„Ja nie mam worka z pieniędzmi” - podkreślił wiceminister Grzegorz Karpiński. fot. Magdalena Kruszka
Barcin, stadion, minister, koszty, sport
Minister każe ograniczyć koszty
- Ja nie mam worka z pieniędzmi - mówił Grzegorz Karpiński, sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, podczas wizyty w Barcinie i kazał samorządowcom z Barcina ograniczyć koszty inwestycji lub poszukać dodatkowego źródła finansowania. Burmistrz Barcina po spotkaniu przyznał, że oczekiwał odpowiedzi tak dla dofinansowania z ministerstwa.
Przypomnijmy: rzecz dotyczy budowy stadionu na skarpie w Barcinie. Kosztorys opiewa na kwotę około 12.500.000 zł. Gmina Barcin stara się o dofinansowanie tej inwestycji ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki w wysokości do 30% kwoty, jest to około 3,7 mln zł, biorąc pod uwagę cenę kosztorysową. Radni sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego uchwałą wypowiedzieli się pozytywnie w tej sprawie. Przekonania co do słuszności przekazania takich pieniędzy Barcinowi nie miało ministerstwo. Zaczęły się rozmowy, pisma i opinie. W końcu wiceminister Grzegorz Karpiński przybył do Barcina, aby - jak stwierdził - nie podejmować decyzji zza biurka w Warszawie, tylko zobaczyć, jak wygląda to miasto i gdzie ma być umiejscowiony stadion. Czekali tam już na niego władze miasta, radni, nauczyciele wychowania fizycznego i młodzież.
Burmistrz Michał Pęziak stwierdził, że dopóki nie będzie umowy z ministerstwem, budowa stadionu się nie rozpocznie
fot. Magdalena Kruszka
- Mamy gorącą prośbę, aby pozytywną decyzję, jeśli chodzi o nasz stadion, podjąć - mówił burmistrz Michał Pęziak i wyjaśniał, że to byłby jedyny tego typu obiekt w powiecie żnińskim i rozwiązałby on problem nie tylko gminy Barcin, ale całego powiatu. Wiceminister usłyszał też, że dzieci wożone są na czwartki lekkoatletyczne do sąsiedniego powiatu.
Wiceminister Grzegorz Karpiński przyznał, że przychylnie myśli o Barcinie, czego dowodem jest jego wizyta w tym mieście i zauważył, że w Barcinie wyjątkowo dobrze dba się o to, aby gminę rozwijać rekreacyjnie i sportowo.
- Chcę zupełnie otwarcie rozmawiać, nie przyjechałem tu robić szopki z tym, że zaraz usłyszycie obietnice, a my za chwilę z panem burmistrzem będziemy się wozić i urzędy nasze będą się przerzucać, że jakieś kwitki nie pasują - mówił wiceminister Grzegorz Karpiński. - To, co mnie martwi w tej inwestycji, to jest jej koszt wynikający z tego, że trzeba zniwelować teren. A to znacznie podraża budowę tego typu obiektów.
Wiceminister uznał, że jeśli ministerstwo wesprze inwestycję barcińską, to inne gminy i powiaty w województwie nie będą miały szansy na zbudowanie podstawowej infrastruktury sportowej.
- Nie musicie mnie państwo przekonywać co do zasadności tej inwestycji, ja to rozumiem - mówił Grzegorz Karpiński. - To by wam domknęło całą infrastrukturę sportową w Barcinie i pewnie bylibyście najlepiej wyposażeni sportowo spośród porównywalnych wielkością gmin. Ale koszt tego jest ogromny. My za cztery miliony złotych jesteśmy w stanie dofinansować budowę trzech innych hal sportowych.
Zaznaczył, że najważniejsze jest znaleźć rozwiązanie, które zmniejszy kwotę inwestycji, a jednocześnie kwotę dofinansowania. Burmistrz Michał Pęziak zwrócił jednak uwagę na to, że ministerstwo przekazuje do 30 % kosztów inwestycji, a 70%, czyli największy ciężar, musi ponieść gmina. Przekonywał również, że znając sytuację na rynku można przewidzieć, że koszt poprzetargowy budowy stadionu będzie niższy niż koszt szacowany w kosztorysie. Szacował, że ostateczny koszt tej inwestycji będzie opiewał na poziomie między 9 a 10 mln zł. Wówczas dofinansowanie z ministerstwa nie wyniosłoby prawie 4 mln zł, a niecałe 3 mln zł.
- My musimy najpierw rozpocząć procedurę przetargową i wybrać jakiegoś wykonawcę, a tego nie zrobimy, dopóki nie będziemy mieli jakiejś umowy z ministerstwem, że częściowo wesprze nas finansowo - mówił burmistrz.
Radny Henryk Popławski wyjaśniał, że koszty muszą być wyższe, a lokalizacja na skarpie, ponieważ wtedy jest on dostępny dla uczniów ze szkół. Radny Rafał Rydlewski dodał, że zlokalizowanie stadionu w innym miejscu spowodowałoby, że zostałby złamany warunek, że jest to obiekt przyszkolny i wówczas dofinansowania gmina Barcin także by nie otrzymała.
- Jak pokazuje nasze doświadczenie z „orlików”, one są obłożone praktycznie w stu procentach - mówił Henryk Popławski. - Popołudniami na „orlikach” toczy się życie. Każdy dzieciak, którego potrafimy wyrwać spod bloku i zaciągnąć na „orlika” czy potencjalny stadion, to jest jedno uratowane istnienie, bo nie naćpa się, nie napije, nie nagrandzi. Mamy naprawdę zagospodarowane dzieciaki, ale żeby je zagospodarować, to my musimy je czymś zachęcić.
- Mając ograniczoną pulę środków, muszę podejmować decyzję komu dam, komu nie dam - argumentował Grzegorz Karpiński. - Godzę się z tym, że w tej miejscowości czy w innej społeczności lokalne nie będą zadowolone z decyzji, które podejmuję, bo ja nie mam worka z pieniędzmi.
Wiceminister za kluczowy problem uznał kwotę inwestycji.
Burmistrz Barcina Michał Pęziak zaznaczył, że choć plan budowy stadionu rozpisany jest na trzy lata, to gmina Barcin chce go wybudować w dwa lata. Jeden rok poświęcony zostałby na prace nad wyrównaniem terenu, a w drugim mógłby już powstać stadion. Jego rozliczenie jedynie odbyłoby się w trzecim roku.
- Nam zależy, żeby inwestować bardzo szybko, robić to bardzo dokładnie i nie marnować żadnych pieniędzy - mówił Henryk Popławski. - Jeśli budowa będzie się toczyła cztery, pięć lat, to dla nas są to pieniądze wyrzucone w błoto.
- My gwarantujemy, bo mamy już pewne doświadczenia w tym zakresie, że robimy tę inwestycję szybko, rozliczamy rzetelnie, a kto szybko buduje, ten tanio buduje - przekonywał wiceburmistrz Sławomir Różański.
- Myślę, że nie warto liczyć środków pieniężnych, kiedy mamy na uwadze to, że chcemy mieć zdrową młodzież - stwierdziła radna Elżbieta Pałka. - Jeśli nasz młodzież będzie silna, zdrowa, prężna, to lepiej będzie się uczyła. Ten aspekt jest ważny.
Grzegorz Karpiński zasugerował, że gmina powinna zwrócić się do marszałka o wsparcie w ramach programu RPO, z którego można by finansować część niesportową, czyli prace ziemne.
- My w ogóle byśmy się tu nie spotkali, gdyby sejmik się trzymał od początku do końca naszych uchwał - mówił wiceminister. - Ten projekt w ogóle nie powinien się tam znaleźć. My jesteśmy ciągle w kontakcie, nie ma definitywnej decyzji ostatecznej, że środków nie będzie. Natomiast dla mojego urzędu i dla urzędu pana burmistrza będzie ważne, żeby znaleźć takie rozwiązanie, które zmniejszy te kwoty, które tu są.
Burmistrz Barcina Michał Pęziak poinformował, że po spotkaniu wraz z wiceministrem ustalił, że urzędy będą negocjować, jakie koszty na przykład związane z niwelacją terenu wyłączyć z dofinansowania. - Zgadzam się z ministrem Karpińskim w tym twierdzeniu, iż dobrym pomysłem był jego przyjazd do Barcina, bo analiza dokumentów to nie wszystko i warto zbadać sprawę w terenie, na miejscu - stwierdził burmistrz Michał Pęziak. - Oczywiście twierdzenie, że tak drogich inwestycji z tego programu ministerstwo nie finansuje, jest nie do końca prawdziwe, gdyż w uchwale sejmiku są wskazane inne inwestycje, droższe od naszej, co do których ministerstwo nie ma zastrzeżeń. Czyli można z tego programu finansować inwestycję bez względu na jej cenę, tym bardziej, że w wytycznych ministerstwa nie ma żadnych warunków odnoszących się do ceny obiektu. (...) Na pożegnanie minister stwierdził, że spotkamy się na podpisaniu umowy, stąd wnioskuję, że dofinansowanie otrzymamy.
Burmistrz Barcina poinformował, że jeśli umowa z ministerstwem zostanie podpisana szybko, to gmina rozpocznie realizację zadania jeszcze w 2013 roku, a jeśli negocjacje będą się przedłużać, to start budowy rozpocznie się w 2014 roku.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1114 (25/2013)
Komentarz
Gdybym był ministrem
Gdybym był ministrem i przyjechał do Barcina, to oglądając orlik na osiedlu doszedłbym do wniosku, że jest to już przecież obiekt przyszkolny, więc po co im na tym blokowisku drugi, spełniający podobne funkcje, tylko większy? „Przecież tu jeszcze ludzie mieszkają, nie tylko sportowcy, więc czy boisko ma sąsiadować z boiskiem, a jednocześnie nie ma gdzie pójść na spacer z dzieckiem, bo w architektonicznym chaosie obiekt będzie wchodził w obiekt? Nie, oni nie potrzebują stadionu. Są już syci tych obiektów. Trzeba się teraz skupić na innych gminach. Jeśli u jednego w garażu stoi mercedes i jaguar a u drugiego tylko rower, to przecież nie dofinansuję temu pierwszemu jeszcze ferrari, tylko sensowniej będzie drugiemu dołożyć do opla” - pomyślałbym przyglądając się sytuacji.
Nie od dzisiaj w Barcinie inwestowanie nie polega na przemyślanej lokalizacji i budowaniu tego, co jest mieszkańcom do życia potrzebne. Jest za to chwytanie się wszystkiego, na co się tylko pojawia możliwość uzyskania dofinansowania. Owszem, to bardzo dobrze, że urzędnicy starają się i uzyskują w większości przypadków to dofinansowanie. Jednak ja wciąż chcę, aby pamiętano też przy tym, że utrzymanie tej całej infrastruktury już nie podlega dofinansowaniu, tylko spada na barki podatnika. Dlatego, jeśli włodarz i radni Barcina nie chcą co roku jesienią świecić oczami przed wyborcami podwyższając im podatki, to powinni miarkować się w kolejnych planach inwestycyjnych.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1114 (25/2013)
Inne teksty na ten temat:
Otwarcie stadionu odwołane
Wątpliwości co do murów stadionu
Budowa przesunięta o kolejny miesiąc
Trzy osoby niezbędne na stadionie
Na stadion ponad 5,4 mln zł, na termomodernizację przeszło 3,3 mln zł
Rosną trybuny
Budżet podporządkowany budowie stadionu
Jest wykonawca
Stadion za 11.990.000 zł
Zamówienie na stadion
Prawie 2,9 mln zł na stadion
Minister podejmie decyzję w Barcinie
Minister nie zgadza się na dotację
Nowy stadion ujęty w planie
Otwarcie stadionu siedemnastego października
Otwarcia stadionu nie odwołano
Tego stadionu nie można nazwać stodołą
Gospodarzem Radosław Mróz
Mury stadionu pod obserwacją
Niewłaściwe zagęszczenie gruntu
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze