wysoka, mimo że na zewnątrz zrobiło się chłodno. Kilkudziesięciu mieszkańców Biskupina domagało się od wójta cofnięcia decyzji o warunkach zabudowy dla schroniska turystycznego. Przypomnijmy, że w listopadzie Katarzyna Sobolewska zwróciła się do wójta Gąsawy Zdzisława Kuczmy o wydanie decyzji o warunkach zabudowy na działkach 141/2 i 142/1 w Biskupinie. Wójt 11 stycznia tego roku wydał decyzję o warunkach zabudowy. Na jej podstawie starosta Zbigniew Jaszczuk 17 czerwca wydał decyzję o wydaniu pozwolenia na budowę schroniska turystycznego, a następnego dnia decyzja nabrała mocy ostatecznej. Jak twierdzą mieszkańcy Biskupina, już 19 czerwca w środku wsi, 30 metrów od 100-letniej siedziby muzeum, zaczęły się prace budowlane.
POMINIĘTY
Po rozpoczęciu inwestycji Zbigniew Gaczkowski, jeden z sąsiadów inwestora, zwrócił uwagę wójtowi Gąsawy Zdzisławowi Kuczmie, że został pominięty w procedurze wydawania warunków zabudowy. Miał żal o to, że decyzja o wydaniu warunków zabudowy obejmowała teren, którego jest właścicielem. Swoje uwagi zgłosił na piśmie. Ich efektem była decyzja wójta z ubiegłego tygodnia o wznowieniu postępowania. Wójt przyznał się do błędów. Raz, że Zbigniewa Gaczkowskiego nie uznano jako strony postępowania i dwa, że granica działki została źle zaznaczona.
Małgorzata Gaczkowska czyta wniosek, który zostanie dołączony do protokołu Po rozpoczęciu budowy schroniska turystycznego w Biskupinie zawrzało. Od domu do domu zaczął krążyć protest, w którym mieszkańcy sprzeciwiali się budowie tak dużego obiektu w centrum wsi.
Wskazywali również na to, że działalność już istniejącego obiektu turystycznego o nazwie Przystań Biskupińska (położonego naprzeciw przystanku autobusowego i sklepu, w innym miejscu, niż lokalizowany obiekt) jest dla nich uciążliwa. Mieszkańcy Biskupina w proteście dopytywali wójta, dlaczego wydał decyzję o warunkach zabudowy w tajemnicy przed nimi i zaapelowali o zwołanie zebrania.
Termin zebrania został wyznaczony na 19 lipca. Jeszcze na kilka dni przed jego rozpoczęciem mieszkańcy pytali siebie, czy pojawi się na nim wójt Zdzisław Kuczma, czy nie. - Jeśli go nie będzie, to zebranie nie ma sensu - twierdzili. Wójt jednak przyjechał. Byli również urbanista Witold Kowalski, pracownik urzędu Władysław Ludkiewicz oraz radni: Maria Warda, Jacek Mazany, Bogdan Lewandowski i Stanisław Mikołajczak. Był też dyrektor Muzeum Archeologicznego Wiesław Zajączkowski. Ale i tak największą siłę stanowili mieszkańcy. Przyszło około 50 osób.
Zaczęło się od tłumaczeń Witolda Kowalskiego, dlaczego w decyzji o warunkach zabudowy część działki Zbigniewa Gaczkowskiego znalazła się na terenie inwestycji Katarzyny Sobolewskiej. Urbanista powiedział, że o wydanie decyzji o warunkach zabudowy może wystąpić każdy, nawet jeśli nie jest właścicielem terenu, o który wnioskuje. Celem urbanisty jest przygotowanie projektu. W chwili jego przygotowywania urbanista nie ma obowiązku sprawdzania, kto jest właścicielem terenu. Jeśli jedzie w teren, to zwraca uwagę m.in. na otoczenie architektoniczne, a nie na kamienie graniczne.
Jacek Sobolewski reprezentował na zebraniu samego siebie TAJEMNICA
Małgorzata Gaczkowska, siostra Zbigniewa Gaczkowskiego, powiedziała, że informacja o tym, co ma powstać w sąsiedztwie działki jej brata, była utrzymywana celowo w tajemnicy. Decyzja wójta podjęta została 11 stycznia, a do 19 czerwca nikt z mieszkańców nie wiedział o tym, że ma tam powstać budynek hotelowy. Małgorzata Gaczkowska przypomniała mieszkańcom swoją rozmowę z Jackiem Sobolewskim z 3 czerwca, w której zaproponował jej zamianę mieszkań. Trzeba tu wyjaśnić, że siostra Zbigniewa Gaczkowskiego ma mieszkanie w Przystani Biskupińskiej. Jacek Sobolewski oferował jej mieszkanie w domku przy działce, na której teraz powstaje sporna inwestycja. Wtedy miał jej powiedzieć, że zamierza budować obok jedynie boisko. Także część zebranych potwierdziła to, że słyszeli wcześniej o planach budowy boiska, a nie schroniska turystycznego.
- To nie było utrzymywane w tajemnicy - bronił się wójt.
- Gdyby brat wcześniej wiedział o tym, to ostatecznej decyzji w pozwoleniu na budowę by nie było. Wszystko zostało zrobione w tajemnicy - odpowiedziała Małgorzata Gaczkowska. - I dlaczego mój brat nie został powiadomiony? - pytała Małgorzata Gaczkowska.
Władysław Ludkiewicz przyznał się do tego, że nie wziął pod uwagę Zbigniewa Gaczkowskiego w trakcie powiadamiania stron o rozpoczęciu procedury wydawania decyzji o warunkach zabudowy.
Dyrektor Wiesław Zajączkowski odpowiedział, że mieszkańcy żyli w nieświadomości do początku czerwca. Przez cały okres mówiono o boisku, a sprawa wyszła na jaw dopiero wtedy, jak dyrektor interweniował w urzędzie w sprawie zasypywanego rowu.
- Do kogo te pretensje? - pytał wójt.
- Do pana - o to, że ta sprawa nie ujrzała wcześniej światła dziennego - nie dawał za wygraną dyrektor.
Krzysztof Kaszyński powiedział, że przechodząc obok „Przystani Biskupińskiej”, dostał w głowę butelką „coli” ALCATRAZ
Dyrektor Muzeum Archeologicznego Wiesław Zajączkowski wskazywał na to, że budynek, który jest stawiany w centrum wsi, jest za duży i stoi zbyt blisko siedziby muzeum. Przypomnijmy, że budynek może mieć nawet 12 metrów wysokości i ok. 30 metrów długości. - Skąd wziął się pomysł, aby taki budynek zaproponować w decyzji o warunkach zabudowy? - pytał Wiesław Zajączkowski. Andrzej Wachowiak stwierdził, że jest to diabelsko wysokie. Szymon Nowaczyk zauważył, że bryła schroniska przypomina więzienie, Wiesław Zajączkowski doprecyzował: więzienie w Alcatraz. Jego zdaniem, budynek ten, mimo zaleceń m.in. Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, nie nawiązuje do zabudowy w sąsiedztwie. Nie ma drugiej kondygnacji wpisanej w połać dachową i jest za duży. Przysłania zabytkowy, stuletni dwór. Urbanista powiedział, że przy ustalaniu warunków wziął pod uwagę istniejącą zabudowę, a w szczególności budynek muzeum i Przystań Biskupińską, które są równie wysokie, jak powstające schronisko.
- Zapis w decyzji wójta jest piękny, ale nieobligatoryjny. Kiedy byłby zapis, że kalenica nie ma mieć do 12 metrów, tylko 9, to wtedy byśmy tu nie rozmawiali. To były jedynie zalecenia. Z dwóch powinności nic nie wyszło. Jak nie ma planu zagospodarowania przestrzennego, to inwestor może wsadzić sobie blok i śmiać się - mówił dyrektor.
Wiesław Zajączkowski powiedział też, że inwestor celowo zaniżył liczbę pokoi gościnnych, wpisując w projekcie, że drugie piętro jest nieużytkowe. Jego zdaniem, obiekt tego typu, obiekt w którym może nocować poniżej 50 osób, nie musi spełniać bardziej rygorystycznych przepisów przeciwpożarowych.Dawał wyraz niewiary w prawdziwość funkcji poddasza: - Skoro to ma być nieużytkowe, to po co je budować? - pytał.
ZASTRASZANI
Ci z mieszkańców, którzy podpisali się pod protestem, twierdzili, że po złożeniu protestu w Urzędzie Jacek Sobolewski straszył ich sądem. - Lista była zaniesiona do pana, panie wójcie, a na drugi dzień Jacek Sobolewski straszył mnie, że mam sobie adwokata wynająć, bo skieruje sprawę do sądu - powiedział na zebraniu Krzysztof Kaszyński.
- Oryginał jest u mnie - odpowiedział Zdzisław Kuczma.
- A kopia u pana Sobolewskiego - ripostował Wiesław Zajączkowski.
- Lista nie była tylko w Urzędzie Gminy. To jest fakt - twierdził wójt.
- Faktem jest to, że Jacek latał na drugi dzień z tą listą i szykanował mieszkańców - ciągnął dyrektor. Dodał, że zastosował pewien fortel, gdyż na liście oddanej wójtowi widniało 50 podpisów, a na wcześniejszej 48. Jeśli na kserokopii jest ich 50, znaczy to, że wyciekła ona z Urzędu Gminy.
- A na kopii z Powiatowego Inspektoratu Budowlanego też jest 50 - bronił się wójt.
- Ale latał po wsi i straszył ludzi. Czy to jest uczciwe? Jak pan się z tym czuje? - pytali wójta mieszkańcy.
- Ja tej listy nie udostępniłem - odpowiedział wójt. - Jeśli straszył, to trzeba było pójść z tym na policję.
ŚMIECH NA SALI
Roman Szewczyk powiedział, że budowa i funkcjonowanie schroniska turystycznego będzie dla mieszkańców uciążliwe ze względu na ciasnotę. Jego zdaniem tego typu obiekt winien być wybudowany poza wsią. Na zebraniu mieszkańcy zwracali też uwagę na hałas panujący wokół istniejącej Przystani Biskupińskiej. Obawiają się tego, że po wybudowaniu nowego schroniska będzie jeszcze głośniej.
- Chcę wyjść sobie z żoną na randkę, bo mam takie prawo, i z okna dostałem butelką „coli” w głowę - mówił Krzysztof Kaszyński.
Wójt wziął wtedy pismo, jakie otrzymał z Komendy Powiatowej Policji i powiedział, że zapytał policjantów, czy w Przystani Biskupińskiej były interwencje. Komenda poinformowała, że w okresie ostatnich trzech lat nie odnotowano interwencji policyjnej dotyczącej zakłócania spokoju i ciszy nocnej w Przystani Biskupińskiej. - Mogę powiedzieć, że dwukrotnie zgłaszałem sprawę zagłuszania ciszy. Przyjechała policja i uciszała - wyjaśnił Wiesław Zajączkowski.
Ewa Różak pokazuje projekt budowanego schroniska turystycznego Druga sprawa, na jaką zwracali uwagę mieszkańcy, m.in. Wiesława Graczyk, to miejsca parkingowe przy nowym schronisku. Urbanista powiedział, że decyzja o warunkach zabudowy określa odpowiednią liczbę miejsc parkingowych. Na co dyrektor muzeum odpowiedział, że w praktyce oznacza to kilka miejsc parkingowych i dodał, że autobusy z ledwością będą mieścić się w wąskich uliczkach.
Sobolewski stwierdził na to, że wprowadzi zakaz wjazdu autobusów i pojazdów o masie powyżej 3,5 tony. A potem dodał, że będą przyjmowane wycieczki bez autokarów. Sala wybuchnęła śmiechem.
GDZIE STAROSTA?
Radna Maria Warda: - Panie dyrektorze, kto podpisał zgodę na budowę? Czy tutaj nie powinien siedzieć też starosta? Czy on nie bawił ciągle u pana? Nie widział budynku? Może jak szedł, to patrzył pod nogi? Czy nie wiedział, na jaki obiekt wydaje pozwolenie? On powinien powiedzieć, dlaczego wydał zgodę.
- Starosta wydał decyzję na podstawie warunków zabudowy. Jeśli one były wadliwe, to następnych wad nie dało się uniknąć - mówił Wiesław Zajączkowski.
- Dlaczego starosta podpisał zgodę, a nie przyszedł? Co my jesteśmy, pachołki czy co? - pytali mieszkańcy.
- Byłam w starostwie, ale starosty nie zastałam - powiedziała sołtys Biskupina Violetta Augustyniak.
- Wezwanie starosty wydłużyłoby zebranie i nie doprowadziłoby do rozwiązania - kontynuował Wiesław Zajączkowski.
- Proszę nie bronić starosty - wtrącił wójt.
Starosta Zbigniew Jaszczuk powiedział we wtorek Pałukom, że o zebraniu dowiedział się zbyt późno i nie mógł przyjechać. Jednocześnie wyraził chęć uczestnictwa w następnym, jeśli zostanie odpowiednio wcześnie o nim powiadomiony. Dodał też, że nie mógł wstrzymać albo nie wydać pozwolenia na budowę. Miał na to 65 dni. Gdyby ten termin przekroczył, to musiałby za każdy dzień zwłoki płacić karę wojewodzie w wysokości 500 zł.
ODBIJANIE PIŁECZKI
Wiesław Zajączkowski powiedział, że po ponownej procedurze wydania decyzji o warunkach zabudowy, wójt będzie mógł utrzymać swoją wcześniejszą decyzję w mocy, częściowo ją uchylić lub uchylić w całości. - Jeżeli uchyli w całości, to znaczy, że przyjmuje do wiadomości nasze argumenty. Jeśli uchyli w części, to znaczy, że nie przyjął naszych argumentów i ma nas w nosie.
- Najpierw muszę zebrać wszystkie argumenty i dopiero wtedy podejmę decyzję - wyjaśniał Zdzisław Kuczma.
Małgorzata Gaczkowska pokazała wójtowi pismo, jakie otrzymała od Zbigniewa Napierały. - On odsyła sprawę do pana. To pan ma podjąć decyzję.
Zbigniew Napierała wyjaśnił przedwczoraj, że skoro pismo dotyczyło wniosku wójta, to sprawa została odesłana. - Nie mamy co z tym robić - powiedział Zbigniew Napierała.
- Ja nie mogę wstrzymać budowy. To może wydać organ wyższej instancji lub ten, co ją wydał [czyli starosta] - stwierdził wójt.
NIE TUTAJ
Józef Substyk pytał dyrektora, ilu na zebraniu jest pracowników muzeum. Jego zdaniem, dyrektor wywierał presję na nich, aby wypowiadali się przeciw budowie. - Jesteśmy mieszkańcami i mamy prawo się wypowiadać. Siadaj pan i nie przeszkadzaj - odpowiedział Wiesław Zajączkowski. Zaprezentował plan z którego wynikało, że w 8 domach w pobliżu inwestycji mieszkają pracownicy muzeum. Przyznał, że występuje w ich obronie.
- Tu nie od dziś jest wojna między pewną grupą ludzi a panem Sobolewskim, a tam gdzie pojawia się rodzina Sobolewskich, trzeba działać ze szczególną ostrożnością - mówiła Maria Warda.
- My nie mamy nic do Jacka Sobolewskiego, ale nam chodzi o to, że nie taki lokal i nie w tym miejscu. To nie jest wieś turystyczna. Niech sobie buduje 10, 20 takich hoteli, ale nie w tym miejscu - powiedział Roman Szewczyk.
- Miałem duży ogród, ciszę, spokój, a pan mi to urządza po swojemu, z wygłupami, ze śpiewem i muzyką w środku nocy - mówił Wiesław Zajączkowski.
- Takie kłótnie do niczego nie doprowadzą. Należy inwestować, ale nie na dziko. Panie Jacku, pan jako człowiek mądry i przebiegły nie powinien zaczynać inwestycji bez porozumienia z mieszkańcami. Proponuję, aby poszedł pan z tymi ludźmi na ugodę, bo będą pana przeklinać do końca życia - powiedział radny Bogdan Lewandowski.
ROZRYWKA
Padł wniosek o to, aby na następne spotkanie zaprosić starostę. Miałoby się ono odbyć w następny poniedziałek. Ale w związku z oczekiwaniem na decyzje wójta, odbędzie się ono za dwa tygodnie. Wówczas pani sołtys zapytała Jacka Sobolewskiego, czy wstrzyma budowę do następnego zebrania. - To pytanie do inwestorki, a nie do mnie - odpowiedział.
- To po co przyszedł? - pytali mieszkańcy.
- Dla rozrywki - odpowiedział Jacek Sobolewski.
Po zebraniu powiedział Pałukom, że przyszedł jako osoba fizyczna i nie reprezentował inwestorki. Powiedział też, że inwestorka nie została zaproszona. Sołtys, która organizowała zebranie, powiedziała, że mówiła o nim Jackowi Sobolewskiemu, a o tym, że inwestorem jest jego żona - Katarzyna Sobolewska, nie wiedziała.
PRACA
Na działce praca wre.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 962 (29/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze